Kolejny etap, to chwila odpoczynku od mieszaniny odcieni, ale "dla urozmaicenia" monotonia wyszywania nieba, takiego bezchmurnego błękitu.
Taki właśnie błękit nieba mam w tej chwili za oknem, a z drugiej strony bloku świeci zachodzące powoli słońce.
Teraz niewiele zmieni się w widoku, ale przyspieszać nie będę, bo zaczynam pozimowe porządkowanie w ogródku i mam jeszcze inne robótki w toku.
Ciąg dalszy za tydzień - staram się trzymać tych terminów.
Kolejne odsłony haftowania:
Dziękuję za każde pozostawione słowo w komentarzu. :)