Długo nie mogłam zdecydować się na kolor
passe-partout.
Wahałam się, czy wybrać kolor kontrastowy, czy w tonacji ramki.
Ramka została odnowiona - pozbawiona pozostałości złotej farby z poprzedniego
wieku, polakierowana i od razu odmłodniała o jakieś 50 lat :)
To nie żart - ramka ma około 70 lat :)
Po bliższym przypatrzeniu się ramce i kolorom na wyszywance, zdecydowałam się
na passe-partout w kolorze zbliżonym do ramki i kominka.
Jednak nie zdawałam sobie sprawy, że mogę mieć problem ze znalezieniem
odpowiedniego kartonika.
Naszukałam się, naszukałam, ale znalazłam...
Obrysowałam ramkę na kartoniku, pomniejszyłam rysunek o wycięcie po spodniej
stronie ramki i wycięłam dwa owale.
Następnie w jednym narysowałam owal wewnętrzny i wycięłam otwór.
Pozostało mi zmontowanie wszystkich warstw, co udało mi się zrobić bez
większych problemów, by uzyskać taki oto efekt.
Obrazek ma już swoje miejsce między innymi obrazkami - nawet widać kawałek
ramki :)
Nad kominkiem wisi aniołek, który przywędrował do mnie od koleżanki - w zeszłym
roku :)
Moje robótki - blog o wyszywaniu, szydełkowaniu, papierowej wiklinie, kartkach okolicznościowych oraz o ogródku i urokach natury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa Sal 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa Sal 2010. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 grudnia 2010
środa, 24 listopada 2010
Kominek - 5
Wyszywanie w ramach Świątecznego SAL 2010 - skończone.
Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła czegoś po swojemu mimo, że starałam się trzymać dokładnie schematu i legendy.
Trzy odcienie kolorów zmieniłam na zbliżone, ponieważ potrzebne były niewielkie odcinki nici, więc zdecydowałam, że w ramach oszczędności zakupu całych motków nie będzie.
Co jeszcze zmieniłam?
Biały kominek wydał mi się taki mało ciepły, więc "okleiłam" go piaskowcem.
Cyferblat zegara także zyskał kolor piaskowy :)
Teraz nie tylko ogień w kominku, ale cały kominek wydaje się być cieplutki :)
Poproszę męża o przygotowanie - odnowienie starej ramki, a ja w międzyczasie przygotuję wyszywankę do oprawy.
Od jakiegoś czasu przygotowuję wyszywanki przeznaczone do umieszczenia w ramkach, w taki oto sposób:
1. wyszywankę piorę, a gdy jakiś kolor puszcza, to wyszywankę gotuję;
2. wyciskam z wody w ręczniku;
3. prasuję po lewej stronie na kocyku przykrytym płótnem bawełnianym - zaczynam prasować wyszywankę jeszcze wilgotną i doprowadzam ją do wysuszenia;
4. podklejam flizeliną;
5. przycinam do kształtu i wielkości ramki;
6. wstawiam wyszywankę w ramkę, dokładam "plecy" czyli twardą pytkę lub tekturkę i oklejam taśmą pakową lub zapinam haczykami, o ile ramka takowe posiada.
Takie usztywnianie wyszywanki przeznaczonej na obrazek jest o tyle dobre (sprawdziłam), że nie trzeba stosować ochronnej szybki, bo obrazek można co jakiś czas odświeżyć praniem.
Poza tym zawsze można zmienić zastosowanie wyszywanki i zamiast obrazka wyszywankę wmontować/wszyć w poszewkę na poduchę, bądź wykorzystać w jakiś inny sposób :)
Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła czegoś po swojemu mimo, że starałam się trzymać dokładnie schematu i legendy.
Trzy odcienie kolorów zmieniłam na zbliżone, ponieważ potrzebne były niewielkie odcinki nici, więc zdecydowałam, że w ramach oszczędności zakupu całych motków nie będzie.
Co jeszcze zmieniłam?
Biały kominek wydał mi się taki mało ciepły, więc "okleiłam" go piaskowcem.
Cyferblat zegara także zyskał kolor piaskowy :)
Teraz nie tylko ogień w kominku, ale cały kominek wydaje się być cieplutki :)
Poproszę męża o przygotowanie - odnowienie starej ramki, a ja w międzyczasie przygotuję wyszywankę do oprawy.
