wtorek, 13 listopada 2018

Fotograficzny alfabet i ostatnia litera Ż

Zabawa Fotograficzny alfabet dobiegła końca i dziś litera Ż rządzi. :)
Trochę żal, że to już koniec, ale wiadomo - wszystko, co dobre i przyjemne, szybko się kończy.

Jak przy wyborach zdjęć na niektóre litery, tak tym razem musiałam uciec się do wyliczanki, które fotki wybrać.
Czasami, przy wysyłaniu zdjęć pisałam do organizatorki, jakie były moje pierwsze skojarzenia i podawałam moje przypuszczenia, co też Czarna dama zaprezentuje na daną literę.
Bywało, że moje myśli pokrywały się z wyborem organizatorki, ale ja ostatecznie wybierałam coś innego. :)))

Bawiłam się fantastycznie i mam nadzieję, że niedługo Czarna dama znów wymyśli fajną zabawę.

Czarna damo - dziękuję za wspaniałą zabawę. :)))
Dziękuję też wszystkim uczestniczkom za możliwość oglądania super fotek. :)
Miło było bawić się w tak sympatycznym gronie. :)

A teraz moje propozycje:

1. Jedzenie - Żelki
Tu nie mogłam się zdecydować - żelki czy żelatyna i wyliczanka zdecydowała. :)))


2. Flora/fauna - Żuraw
Żurawie przelatywały (późno w tym roku) nad moim domem i przypomniały, że fotografowałam je w ubiegłym roku, gdy zbierały się do drogi, a ja miałam niezłą ucztę foto siedząc na balkonie.


3. W domu - Żyrandol
W tym przypadku pierwsza myśl nie pozostawiała wyboru.


4. Na ulicy - Żużel
Najczęściej oglądam w tivi zmagania żużlowców i to nie tylko kibicując ulubionej drużynie.
Któregoś razu tego lata robiłam zdjęcia w innym celu, ale widać jedna fotka przydała się tym razem.
Ponieważ w regulaminie było, by nie fotografować osób, to do zabawy zdjęcie zostało przycięte.


A w całości wyglądało tak:


Ostatni raz baner zabawy

Teraz czekamy tydzień na podsumowanie wyników zabawy, co zapowiedziała Czarna dama.

sobota, 10 listopada 2018

Ślady przeszłości czyli kartki z tamtych lat

W poprzednią niedzielę El zadała zadanie pt.

Ślady przeszłości

Zaczęłam intensywnie myśleć, jaką przeszłość wziąć pod uwagę.
Zastanawiałam się, czy poszukać czegoś z czasu, gdy mnie jeszcze nie było na świecie...
Czy znaleźć coś z lat młodości (do czasu pełnoletności), czy raczej sięgnąć pamięcią do lat, gdy byłam już samodzielna i niezależna.
Przeważyło to ostatnie, ponieważ gdzieś w głębi serca tkwi to, co przeżywałam w tamtym czasie.

Był to czas, gdy brakowało wszystkiego..., gdy podstawowe produkty spożywcze (i nie tylko) można było kupić jedynie po okazaniu odpowiednich talonów.
W sklepach z odzieżą, z tkaninami, z różnym sprzętem... było pusto...
Gdy pojawiał się jakiś towar, tworzyły się długaśne kolejki...
Dużo mogłabym pisać, jak było, ale to już przeszłość... teraz bez kolejki można przebierać i wybierać w różnorodnych artykułach spożywczych i przemysłowych.

Wyszperałam z moich "pamiątkowych" zbiorów kilka z premedytacją niewykorzystanych kartek, ale pozostawionych na pamiątkę...
Te kartki, to właśnie ślad niezbyt przyjemnej przeszłości, ale mimo trudności i problemów, jakie wówczas były na porządku dziennym, nie brakuje z tamtego okresu miłych wspomnień...
O tych kartkach wiele osób wolało już zapomnieć, a znaczna część osób, zwłaszcza młodych, nawet nie wie, że takie kartki istniały.
Postanowiłam je przypomnieć, ale na zdjęciu nie ma wszystkich kartek, ponieważ nie wszystkie udało mi się zatrzymać.


Mam w dokumentach zezwolenie na pobyt w Kuźnicy, jako w strefie nadgranicznej, co jest śladem, że w tamtym czasie nie można było tak sobie pojechać nad morze, przebywać tam do woli i poruszać się poza zgłoszone miejsce pobytu.
Jednak fotki dokumentu nie umieszczę, bo musiałabym sporo danych zamazywać i dokument wyglądałby nieciekawie, ale wspominam o nim przy okazji tego tematu.

Z tamtego czasu mam serwetki - bieżniki, które wyszywałam na tkaninie jutowej, bo nie było kanwy, płótna lnianego... i nie było też tylu różnych nici do wyszywania i tylu kolorów, co dziś.

