poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Wpadłam tu na chwilkę

Właściwie wpadłam tu na chwilkę, by dać znać, że jestem zdrowa, ale bardzo, bardzo zmęczona.
Fachowców już pożegnałam, przez tydzień po nich wycierałam kurze, pyły, myłam, myłam...
Teraz pakuję i pakuję i po kilka kartoników przewożę w nowe miejsce.
Później przyjdzie czas na meble.
Ostatnie tygodnie z fachowcami i po nich, byłam tak zakręcona, że zapomniałam o całym świecie.
Dopiero dziś dotarło do mnie, że Święta za dwa tygodnie, a ja nieprzygotowana jestem - ani jednej ozdoby, ani jednej kartki i pustki w sakiewce.
Mam nadzieję, że jakoś przeżyję te Święta, ale przyznaję się, że to będą wyjątkowe Święta, na które nie wyślę żadnej kartki pocztą tradycyjną, ale wyślę kartki wirtualne.

Bardzo dziękuję Wszystkim osobom, które z obawy, że kartki mnie nie znajdą, już teraz przysyłają je na stary adres, który zmienię dopiero po Świętach.

Do tego całego zamieszania doszła praca na działce - przyroda nie pyta, czy jestem wypoczęta, czy mnie ręce nie bolą.
Tu nie mogę odłożyć niczego na później - zielsko rośnie tam gdzie go nie proszą i muszę z tym powalczyć.
Radością dla oczu są widoki kwitnących i rozkwitających kwiatów







i kręcących się w pobliżu sikorek.

Natomiast odłożyć mogłam robótki i to zrobiłam - wszystko leży i czeka, nawet delfinki, którym ostatnio dodałam kilkanaście krzyżyków, ale nie pokażę efektu, bo niewiele zmienił się od ostatniej odsłony.

I to by było na tyle i znów znikam na... - trudno powiedzieć.

Oj, oj! Kiedy ja nadrobię blogowe zaległości?
Czy to się w ogóle da nadrobić?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza