piątek, 30 września 2005

Myśląc o następnym dniu

Często, gdy robię naleśniki jednego dnia, zostawiam 5-6 placków na następny dzień i wówczas przyrządzam taki torcik. Czasami składniki farszu ulegają zmianie, bo akurat nie mam któregoś, albo mam coś, co mogę dorzucić. Przez to torciki nigdy nie są takie same, ale zawsze smaczne.

Torcik naleśnikowy

Potrzebne są:

- naleśniki
- farsz

Farsz:
2 łyżki oleju
1 cebula
6 dużych pieczarek
2 marchewki
1 pietruszka
1 łodyga selera naciowego
½ papryki – kolor dowolny
1 pomidor
1 mała puszka kukurydzy.
 ½ pęta kiełbasy (np. jałowcowej) – może być – nie musi
35-40 dag sera żółtego
sól
pieprz
sos chili

Farsz - wykonanie
Pieczarki obieramy i kroimy w plasterki, cebulę, paprykę i kiełbasę kroimy w kosteczkę, marchew i pietruszkę obieramy i kroimy w półtalarki, seler kroimy w cienkie plasterki, pomidora obieramy ze skórki, usuwamy nasiona i kroimy w kostkę. Ser należy zetrzeć na grubej tarce, kukurydzę odcedzić.
Pieczarki wrzucamy na rozgrzany olej i podsmażamy, aż puszczą sok. Następnie dodajemy cebulę i chwilę dusimy, aby cebula zeszkliła się. Teraz dodajemy kiełbasę, paprykę, marchewkę, pietruszkę i seler, dusimy ok. 5 minut. Na koniec dodajemy pomidora oraz kukurydzę i  przyprawiamy do smaku (powinno być ostre – więcej chili). Dusimy jeszcze przez ok. 5 min., po czym odstawiamy do lekkiego schłodzenia.

Naczynie żaroodporne natłuszczamy olejem i układamy warstwy, kolejno: naleśnik, cienka warstwa sera, farsz, grubsza warstwa sera. Ostatnią warstwą powinien być naleśnik posypany warstwą sera. Przygotowany torcik wkładamy do piekarnika i pieczemy w temp. 200oC przez ok. 20 min. Podajemy gorący, polany keczupem. Można posypać natką pietruszki.

Smacznego !!!

środa, 28 września 2005

Śliwkowo, węgierkowo, dżemowo


Wczoraj, sąsiadka z działki obdarowała mnie wiaderkiem śliwek węgierek (ok. 10 kg).
I co ja mam z tym zrobić?

Kompoty u mnie nie idą, można by kandyzować i mieć do placka, ale chyba większe wzięcie mają powidła. Bo to i na kanapkę śniadaniową i do placka na przełożenie pasuje. Postanowione więc.

Na powidła przeznaczyłam 5 kg gotowego owocu – bez pestek. Pozostała część będzie wykorzystana jeszcze dziś na placek oczywiście ze śliwkami (przepis poniżej), z części jutro zrobię smakowite pierogi – oczywiście ze śliwkami, a trochę zjemy na surowo.

Najpierw przepis na powidła:

 Powidła ze śliwek węgierek.

            Powidła przygo­towujemy z całych lub rozdrob­nionych owoców bez cukru lub z bardzo małą jego ilością. Na powidła przeznaczamy owoce dojrzałe, a więc te najsłodsze. Z owoców usu­wamy pestki przed gotowaniem. Duże od­parowanie wody powoduje, że po­widła są przetworem trwałym. Odparowywanie wody trwa dłu­go, ale powidła możemy gotować kilka dni bez szkody dla ich smaku. Powidła są gotowe, gdy zrobiony łyżką rowek utrzyma się. Gorące powidła wkłada się do wymytych i wyparzonych, suchych słoików i od razu szczelnie się je zamyka.

Receptura jest następująca: na 7,50 kg śliwek potrzeba 0,45kg cukru.
Z podanych ilości powinniśmy otrzymać 2,5 kg powideł.

            Ja dodaję cukier, gdy woda jest już sporo odparowana, bo z cukrem od początku czasem owoce potrafią się przypalić.