Do tego bieżnika są jeszcze mniejsze serwetki z mniejszym motywem kwiatów.


Do poniższej serwetki jest bieżnik, ale on ucierpiał nieco od papierosów spadających z popielniczki, gdy zajęta jakąś pracą papierową albo robótką zapominałam o papierosie, bo wtedy trochę popalałam, a juta łatwo się przypala.
Nie przypuszczałam, że gdy nie będzie już kartek na papierosy, to ja (przekorna dusza) przestanę palić. :)))))


Dzięki tej zabawie i temu tematowi, powspominaliśmy sobie z Ktosiem tamte czasy..., oczywiście wspominaliśmy tylko te miłe sytuacje. :)


Zapraszam do wspomnień... tych sympatyczniejszych mimo wszystko... :)

środa, 7 listopada 2018

Powstały kolejne hafciki z poprzedniej edycji

Dziś kolejna porcja bombek z pierwszej edycji zabawy u Raeszki.
Wyszywanie tych bombek jest tak przyjemne, że kończąc jedną od razu sięga się po następny schemat, by wyszyć drugą.
Hafciki powstały w międzyczasie, czyli między wykonywaniem innych robótek.
Te z jaśniejszymi kolorami wyszywałam za dnia, a te z kolorem kontrastującym z kanwą haftowałam wieczorem, bo ciemny kolor nie zaburzał widzenia tego, co robię.
Chcę zdążyć wyszyć wszystkie bombki z pierwszej edycji i zakończyć wyszywanie równo z zakończeniem drugiej edycji bombkowania.  

Te bombki przeznaczone były do wyszycia w sierpniu zeszłego roku, a ja oczywiście wyszyłam je teraz poza zabawą.

Razem...

i osobno.



Dodatkowy motyw...

Te bombki były wyszywane w zeszłorocznej zabawie, we wrześniu, a moje są wyszyte teraz.

Razem...


i osobno.




Dodatkowy motyw

Wszystkie hafciki zgłaszam u Xgalaktyki


oraz u Igiełki

poniedziałek, 5 listopada 2018

Fotograficzny alfabet i litera Z

No tak, litera Z za nami i jak w wielu przypadkach miałam podobne skojarzenia, jak organizatorka, ale...

Właśnie to ALE sprawiało, że w czasie całej zabawy często zmieniałam decyzję niemal w ostatniej chwili, czego później żałowałam, ale nie płakałam z tego powodu. :)
Czasami była to zmiana na przekór mojej naturze i świadomości, że pierwsza myśl najczęściej jest trafna, a czasami posłuchałam podpowiedzi jakiegoś licha, które nie śpi. :)))
Wszak to przecież zabawa, a w zabawie należy dobrze bawić się... :)))

Tym razem był to pośpiech, bo o mały włos zapomniałabym przygotować i wysłać zdjęcia do Czarnej damy.
Dzięki temu, że Ktosiu zapytał, czy wysłałam fotki, uzmysłowiłam sobie, że mam mało czasu, więc wybrałam to, co miałam na szybko dostępne pod ręką.

Mimo, że pierwotnie myślałam o znaku drogowym, to z tego zdjęcia ulicy wybrałam zatoczkę.
Natomiast z pierwszej myśli o zającu zrezygnowałam na korzyść złotokapu tylko dlatego, że zdjęcia archiwalne mam na dysku zewnętrznym, a na przeglądanie go nie miałam czasu.
Dopiero po wysłaniu zdjęć przyszło olśnienie - przecież o zajączku, który pojawił się pod moim balkonem pisałam kilka lat temu w blogu. :)))

Po tych dwóch zmianach, moje propozycje na literę Z przedstawiają się tak:

1. Jedzenie - Ziemniak


2. Flora/fauna -  Złotokap


3. W domu - Zlew


4. Na ulicy - Zatoczka


Baner zabawy

niedziela, 4 listopada 2018

Liść... jesienny w 14 Niedzieli z fotografią

Podając temat na kolejną Niedzielę z fotografią u El, miałam inną wizję.
A temat na 14 Niedzielę z fotografią, to:
Liść... jesienny
Jednak, gdy zaczęłam przyglądać się sfotografowanym listkom, okazało się, że mam duże trudności z wyborem tego jednego.

Ponieważ ustalone zostało, że do galerii El wybierze tylko jedną, pierwszą fotkę, więc postanowiłam zrobić kolaż kształtów i kolorów liści.

W środki, na tle liści klonowych, których żółty kolor podkreśliło słońce, umieściłam cytat z piosenki pt. Barwy jesieni, wykonywanej  (tu można posłuchać) przez Czerwone Gitary.



Nie mogę jednak oprzeć się, by nie dodać tu oddzielnych fotek listków.
Oto one...