Od jakiegoś czasu przygotowuję wyszywanki przeznaczone do umieszczenia w ramkach, w taki oto sposób:
1. wyszywankę piorę, a gdy jakiś kolor puszcza, to wyszywankę gotuję;
2. wyciskam z wody w ręczniku;
3. prasuję po lewej stronie na kocyku przykrytym płótnem bawełnianym - zaczynam prasować wyszywankę jeszcze wilgotną i doprowadzam ją do wysuszenia;
4. podklejam flizeliną;
5. przycinam do kształtu i wielkości ramki;
6. wstawiam wyszywankę w ramkę, dokładam "plecy" czyli twardą pytkę lub tekturkę i oklejam taśmą pakową lub zapinam haczykami, o ile ramka takowe posiada.
Takie usztywnianie wyszywanki przeznaczonej na obrazek jest o tyle dobre (sprawdziłam), że nie trzeba stosować ochronnej szybki, bo obrazek można co jakiś czas odświeżyć praniem.
Poza tym zawsze można zmienić zastosowanie wyszywanki i zamiast obrazka wyszywankę wmontować/wszyć w poszewkę na poduchę, bądź wykorzystać w jakiś inny sposób :)
środa, 17 listopada 2010
Kominek - 4
Po tygodniu niewiele zmieniło się w moim obrazku i nie obyło się bez
prucia.
W momencie, gdy zaczęłam ubierać choinkę, zauważyłam, że niektóre płomienie powinnam wyszyć tym samym kolorem (pomarańczowym), co część ozdób.
Po prostu źle spojrzałam na legendę i omyłkowo użyłam koloru jaśniejszej części fotela.
Mogłam darować sobie ten błąd, ale czasami lubię trzymać się schematu i legendy :)))
Wyprułam więc błędny kolor i wyszyłam tym prawidłowym - teraz ogień wydaje się weselszy :)
Strzałki wskazują właściwy kolor - płomyki ognia i część ozdób na choince.
Na tym etapie wyszywanie zatrzymało się, ponieważ sprawy inne zajęły mi czas za dnia, natomiast wieczorami prym wiedzie haft matematyczny.
Powstają kolejne gwiazdki i widoczki - jak tylko zrobię fotki, to pojawi się długa notka :)
Chciałabym zrobić coś szydełkiem, ale moja próba trzymania go bez użycia palca wskazującego dały mierny efekt.
Jednak musiałam skończyć pewną pracę (na prezent), którą robiłam chyba przy końcu lata - do skończenia było niewiele, więc pomęczyłam się trochę.
Palec co prawda zagoił się, ale jeszcze potrafi zaboleć przy niekontrolowanym nacisku.
Zatem druty i szydełko muszą jeszcze poczekać.
Może przed samymi świętami uda mi się zrealizować pomysł.
W momencie, gdy zaczęłam ubierać choinkę, zauważyłam, że niektóre płomienie powinnam wyszyć tym samym kolorem (pomarańczowym), co część ozdób.
Po prostu źle spojrzałam na legendę i omyłkowo użyłam koloru jaśniejszej części fotela.
Mogłam darować sobie ten błąd, ale czasami lubię trzymać się schematu i legendy :)))
Wyprułam więc błędny kolor i wyszyłam tym prawidłowym - teraz ogień wydaje się weselszy :)
Strzałki wskazują właściwy kolor - płomyki ognia i część ozdób na choince.
Na tym etapie wyszywanie zatrzymało się, ponieważ sprawy inne zajęły mi czas za dnia, natomiast wieczorami prym wiedzie haft matematyczny.
Powstają kolejne gwiazdki i widoczki - jak tylko zrobię fotki, to pojawi się długa notka :)
Chciałabym zrobić coś szydełkiem, ale moja próba trzymania go bez użycia palca wskazującego dały mierny efekt.
Jednak musiałam skończyć pewną pracę (na prezent), którą robiłam chyba przy końcu lata - do skończenia było niewiele, więc pomęczyłam się trochę.
Palec co prawda zagoił się, ale jeszcze potrafi zaboleć przy niekontrolowanym nacisku.
Zatem druty i szydełko muszą jeszcze poczekać.
