piątek, 28 maja 2010

Na początku i na końcu

W momencie, gdy włączyłam komputer, za oknem zrobiło się ciemno i rozpadało się.
Przez moment myślałam, że będzie burza, ale udało się - nie burzyło.
Gdy chmura poszła sobie dalej, zaświeciło słoneczko, ale deszcz padał dalej.
Pomyślałam: pewnie pojawi się tęcza i... miałam rację.

To zobaczyłam z okna.

Mój dom (blok) znalazł się na jej końcu, ale nie poszłam szukać garnca.


Właściwie, to nie miało być o tęczy, ale tak wyszło - na gorąco.

Jak pisałam, w chwilach, gdy tylko ręce mogą coś robótkować, chwytam za druty lub igłę.
Robię powoli i z duuużymi przerwami, więc małe fragmenty zajmują mi dwa trzy dni, podczas gdy komuś zajęłoby to chwilkę.

O tym, co na drutach piszę w Moich, splocikowych oczkach.
Natomiast to, co zaczęłam robić igiełką, to metryczka.

Jestem na początku.
Mam sporo czasu, ale już zaczynam, żeby później nie spieszyć się.
Pojawił się pierwszy element i jak każdy następny, nie będzie zawierał danych dopóki nie zostaną ujawnione.

Zaczęłam wyszywać element drugi, ale pokażę go, gdy będzie cały.

*****

Dziękuję za odwiedziny i ciepłe komentarze z życzeniami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz