Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łapki uchwyty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łapki uchwyty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 października 2021

Wrzosowisko i jesień

Wrzosy są zwiastunami jesieni, więc poświęcam im dzisiejszy wpis.
 
Miałam kiedyś na działce wrzosowisko, a właściwie poletko wrzośców w trzech kolorach. 
To poletko istnieje nadal, mimo tylu lat rozrasta się, ale przycinanie pozwala utrzymać je w granicach wcześniej wyznaczonych.
Długo miałam duży skalniak, ale przestał mi się podobać i postanowiłam coś w tym miejscu zmienić.
Powoli przekształcałam w górkę skalniakową w górkę wrzosowo-wrzoścową.
We wcześniejszych poletkach po roślinach skalniakowych, sadziłam wrzosy i wrzośce w różnych kolorach i odmianach.
W ten sposób skalniak przekształcił się we wrzosowisko.
 
 
W tej chwili jeszcze kwitnie część wrzosów, które rozkwitają w połowie września.
 


 
Kwitną też te, które rozkwitają pod koniec września.
 
 
Są wśród nich liliowe (wrzosowe), jak na wyższych fotkach.
Są różowe, jak poniżej.

 
Są też ciemnofioletowe i białe.


 
Są również wrzosowe/liliowe o pełnych kwiatkach.
 
 
Pięknie wyglądają te grube łodyżki z pełnymi kwiatkami. 

 
Te ciemnozielone i jasnozielone kępki, to śpiące wrzośce, które zakwitną dopiero w lutym. 
 
 
Zakwitły też złociste chryzantemki, które pokazują pierwsze kwiatki zawsze w końcówce września lub w pierwszych dniach października.
Są takimi słonecznymi punktami jesiennego czasu na działce.
 

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Szydełkowe łapki i wesołe coś...

A było to tak...

Gdy wyjeżdżałam na wycieczkę, by przetestować urządzenie nawigacyjne, miałam na wszelki wypadek zabrać te łapki ze sobą.
Na wszelki wypadek, gdybym dojechała tam, gdzie dojechałam...
A że należę do tych, co to, gdy zapomną coś wziąć z domu, to nie wracają się po to, jeśli to nie jest aż tak konieczne, więc nie wróciłam i nie zabrałam. :)))
Pomyślałam, że najwyżej wyślę przy najbliższej okazji.

No i teraz nadarzyła się taka okazja, by zrobić (znów) niespodziankę Koleżance.
Wysyłając kartkę świąteczną, dołączyłam do niej to, co było przeznaczone... dla Koleżanki, a ponieważ ma to Ona już u siebie, więc mogę pokazać.

Pokażę tyko łapki, które wykonałam szydełkiem z bawełnianej włóczki.
Łapki są bardzo proste, ale na pewno przydadzą się do chwytania garnków z gorącą potrawą.



A to małe coś, to taka zielona zawieszka - margaretka, która powieszona gdzieś w kuchni będzie miała oko na wszystko.



piątek, 22 listopada 2013

Łapki jesienne, uchwyty

Dawno nic nie robiłam szydełkiem.

Oprócz jajeczek, które powstały w marcu tego roku, nic więcej szydełkowego nie zrobiłam.
Ostatnio szydełko stało w kącie i było zapraszane do pracy związanej z wykończaniem serwetek robionych na drutach bądź wykończeń innych wyrobów dzianych.

Teraz, by chwilę odpocząć od frywolitek i drutów, a także, by zagospodarować resztki włóczki bawełnianej, zrobiłam dwie proste łapki w jesiennych kolorach.


Łapki wskoczą do szuflady i tam poczekają na swój czas, a być może znajdą nową właścicielkę.

czwartek, 6 września 2012

Trzy komplety powstały z jednego wzoru

Rzadko ostatnio piszę, ale nie znaczy, że nic nie robię.
Nie nudzę się i mimo, że ciągle coś nieprzewidzianego się dzieje (tego nie lubię), to zawsze jakieś nitki, włóczki oraz druty, szydełko bądź igły są w moich rękach i coś z nich powstaje.

Chociaż kielichy już wypełnione czekają na prezentację, to dziś pokażę, na co ostatnio miałam wenę.
Z tych samych schematów powstały trzy komplety łapek.