Może przed samymi świętami uda mi się zrealizować pomysł.
czwartek, 11 listopada 2010
Kominek - 3
W zeszłym tygodniu nie miałam zbyt wiele czasu na wyszywanie przy świetle
dziennym, którego jest coraz mniej.
Natomiast przy świetle z żarówki wyszywanie krzyżykami trochę mnie męczyło, dlatego powstały wyszywanki matematyczne, o których pisałam wcześniej.
Jednak łapiąc światło dzienne, udało mi się ustawić przy kominku choineczkę.
Było z nią trochę zabawy, bo jak nie ta gałązka, to nie z tej strony i nie ten kolor.
Zatem prucia i poprawek było trochę, ale w końcu stanęła - piękna i... jeszcze nie ubrana :)))
Chwilkę przyglądałam się efektowi mojej pracy i zauważyłam, że wszystkie przedmioty mają cień, a choineczka go nie ma.
Szybko poszukałam niesfornego cienia i dałam go choince - teraz wszystko jest jak należy :)))
W mojej rodzinie zawsze, tradycyjnie, choinkę ubierało się w dniu Wigilii - ja tę tradycję ostatnio zmieniłam i choinkę ubieram dzień wcześniej.
W przypadku choineczki z obrazka, będę musiała odstąpić od tradycji i ubrać ją dużo wcześniej, bo na ostatnią chwilkę się nie da.
Natomiast przy świetle z żarówki wyszywanie krzyżykami trochę mnie męczyło, dlatego powstały wyszywanki matematyczne, o których pisałam wcześniej.
Jednak łapiąc światło dzienne, udało mi się ustawić przy kominku choineczkę.
Było z nią trochę zabawy, bo jak nie ta gałązka, to nie z tej strony i nie ten kolor.
Zatem prucia i poprawek było trochę, ale w końcu stanęła - piękna i... jeszcze nie ubrana :)))
Chwilkę przyglądałam się efektowi mojej pracy i zauważyłam, że wszystkie przedmioty mają cień, a choineczka go nie ma.
Szybko poszukałam niesfornego cienia i dałam go choince - teraz wszystko jest jak należy :)))
W mojej rodzinie zawsze, tradycyjnie, choinkę ubierało się w dniu Wigilii - ja tę tradycję ostatnio zmieniłam i choinkę ubieram dzień wcześniej.
W przypadku choineczki z obrazka, będę musiała odstąpić od tradycji i ubrać ją dużo wcześniej, bo na ostatnią chwilkę się nie da.
środa, 3 listopada 2010
Kominek -2
Tego samego dnia, gdy zapisałam się do SAL 2010, postawiłam pierwsze
krzyżyki, ale najpierw zaznaczyłam nitkami środek obrazka i jego podstawę.
Zawsze (od lat) tak robię i szczerze podziwiam osoby, które kratkują kanwę.
Może przy dużych rozmiarach jest to dobre, ale dla małych to chyba nie jest potrzebne.
Ja jestem starej szkoły - szkoły liczenia i chyba już się nie zmienię :))))
Zawsze (od lat) tak robię i szczerze podziwiam osoby, które kratkują kanwę.
Może przy dużych rozmiarach jest to dobre, ale dla małych to chyba nie jest potrzebne.
Ja jestem starej szkoły - szkoły liczenia i chyba już się nie zmienię :))))
Po trzech dniach wyszywania w wolnych chwilach
(nawet wieczorem) - wybudowałam kominek, na którym postawiłam zegar i
świecznik.
W kominku podpaliłam drewka i zapłonął ciepły ogień :)
Zapłonęły też świeczki, którym zmieniłam kolor - na schemacie były jasnoszare, ale czerwone wydały mi się weselsze.
Ustawiłam godzinę, o której zwykle (w Wigilię) pojawia się u mnie pierwsza gwiazdka.
Miejsce w fotelu zajął czarny kotek, ale potem ja w nim usiądę i kotka wezmę na kolana :)))
W rodzinnym domu też miałam czarnego kocurka :)
Rozmarzyłam się, oj rozmarzyłam...
W kominku podpaliłam drewka i zapłonął ciepły ogień :)
Zapłonęły też świeczki, którym zmieniłam kolor - na schemacie były jasnoszare, ale czerwone wydały mi się weselsze.
