Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa Sal 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa Sal 2010. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 grudnia 2010

Kominek - 6

Długo nie mogłam zdecydować się na kolor passe-partout.
Wahałam się, czy wybrać kolor kontrastowy, czy w tonacji ramki.

Ramka została odnowiona - pozbawiona pozostałości złotej farby z poprzedniego wieku, polakierowana i od razu odmłodniała o jakieś 50 lat :)
To nie żart - ramka ma około 70 lat :)

Po bliższym przypatrzeniu się ramce i kolorom na wyszywance, zdecydowałam się na passe-partout w kolorze zbliżonym do ramki i kominka.
Jednak nie zdawałam sobie sprawy, że mogę mieć problem ze znalezieniem odpowiedniego kartonika.
Naszukałam się, naszukałam, ale znalazłam...

Obrysowałam ramkę na kartoniku, pomniejszyłam rysunek o wycięcie po spodniej stronie ramki i wycięłam dwa owale.
Następnie w jednym narysowałam owal wewnętrzny i wycięłam otwór.

Pozostało mi zmontowanie wszystkich warstw, co udało mi się zrobić bez większych problemów, by uzyskać taki oto efekt.


Obrazek ma już swoje miejsce między innymi obrazkami - nawet widać kawałek ramki :)

Nad kominkiem wisi aniołek, który przywędrował do mnie od koleżanki - w zeszłym roku :)




środa, 24 listopada 2010

Kominek - 5

Wyszywanie w ramach Świątecznego SAL 2010 - skończone.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła czegoś po swojemu mimo, że starałam się trzymać dokładnie schematu i legendy.
Trzy odcienie kolorów zmieniłam na zbliżone, ponieważ potrzebne były niewielkie odcinki nici, więc zdecydowałam, że w ramach oszczędności zakupu całych motków nie będzie.

Co jeszcze zmieniłam?
Biały kominek wydał mi się taki mało ciepły, więc "okleiłam" go piaskowcem.
Cyferblat zegara także zyskał kolor piaskowy :)
Teraz nie tylko ogień w kominku, ale cały kominek wydaje się być cieplutki :)

Poproszę męża o przygotowanie - odnowienie starej ramki, a ja w międzyczasie przygotuję wyszywankę do oprawy.

Od jakiegoś czasu przygotowuję wyszywanki przeznaczone do umieszczenia w ramkach, w taki oto sposób:

1. wyszywankę piorę, a gdy jakiś kolor puszcza, to wyszywankę gotuję;
2. wyciskam z wody w ręczniku;
3. prasuję po lewej stronie na kocyku przykrytym płótnem bawełnianym - zaczynam prasować wyszywankę jeszcze wilgotną i doprowadzam ją do wysuszenia;
4. podklejam flizeliną;
5. przycinam do kształtu i wielkości ramki;
6. wstawiam wyszywankę w ramkę, dokładam "plecy" czyli twardą pytkę lub tekturkę i oklejam taśmą pakową lub zapinam haczykami, o ile ramka takowe posiada.

Takie usztywnianie wyszywanki przeznaczonej na obrazek jest o tyle dobre (sprawdziłam), że nie trzeba stosować ochronnej szybki, bo obrazek można co jakiś czas odświeżyć praniem.
Poza tym zawsze można zmienić zastosowanie wyszywanki i zamiast obrazka wyszywankę wmontować/wszyć w poszewkę na poduchę, bądź wykorzystać w jakiś inny sposób :)

środa, 17 listopada 2010

Kominek - 4

Po tygodniu niewiele zmieniło się w moim obrazku i nie obyło się bez prucia.
W momencie, gdy zaczęłam ubierać choinkę, zauważyłam, że niektóre płomienie powinnam wyszyć tym samym kolorem (pomarańczowym), co część ozdób.
Po prostu źle spojrzałam na legendę i omyłkowo użyłam koloru jaśniejszej części fotela.
Mogłam darować sobie ten błąd, ale czasami lubię trzymać się schematu i legendy :)))
Wyprułam więc błędny kolor i wyszyłam tym prawidłowym - teraz ogień wydaje się weselszy :)
Strzałki wskazują właściwy kolor - płomyki ognia i część ozdób na choince.


