Zakładki wykonałam, gdy jeszcze było ciepło, ale ostatnio jakoś nie mam natchnienia, by pisać, więc to, co zrobiłam w czasie letnim, pojawi się z poślizgiem.
Czasami łapię się na tym, że wchodzę do edycji blogu z myślą wiadomą - napisania o czymś, co właśnie robię, ale po skleceniu pierwszego zdania rezygnuję.
Zastanawiam się, na co zwalić ten stan, bo to po prostu jakaś niemoc, "niechciejstwo" jakieś mnie dopada...
Może nie całkiem "niechciejstwo", ponieważ chce mi się... wyszywać..., wyszywać..., ale bez wykończania, które mnie prześladuje.
Mam sporo rzeczy do wykończenia, ale chyba prędzej sama się wykończę, a mam jeszcze do przygotowanie niespodzianki dla uczestniczek zakończonej właśnie zabawy Swobodne haftowanie.
Tymczasem moje zakładki...
Oto one - dwie niebieskości. :)
Zdjęcia nieco ciemnawe, ale taką mam pogodę i fotki oddają tę chwilę.
I ostatnie spojrzenie na wszystkie razem.



