Ustawiłam godzinę, o której zwykle (w Wigilię) pojawia się u mnie pierwsza gwiazdka.
Miejsce w fotelu zajął czarny kotek, ale potem ja w nim usiądę i kotka wezmę na kolana :)))
W rodzinnym domu też miałam czarnego kocurka :)
Rozmarzyłam się, oj rozmarzyłam...
poniedziałek, 1 listopada 2010
Kominek - 1
Ostatnio górę wzięło wyszywanie - bądź matematyczne, bądź krzyżykowe.
To wszystko przez niemoc palca wskazującego prawicy mojej, tak bardzo potrzebnego mi do robótek na drutach.
Druty zatem leżą, o szydełku prawie zapomniałam - leży już chyba ponad rok.
Pozostały więc hafty, a że trochę pomysłów czeka w kolejce, więc mam teraz okazję do ich realizacji.
Niektóre czekały kilka lat, ale w końcu doczekały się - jak to się mówi - co się odwlecze, to nie uciecze :)))
Tak na przykład jest z obrazkiem, który zaczynam wyszywać w ramach Świątecznego SAL 2010.
Jest dowolność dotycząca wyboru pracy, byle tematykę świąteczną zachować, więc uznałam to za wspaniały moment, by obrazek powstał :)
Na dodatek będzie to takie wspólne wyszywanie w sympatycznym towarzystwie.
Zapisałam się - dziękuję Aploch za zaproszenie - wykonałam powitalny wpis i zabrałam się do pracy.
*****
Obrazek, który ciągle był odkładany, bo wpadło mi coś innego w oko albo w ręce, teraz częściowo spełni marzenia.
Zawsze marzyłam o domku, w którym będzie pokój z kominkiem, a przy domku ogródek.
Ogródek mam, ale nie przy domku.
Domku nie będzie, ale marzenie o pokoju z kominkiem zostanie zastąpione obrazkiem, na którym widać kominek, przy nim stoi wystrojona choinka i fotel - dla mnie, bym mogła zasiąść w nim z robótką w rękach :)
Wszystko gotowe - kanwa, schemat, nici i... chęci.
W prawym dolnym rogu widać, co będzie na obrazku.
Jeszcze dziś postawię pierwsze krzyżyki.
Nie będzie to jedyna praca o tematyce świątecznej, ale o tym będę pisać w kolejnych notkach.
To wszystko przez niemoc palca wskazującego prawicy mojej, tak bardzo potrzebnego mi do robótek na drutach.
Druty zatem leżą, o szydełku prawie zapomniałam - leży już chyba ponad rok.
Pozostały więc hafty, a że trochę pomysłów czeka w kolejce, więc mam teraz okazję do ich realizacji.
Niektóre czekały kilka lat, ale w końcu doczekały się - jak to się mówi - co się odwlecze, to nie uciecze :)))
Tak na przykład jest z obrazkiem, który zaczynam wyszywać w ramach Świątecznego SAL 2010.
Jest dowolność dotycząca wyboru pracy, byle tematykę świąteczną zachować, więc uznałam to za wspaniały moment, by obrazek powstał :)
Na dodatek będzie to takie wspólne wyszywanie w sympatycznym towarzystwie.
Zapisałam się - dziękuję Aploch za zaproszenie - wykonałam powitalny wpis i zabrałam się do pracy.
*****
Obrazek, który ciągle był odkładany, bo wpadło mi coś innego w oko albo w ręce, teraz częściowo spełni marzenia.
Zawsze marzyłam o domku, w którym będzie pokój z kominkiem, a przy domku ogródek.
Ogródek mam, ale nie przy domku.
Domku nie będzie, ale marzenie o pokoju z kominkiem zostanie zastąpione obrazkiem, na którym widać kominek, przy nim stoi wystrojona choinka i fotel - dla mnie, bym mogła zasiąść w nim z robótką w rękach :)
Wszystko gotowe - kanwa, schemat, nici i... chęci.
W prawym dolnym rogu widać, co będzie na obrazku.
Jeszcze dziś postawię pierwsze krzyżyki.
Nie będzie to jedyna praca o tematyce świątecznej, ale o tym będę pisać w kolejnych notkach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








