Pogoda sprzyja pracom działkowym, więc mimo słonecznych dni, czasu na haftowanie pejzażu mam niewiele więcej niż w szaroburych miesiącach.
Jednak cały czas obrazu przybywa.
Zaczęłam wyszywać chyba najtrudniejszy fragment i jestem ciekawa ile czasu mi to zajmie.
Ciąg dalszy za tydzień - nadal staram się trzymać tych terminów.

Krzyżyk do krzyżyka i hafcik powstanie :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBeato - dziękuję :)
UsuńNie ma opcji, że nie powstanie :)
Pozdrawiam ciepło
po kilkunastu latach przerwy trafiłam tu z linku zapisanego w ulubionych .gratuluję wytrwałości.
OdpowiedzUsuńAnonimko - dziękuję :)
UsuńFajnie byłoby, gdybym jeszcze wiedziała, kto mnie odnalazł. :)
Pozdrawiam ciepło