Placek ze śliwkami
Potrzebujemy:
4 jajka
1 szklankę cukru
2 szklanki mąki
½ szklanki mleka
½ szklanki oleju
2 łyżeczki proszku do pieczenia
połówki śliwek

Całe jajka rozcieramy z cukrem, dodajemy mleko i mieszamy (możemy mikserem). Podczas mieszania wsypujemy (po łyżce) mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia. W międzyczasie możemy wlewać olej.
Blaszkę smarujemy olejem i obsypujemy bułką tartą. Wlewamy na nią ciasto i układamy ciasno śliwki dołkiem po pestce do góry (sok wytworzony w czasie pieczenia pozostanie w dołkach i nie namoczy ciasta).
Wkładamy ciasto do nagrzanego piekarnika i pieczemy w temp. 175-180oC przez ok. 45 min. (ciasto powinno odchodzić od brzegów blaszki).

Smacznego!!!

wtorek, 27 września 2005

Dżemowo, piernikowo...


Mam na działce dwa krzewy aronii i jak co roku zrobiłam dżem aroniowo-jabłkowy.

 Dżem z aronii i jabłek

1,5 kg aronii
0,75 kg jabłek (najlepiej półsłodkich)
1- 1,3 kg cukru (zależnie od słodkości jabłek)

Przygotowane owoce aronii zmiksować i dodać jabłka starte na tarce z największymi otworami. Zagotować, odparować i ostudzić – te czynności powtarzać kilka razy, aż masa nieco zgęstnieje. Następnie dodać cukier  i znów powtarzać poprzednie czynności. Gorący dżem wkładać do słoików.
Nie dodaję tu żadnych substancji żelujących – dżem jest wyśmienity (jest mało słodki). Stosuję go do kanapek na śniadanie oraz do pieczenia piernika, o którym poniżej.
Piernik bez miodu, ale z dżemem

Potrzebne są:

3 jaja, pól słoiczka dżemu z aronii, szklanka cukru, szklanka mleka, 2 szklanki mąki, pół szklanki oleju, mały cukier waniliowy, po łyżeczce cyna­monu, sody, kakao.
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać (można mikserem). Można też dodać do ciasta przekrojone na pół suszone morele i delikatnie wymieszać. Wysmarować blaszkę, posypać tartą bułką, wlać ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 40 min. w temp. ok. 175oC.
Gotowy wypiek można polać polewą czekoladową, posypać wiórkami kokosowymi lub orzechami albo polukrować. Można też przekroić na pół, posmarować bitą śmietaną z orze­chami.


Smacznego!!!

sobota, 24 września 2005

Będzie napój winny

Wczoraj, w pierwszym dniu jesieni było cudownie; słonecznie i ciepło. Postanowiliśmy wybrać się do ogródka i zrobić trochę porządku z liśćmi, które były wszędzie. W czasie odpoczynku przyglądaliśmy się naszym rybkom – można to robić godzinami, ale dzień jest coraz krótszy, a prac jesiennych (niestety) sporo.

Sprawdziłam winogrona, bo należą one do wczesnych, a w tym roku spóźniają się z dojrzewaniem. Okazało się, że są już dobre – takie oto:

Dziś do południa udaliśmy się znów na działkę – po winogrona i zanim osy zorientowały się, że znika ich przysmak, uzbierała się pokaźna górka owoców.

Trochę zostało do pojedzenia, a  większość zbioru znalazła się w butli – będzie winko, bardzo smaczne (bez żadnych przyspieszaczy i wzmacniaczy - w niewielkiej ilości). W przyszłym roku (jak zwykle) będą się nim delektować znajomi.

piątek, 23 września 2005

Może zrobić coś takiego?

Przeglądałam ostatnio czasopisma robótkowe w poszukiwaniu wzorków do wykonania ozdoby na ścianę do kuchni siostrzenicy i natknęłam się na ozdoby choinkowe (święta już za... 3 m-ce):



Myślę, że szydełkowe aniołki i gwiazdeczki pogodzą się z krzyżykowymi bombkami, bo mam zamiar takie ozdoby wykonać – no może nie wszystkie.

No i jeszcze inne ozdoby. Koleżanka, która przeglądała te same gazety stwierdziła, że mam ją nauczyć robić frywolitki. Dawno temu próbowałam je robić igłą, ale odstawiłam i nie bardzo miałam ochotę do nich wracać, mimo że bardzo mi się podobają. No i mam za swoje: „naucz mnie, bo Ty umiesz wszystko…” – nie potrafię wszystkiego, ale będziemy się uczyć frywolitek czółenkowych. Och, jak trudno znaleźć jest w sklepach te czółenka, ale w końcu udało się.