Na tym etapie wyszywanie zatrzymało się, ponieważ sprawy inne zajęły mi czas za dnia, natomiast wieczorami prym wiedzie haft matematyczny.
Powstają kolejne gwiazdki i widoczki - jak tylko zrobię fotki, to pojawi się długa notka :)

Chciałabym zrobić coś szydełkiem, ale moja próba trzymania go bez użycia palca wskazującego dały mierny efekt.
Jednak musiałam skończyć pewną pracę (na prezent), którą robiłam chyba przy końcu lata - do skończenia było niewiele, więc pomęczyłam się trochę.
Palec co prawda zagoił się, ale jeszcze potrafi zaboleć przy niekontrolowanym nacisku.
Zatem druty i szydełko muszą jeszcze poczekać.
Może przed samymi świętami uda mi się zrealizować pomysł.

czwartek, 11 listopada 2010

Kominek - 3

W zeszłym tygodniu nie miałam zbyt wiele czasu na wyszywanie przy świetle dziennym, którego jest coraz mniej.
Natomiast przy świetle z żarówki wyszywanie krzyżykami trochę mnie męczyło, dlatego powstały wyszywanki matematyczne, o których pisałam wcześniej.
Jednak łapiąc światło dzienne, udało mi się ustawić przy kominku choineczkę.
Było z nią trochę zabawy, bo jak nie ta gałązka, to nie z tej strony i nie ten kolor.
Zatem prucia i poprawek było trochę, ale w końcu stanęła - piękna i... jeszcze nie ubrana :)))


Chwilkę przyglądałam się efektowi mojej pracy i zauważyłam, że wszystkie przedmioty mają cień, a choineczka go nie ma.
Szybko poszukałam niesfornego cienia i dałam go choince - teraz wszystko jest jak należy :)))


W mojej rodzinie zawsze, tradycyjnie, choinkę ubierało się w dniu Wigilii - ja tę tradycję ostatnio zmieniłam i choinkę ubieram dzień wcześniej.

W przypadku choineczki z obrazka, będę musiała odstąpić od tradycji i ubrać ją dużo wcześniej, bo na ostatnią chwilkę się nie da.

środa, 3 listopada 2010

Kominek -2

Tego samego dnia, gdy zapisałam się do SAL 2010, postawiłam pierwsze krzyżyki, ale najpierw zaznaczyłam nitkami środek obrazka i jego podstawę.

Zawsze (od lat) tak robię i szczerze podziwiam osoby, które kratkują kanwę.
Może przy dużych rozmiarach jest to dobre, ale dla małych to chyba nie jest potrzebne.
Ja jestem starej szkoły - szkoły liczenia i chyba już się nie zmienię :))))
Po trzech dniach wyszywania w wolnych chwilach (nawet wieczorem) - wybudowałam kominek, na którym postawiłam zegar i świecznik.


W kominku podpaliłam drewka i zapłonął ciepły ogień :)
Zapłonęły też świeczki, którym zmieniłam kolor - na schemacie były jasnoszare, ale czerwone wydały mi się weselsze.
Ustawiłam godzinę, o której zwykle (w Wigilię) pojawia się u mnie pierwsza gwiazdka.
Miejsce w fotelu zajął czarny kotek, ale potem ja w nim usiądę i kotka wezmę na kolana :)))
W rodzinnym domu też miałam czarnego kocurka :)
Rozmarzyłam się, oj rozmarzyłam...

poniedziałek, 1 listopada 2010

Kominek - 1

Ostatnio górę wzięło wyszywanie - bądź matematyczne, bądź krzyżykowe.
To wszystko przez niemoc palca wskazującego prawicy mojej, tak bardzo potrzebnego mi do robótek na drutach.
Druty zatem leżą, o szydełku prawie zapomniałam - leży już chyba ponad rok.

Pozostały więc hafty, a że trochę pomysłów czeka w kolejce, więc mam teraz okazję do ich realizacji.
Niektóre czekały kilka lat, ale w końcu doczekały się - jak to się mówi - co się odwlecze, to nie uciecze :)))
Tak na przykład jest z obrazkiem, który zaczynam wyszywać w ramach Świątecznego SAL 2010.
Jest dowolność dotycząca wyboru pracy, byle tematykę świąteczną zachować, więc uznałam to za wspaniały moment, by obrazek powstał :)
Na dodatek będzie to takie wspólne wyszywanie w sympatycznym towarzystwie.

Zapisałam się - dziękuję Aploch za zaproszenie - wykonałam powitalny wpis i zabrałam się do pracy.


*****
Obrazek, który ciągle był odkładany, bo wpadło mi coś innego w oko albo w ręce, teraz częściowo spełni marzenia.

Zawsze marzyłam o domku, w którym będzie pokój z kominkiem, a przy domku ogródek.
Ogródek mam, ale nie przy domku.
Domku nie będzie, ale marzenie o pokoju z kominkiem zostanie zastąpione obrazkiem, na którym widać kominek, przy nim stoi wystrojona choinka i fotel - dla mnie, bym mogła zasiąść w nim z robótką w rękach :)

Wszystko gotowe - kanwa, schemat, nici i... chęci.


W prawym dolnym rogu widać, co będzie na obrazku.
Jeszcze dziś postawię pierwsze krzyżyki.

Nie będzie to jedyna praca o tematyce świątecznej, ale o tym będę pisać w kolejnych notkach.