piątek, 29 kwietnia 2016

Trzeci koliberek - w lustrzanym odbiciu

Miałam zrobić wpis jutro, czyli na koniec miesiąca, ale jutro mogę nie mieć czasu, więc robię to dziś.

Trzeci koliberek ma swoje lustrzane odbicie, tylko kwiatki zmieniły kolor...
Może to sprawka lusterka, a może nasze oko tak odbiera odbicie w lustrze..., że coś tam przekłamuje. :))


Ostatecznie koliberek zagościł na kanwie
Jest ich teraz cztery i zajmują pierwszy rząd kwadracików.


Na razie nie wpisuję kolejnych nazw miesięcy, ale zrobię to może hurtem, a może po wyszyciu następnych dwóch koliberków.

Na brzuszkach koliberków zastosowałam kontur, ponieważ kolor brzuszków zlewał się z kanwą i wyglądało, jakby ptaszki miały w tym miejscu dziurę.
Teraz wygląda to tak, jak na fotce - nad adresem blogu.


Następne dwa koliberki przewiduję wyszyć do 15 czerwca i mam nadzieję, że zdążę, ponieważ zaczęłam wyszywać coś na prezent, ale o tym w osobnym wpisie.

czwartek, 14 kwietnia 2016

Porcelanka jeszcze poczeka

Jakiś czas temu w jakiejś zabawie, zaczęłam wyszywać porcelankę.
Kolory dopasowałam do swoich potrzeb, bo w oryginale są w szarościach i niebieskościach.

Są rzeczy, które nie skończone w odpowiednim czasie, czekają, czekają, czekają...
Tak jest z tą porcelanką.
Ostatnio trafiłam na nią wśród rzeczy do ukończenia i wyszyłam brakującą część, ale na kreskowanie już zabrakło mi ochoty.

Coś mi się wydaje, że porcelanka jeszcze trochę poczeka na kreseczki i oprawę.
A w międzyczasie zastanowię się nad oprawą, bo na kanwie jest trochę miejsca do wyszycie jeszcze innej porcelanki.
Jednak, czy będę miała ochotę coś więcej tu zrobić, nie wiem...
Porcelanka będzie sobie czekać, a ja będę zastanawiać się, co z tym fantem zrobić.

Dziś porcelanka wygląda, jak wygląda - krzyżykowanie jest skończone, brakuje kreskowania i decyzji, co dalej...




niedziela, 10 kwietnia 2016

Na niedzielę... może... indyk

"Myślał indyk o niedzieli..." - tak się mawia, gdy..., ale to chyba wszyscy znają. :)))
Indyk może niekoniecznie, ale kucharz pomyślał, a ja pomogłam w przygotowaniu indyka lecz nie całego tylko jednej piersi indyka.

Pieczeń z indyczej piersi

 

Do przygotowania pieczeni potrzeba:

- pierś z indyka ok. 1 kg,
- ok. 1/2 l bulionu warzywnego,
- 1-2 łyżki mąki do zagęszczenia sosu,
- 1 cebula średnia,
- 3 ząbki czosnku,
- po 1 łyżce suszonych ziół: tymianek, oregano, bazylia, majeranek,
- 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki,
- 1/2 łyżeczki chili,
- 1/2 łyżeczki mielonego pieprzu czarnego,
- szczypta kurkumy,
- szczypta soli,
- 1 łyżeczka musztardy sarepskiej,
- 6 łyżek oleju.

Sposób przygotowania:

Czosnek przecisnąć przez praskę do miseczki, dodać pozostałe składniki podane poniżej czosnku.
Wszystko dokładnie wymieszać, a uzyskaną pastą natrzeć umytą wcześniej i oczyszczoną indyczą pierś. Natartą pierś włożyć do lodówki na minimum 3 godz.
Po tym czasie nagrzać piekarnik do 200 st. C, opłukać brytfankę zimną wodą, przełożyć do niej pierś, przykryć brytfankę i wstawić do piekarnika na pierwsze pół godz.
Pieczenie trwa 3 razy po pół godziny.
W tym czasie przygotować bulion warzywny (może być z kostki), a po półgodzinie należy polać pieczeń częścią tego bulionu.
Przykryć pieczeń, zmniejszyć temp. na 180 st. C i piec drugie półgodziny, przy czym po 15 minutach dodać pokrojoną w kostkę cebulę.
Na trzecie pół godz. pieczeń odkryć i polać jeszcze częścią bulionu.
Po upieczeniu, pieczeń wyjąć z brytfanki, by "odpoczęła", a w tym czasie dolać resztę bulionu, zagotować i zagęścić sos.
Smacznego!

piątek, 8 kwietnia 2016

Szyję niewiele, ale...

Szyłam kiedyś dla siebie, ale to już historia.
Później maszyna używana była do szycia drobiazgów i naprawiania tego, co się popsuło, np. rozpruło.
Teraz też używam moją leciwą maszynę, ale robią to jeszcze bardziej sporadycznie...
To, co w ostatnich latach uszyłam z pomocą maszyny i uwieczniłam na fotkach, teraz zebrałam owe drobiazgi tutaj.















Fartuszek kucharza

Podbudowana tym, że po dłuższym czasie nie szycia, uszyłam dwa fartuszki dla małych kuchareczek, nabrałam ochoty na uszycie kolejnego fartuszka.
Tym razem typowo męski materiał podsunął mi pomysł na uszycie (w prezencie) fartuszka dla kucharza.

Efekt bardzo mi się spodobał, a kucharzowi przypadł go gustu.
Pod wodą ukryta jest duża kieszeń...





poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Przyleciał koliberek trzeci

Przyleciał i zadomowił się na mojej kanwie trzeci koliberek.
Jednak nie ma on jeszcze przypisanej nazwy miesiąca, jak poprzednie dwa, bo nazwy miesięcy będę "dopisywać" później.

Ten ptaszek wyszywał mi się jakoś szybciej, może dlatego, że kolorki zgrupowane są w większych grupkach krzyżyków.



Potem przyszła kolej na kwiatki, które też mają mniejsze rozdrobnienie krzyżyków w poszczególnych odcieniach.
Ostatnie "pociągnięcia" czarnym kolorem (kreski) i koliberek w kwiatkach gotowy.