Fotki  pochodzą z różnych gazetek robótkowych.

środa, 21 września 2005

Nie ma to, jak dobra surówka

Często oglądam programy o gotowaniu, zaglądam również na strony internetowe i wykorzystuję niektóre przepisy. Są naprawdę wspaniałe – w większości proste i szybkie w wykonaniu.
Właśnie z propozycji surówkowych wykorzystałam jedną.
Ponieważ lubię eksperymentować, najpierw zrobiłam ją dokładnie wg przepisu na surówkę Coleslaw, a później na jej bazie stworzyłam moją wersję - coś takiego:
  • 1/4 główki białej kapusty
  • 1/2 główki małej czerwonej kapusty
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 pomarańczowej papryki
  • 2 marchewki
  • 1 średnia cebula
  • 4 rzodkiewki
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 1 mała puszka kukurydzy
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki majonezu
  • sól i pieprz
Kapusty pokroić w cieniutkie paseczki; papryki pokroić w poprzeczne paseczki; marchewki zetrzeć na grubej tarce; cebulę pokroić w cienkie półkrążki; rzodkiewki pokroić w słupki; pietruszkę posiekać; kukurydzę odcedzić.
Dodać majonez zmieszany z jogurtem, solą i pieprzem. Wymieszać wszystko w dużej salaterce. Wstawić do lodówki na 15 minut, aby się lekko schłodziła.
Podawać do mięsa pieczonego, smażonego. Smakuje również jako dodatek do ugotowanych jajek.
Smacznego!!!

Jeśli zabraknie jakiegoś składnika – też będzie dobra. Można zastosować tylko majonez lub tylko jogurt (wg uznania). W przypadku zastosowania samego jogurtu można dodać łyżkę musztardy.
Jak widać robiłam już różne próby z tą surówką. Wszystko zależy od i proporcji zamiennych składników

poniedziałek, 19 września 2005

Postanowiłam

Gdy zajrzałam do mojego koszyka z robótkami okazało się, że są 3, a nie jak myślałam 2 swetry i jeszcze parę serwetek do skończenia.
Zabrałam się ostro do pracy.
Dokończyłam i pozszywałam swetry.
Połączyłam elemenciki małej serwetki szydełkowej i otrzymałam taki efekt:

Wpadła mi dodatkowa robótka. Siostrzenica remontuje chatkę i będzie potrzebny prezencik do wypieszczonej kuchni.
Mam pomysł na makatkę, kilim lub coś w tym rodzaju. Będę musiała się spieszyć, mam na to 3 tygodnie. Nie lubię pośpiechu, ale czasami tak trzeba.

czwartek, 15 września 2005

No to zaczynamy...

Serdecznie i ciepło witam wszystkich, którzy tu zajrzą.

Jestem tutaj.
Nigdy nie miałam talentu do pisania, ale potrafię robić kilka innych rzeczy i tym chcę się dzielić.
Co do pisania, być może przychodzi to z wiekiem i teraz okaże się, jak to właściwie ze mną jest.
Jak tu się rozkręcić?! - jestem w tym (blogowaniu) jeszcze zielona.

Cały czas zastanawiam się (Wy pewnie też) - co tu będzie?
Na pewno będę umieszczać notki o robótkach, kwiatkach i przysmakach. 
Zobaczymy - czas pokaże.

Kilka lat przerwy spowodowało spiętrzenie się nie dokończonych rzeczy w mojej robótkowni.
A to dwa swetry do ukończenia, serwetki w połowie wyszyte bądź w elementach (szydełkowe) do połączenia, a to wyszyte obrazki czekające na oprawę i jeszcze kilka innych robótek.

Od czego zacząć?...
Najlepiej od początku, ale tyle ich jest.
Chyba zacznę od swetrów - zapowiadali chłody, więc przydadzą się nowe odzienia do wyboru z półki. Film przy tej robótce można obejrzeć; tak lubię.
Wyszywania zostawiam na czas światła dziennego, wtedy lepiej widzę.
Zaczynam od dziś.

Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj coś, co Was zainteresuje i być może kiedyś odwiedzicie mnie ponownie.
Dziękuję za wszystkie komentarze.