Powoli, jak nie powiem co, ale zawsze to trochę krzyżyków do przodu.
Oj pomęczą mnie te zielone odcienie, ale warto pomęczyć się, skoro ma być pięknie.
Teraz wracam na chwilę do jasnych kolorów wiosny, czyli do drugiego haftu na innym tamborku. a w tygodniu po kawałeczku, po kawałeczku...
Ciąg dalszy za tydzień - nadal staram się trzymać tych terminów.