Pierwszy powstał ten komplet.


W tym komplecie kwiatek (podstawa) wykonany został według tego samego schematu, co kwiatek wyżej, natomiast sześciokąt został nieco zmieniony.


W tym komplecie ośmiokąt wykonany jest według schematu ośmiokąta z pierwszej fotki, natomiast kwiatek został nieco zmieniony w kilku ostatnich okrążeniach.


Tym sposobem z jednego schematu powstały trzy różne wyroby, a z drugiego schematu trzy kolejne łapki - też różniące się od siebie.
Dwa komplety mają już nowe miejsca pobytu, a jeden zostaje do pomocy w mojej kuchni :)

wtorek, 19 lipca 2011

Marsz do kąta!

Muszę wysłać szydełko do kąta, bo zawładnęło mną i jednym tematem robótkowym, a mianowicie łapkami kuchennymi.

Ponieważ zrobiłam dwie łapki bez kompletu, więc siłą rozpędu chciałam dorobić im pary, ale znów zaczęłam nie tak, jak powinnam.
Chciałam do cytrynki wykonać łapkę w kolorze żółtym z dodatkiem zielonego zamiast białego i wyszło coś takiego: łapka - skręcony wąż.


Jednak z cytrynką mi to jakoś nie pasowało, więc szybko do węża dorobiłam łapkę z wiatrakiem w powyższych kolorach i powstał kolejny komplet.


Do sześciokątnej łapki dorobiłam łapkę z kwiatkiem i komplet wygląda tak:



Natomiast do cytrynki skompletowałam łapkę ze strzałkami i razem prezentują się tak:



Temat łapkowy chwilowo zostaje zamknięty, a szydełko?
Szydełko pewnie opornie, ale pójdzie do kąta, by pomyśleć nad innymi tematami.
Ja zaś spokojnie dokończę zszywanie pasiastych kompletów, z których jeden już gotowy.
Delfinki też na tym skorzystają :)))

piątek, 8 lipca 2011

Szydełko - bardzo niesforne

Pisząc o huśtawce robótkowej (w poprzedniej notce) chciałam powiedzieć, że igły do haftu, szydełko i igła do dzianiny (bo druty chwilowo bezczynne leżą) wymieniały się bardzo często.

W komplecie pasiastym (pisałam w drugim blogu) było sporo końcówek do zabezpieczenia i schowania, więc tu pracowała specjalna igła, którą stosuję do zszywania dzianiny. Igła ta jest długa, dość cienka, z długim uszkiem i kulką zamiast czubka.

Druga igła pracowała nad haftem kolejnej myszki baletniczki.
Haft jeszcze nie jest skończony, ale pozostało niewiele.

Trzecia igła pracowała nad wyszywaniem delfinków.
To praca na dłużej .

Szydełko (niesforne) wpychało się, gdy tylko odłożyłam jedną z igieł i nim się obejrzałam, już tkwiło w moich paluszkach.
Tym sposobem powstały kolejne łapki.



Teraz mam cztery łapki, z których widzę tylko jeden komplet - np. taki:



Myślę, że niebawem dorobię kolejne, by skompletować pozostałe łapki :)

środa, 15 czerwca 2011

Dwie łapki i kilka myszek

Zaprosiła Myszszeczkunia do zabawy  (Myszeczkowy SAL), a ja zaproszenie przyjęłam, bo taka zabawa mi odpowiada.
Polega ona na wyszyciu tego samego obrazka przez chętne osoby.
Myszki są bardzo sympatyczne i zachęcają do zabawy, zatem chętnych uzbierało się sporo.


Na wyszycie jednej myszki jest sporo czasu, bo trzy tygodnie - początek 30 maja :))

Niektóre osoby już  skończyły wyszywać wszystkie myszki, inne są w trakcie wyszywania kolejnej myszki, a ja jeszcze nie zaczęłam, ale... zacznę - za chwilkę :))

Póki co, sięgnęłam (kilka dni temu) po zaniedbane szydełko i zrobiłam dwie łapki, które są przeznaczone dla sympatycznej osoby jako upominek do nowego mieszkania.
Myślę, że będzie podobać się :)

Kolorki dopasowałam do wystroju kuchni - co nieco o nim słyszałam :)

Pierwsza łapka - to słonecznik.
Druga łapka - to cytrynka.


wtorek, 9 lutego 2010

Serduszka z włochatego drucika

Z włochatego drutu zrobiłam wcześniej kilka serduszek z kwiatkiem.
Wczoraj pobawiłam się tym drutem ponownie i powstały jeszcze takie serduszka, które znalazły miejsce w ściennym wazoniku.


