czwartek, 27 października 2005

Chodziła..., chodziła za mną...

Chyba przez tydzień "chodziła" za mną pizza, taka domowej roboty. Dziś była uczta - pychotka.
Do wykonania ciasta mojej ulubionej pizzy, stosuję sodę oczyszczoną zamiast drożdży - ciasto jest pulchne i wspaniałe. Składniki nadzienia modyfikuję w zależności od tego, co mam "pod ręką" i na jakie smaki mam akurat ochotę, czasem skrapiam sosem chilli - dla ostrości.

Pizza ulubiona
 
Składniki na 6 porcji:
ciasto:2 szklanki mąki
1/2 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju
1 łyżeczka sody oczyszczonej
sól
1 łyżeczka octu

nadzienie:50 dag twardego żółtego sera
2 cebule czerwone
20 dag przecieru pomidorowego
15 dag różnych wędlin ( w tym boczek wędzony)
20 dag pieczarek
1 mała puszka kukurydzy
1 średnia papryka
oliwa z oliwek
sól i pieprz do smaku

Mleko i olej ubijamy mikserem lub widelcem, dodajemy mąkę, sól i sodę oczyszczoną, rozpuszczoną w niewielkiej ilości octu.

Dużą, okrągłą tortownicę smarujemy oliwą i wykładamy na nią ciasto (można wykorzystać płaską kwadratową blachę). Smarujemy ciasto oliwą, a następnie warstwami wykładamy kolejno poszczególne składniki nadzienia: jedną czwartą startego żółtego sera, cebulę pokrojoną w cienkie krążki, rozsmarowujemy połowę przecieru pomidorowego, układamy drobno pokrojone paseczki wędlin, następną porcję sera, paseczki papryki, rozsypujemy kukurydzę, posypujemy solą i pieprzem (do smaku), pokrojone w plasterki pieczarki, znowu przecier pomidorowy i resztę sera.

Na wierzchu, dla dekoracji, możemy położyć plastry pomidorów i posypać drobno posiekaną zieleniną. Wstawiamy do gorącego piekarnika i zapiekamy pizzę, aż ser się roztopi i zarumieni.
Smacznego!!!

czwartek, 20 października 2005

Prawie wszystko zrobione...

Byliśmy wczoraj na działce (aż do zmierzchu) i robiliśmy porządki - jesienne. Mimo chłodu było mam gorąco, bo jak się człowiek rusza, to szybciej krąży krew i ciepło się robi na ciele i duszy.


Liście pograbione, suche kwiaty poucinane, niektóre roślinki zostały ścięte pierwszymi przymrozkami i trzeba było je pookrywać – zrobione, ostatnie koszenie trawy – wykonane.
Jeszcze jeden wypad na ogródek, aby pookrywać pozostałe kwiatki i koniec sezonu, … i smutno się robi na sercu. 
Jesień na dobre się rozkręciła, a tu zima zaczyna nieśmiało zapowiadać się – a to przymrozi, a to gdzieś tam śniegiem popruszy.
Nie lubię tych zimnych klimatów, ale trudno się mówi i … byle do wiosny.

wtorek, 18 października 2005

A kiedy już przyjdzie pora na śledzika...

Kilka lat temu, czytając artykuł o tradycjach świątecznych, zauważyłam opisany w treści  sposób przyrządzania sałatek śledziowych. Spróbowałam, zmodyfikowałam i otrzymałam coś takiego. Są to sałatki, które zawsze wychodzą, a ponieważ nie wszyscy lubią czosnek, więc tej sałatki zwykle robię mniej, ale ta z fasolką znika w kilka minut i najczęściej goście proszą o dokładkę. Przygotowuję je zawsze na tzw. "śledzika" i na Boże Narodzenie, ale także serwuję je przy innych okazjach i bez okazji.
Sałatka śledziowa z fasolką.

Składniki:
10 filetów śledziowych (najlepsze są Matiesy lekko solone w oleju, mogą być też korzenne)
2 – 3 nieduże ogórki kwaszone
1 duża cebula
Pęczek szczypiorku (nie musi być)
1 puszka fasoli czerwonej
3 – 4 łyżki majonezu
Pieprz

Wykonanie:
Filety i ogórki pokroić w kostkę, cebulę i szczypiorek posiekać. Fasolę odsączyć i przelać przegotowaną wodą.
Wszystkie składniki wymieszać, przyprawić do smaku pieprzem.
Sałatkę najlepiej przygotować dzień wcześniej.


Śledzie z czosnkiem.

Składniki:
8 – 10 filetów śledziowych (najlepsze są Matiesy lekko solone w oleju)
5 – 6 dużych ząbków czosnku (może być mniej czosnku – jak kto lubi)
½ szklanki śmietany
½ szklanki majonezu

Wykonanie:
Filety pokroić w dwucentymetrowe paski lub dużą kostkę. Czosnek przecisnąć przez praskę. Wszystkie składniki wymieszać.
Najlepiej przygotować dzień wcześniej.

Smacznego!!!

sobota, 15 października 2005

Haftowane motyle

Zastosowałam w moim zadaniu krzyżykowym (na ścianę do kuchni) – motylka. Jest on jednym z kilku elementów, które zaplanowałam na tę makatkę (na życzenie właścicielki kuchni). Jeszcze dwa dni temu był taki niewyraźny brakowało mu „kolorków”.

Przez ból głowy musiał chwilkę poczekać na ubarwienie i dziś tak przedstawia się w swej świetności.

Motyle są piękne (te żywe), niby takie same a jednak różnią się - szczegółami. Szkoda tylko, że żyją tak krótko - w przeciwieństwie do takiego np. krzyżykowego. Mam kilka fotek motyli – jedną umieściłam gdzieś w kwiatkach, a ten motylek (z lewej) nocował w altance na naszej działce. Ten z prawej też nocował w altance, ale we wrześniu.

W obu przypadkach, po zrobieniu zdjęcia wypuściłam motylka na powietrze, myślę że ucieszyły się wolnością.

środa, 5 października 2005

Wiadomo - male jest piękne

Nie na darmo mówi się, że "robota lubi głupiego", bo jak człowiek ma trochę więcej wolnego czasu, to ciągle szuka czegoś do zrobienia, a potem narzeka – „brakuje mi czasu!”.
Jestem właśnie w takiej sytuacji. Ciągle coś dłubię (znaczy robótki), ciągle coś grzebię (jak to ogrodniczka) i ciągle wyszukuję i wymyślam jakieś smaczności (opłaca się).
Miałam do skończenia jedną małą serwetkę, a zatrzymałam się na trzeciej.

Mnie się podobają – prawda, że małe jest piękne?
Niebawem zabiorę się za aniołki pokazane przez pikselkę i inne - znalezione w czasopismach. Myślę, że wykonanie ich również sprawi mi wiele radości, a i korzyści pewnie będą, bo coś nowego na choince zawiśnie. Póki co mam jeszcze pewne  prace do zrobienia (o nich przy okazji).