Podczas wykonywania wszystkich włochatych serduszek, jedna myśl nie dawała mi spokoju - zrobić przestrzenne serducho - duże.
W końcu myśl zwyciężyła i zaczęłam kombinować.
Wyszło coś takiego, co zawisło u sufitu - w miejscu, gdzie kiedyś był kwiat.


Kwiat pojawi się tu znów za jakiś czas - gdy urośnie większy, bo w tej chwili szczepki zaczynają wypuszczać młode listki.
Znak, że wiosna będzie :)

To serducho jest "żywe", bo porusza się pod wpływem ciepła unoszącego się od grzejnika, w pobliżu którego wisi.

Na zakończenie tematyki serduszkowej - szydełkowa łapka kuchenna w wiadomym kształcie.


Wykonanie, jak widać - jest proste.

Stare powiedzenie: "przez gotowanie - do serca" uzupełniam o dodatek i od teraz może ono brzmieć: "przez gotowanie z sercem - do serca" :)

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Głowa odpoczywa, to...

Ostatnio miałam trochę problemów natury różnej i głowa pracowała na pełnych obrotach.
Pozwoliłam głowie nieco odpocząć od nadmiernego myślenia i zaczęłam robić serię serwetek (na drutach), w których motyw powtarza się N razy.

Jednak, jak tu nie mieć innej robótki na zmianę?

Postanowiłam wykorzystać resztki włóczki "Camilla", by zrobić łapki do garnków.
Oj przydadzą mi się one i to bardzo.
Poprzednio, gdy robiłam na prezenty, zrobiłam również dla siebie, ale te także "dostały nogi" i poszły w świat.
Ja pozostałam z mocno wysłużonymi łapkami, które mogą rozsypać się w najbardziej nieodpowiednim momencie, a tego nie życzę ani sobie ani nikomu innemu.

Zrobiłam łapki bardzo proste w swej formie, ponieważ z założenia głowa miała odpocząć od myślenia.
Nowe łapki zajęły już miejsce tamtych, z którymi pożegnałam się.


 

wtorek, 12 września 2006

Tydzień calkiem zwariowany

Miałam taki zakręcony tydzień, że nim się obejrzałam - czas gdzieś mi uciekł.
Nie wiem tak do końca, czy ten czas dobrze spożytkowałam, czy po prostu przetrwoniłam.

Miałam dwa wyjazdy, z których jeden to był smutny obowiązek.
Drugi wyjazd łączył się z przyjemnymi odwiedzinami nowego, maluśkiego życia.
Pozostałe dni upłynęły na przetwarzaniu tego, co jeszcze pozostało do przetworzenia oraz na "łapaniu" pogody odpowiedniej do wykonania późnoletnich albo inaczej wczesnojesiennych prac ogrodowych.

Wieczory były oczywiście robótkowe, bo inaczej być nie może.
Robótka, na którą uparłam się, idzie w ślimaczym tempie - mogę ją robić tylko i wyłącznie przy dobrym świetle dziennym. Zrobię ją na pewno, choć ze sporym opóźnieniem.
W związku z tym, przy świetle sztucznym, zrobiłam "łapki" do chwytania gorących garnków.


Wykonałam dwie jednakowe - w ukośne paski oraz jedną ośmiokątną. 


Ostatnia - sześciokątna - jest na ukończeniu.


Dwie z wykonanych "łapek" przejdą w inne ręce, ponieważ kolorystyka kuchni obdarowanej osoby jest podobna do mojej.
Mam zamiar wykonać jeszcze dwie "łapki" w innej kolorystyce, odpowiedniej do kuchni kolejnej obdarowanej osoby.

Jednak dzisiejszy wieczór (rocznica ślubu) poświęcam mężowi i wspomnieniom tego dnia sprzed (...) lat.