Wiosenna część obrazka ma już wszystkie krzyżyki.
W dwóch miejscach są błędy w postaci jednego więcej i jednego mniej krzyżyka,
ale nie zmieniają one niczego w tych miejscach i w całym obrazku.
Dla mnie są one znakiem rozpoznawczym mojej pracy. :)))))
Pozostały jeszcze kropeczki i kreseczki, ale do tych czynności muszę poszukać
natchnienia, a ono gdzieś mi się zapodziało.
Na szczęście mam drugi tamborek tej wielkości i mogę zacząć krzyżykować lato
nie zdejmując z tamborka wiosenki.
Moje robótki - blog o wyszywaniu, szydełkowaniu, papierowej wiklinie, kartkach okolicznościowych oraz o ogródku i urokach natury.
niedziela, 15 maja 2016
czwartek, 12 maja 2016
Smutno...Pani Mario...
Smutno mi...
Odeszła Pani Maria Czubaszek...
Będzie mi brakowało specyficznego poczucia humoru w Szkle Kontaktowym, ale nie tylko tam... dużo, by wymieniać...
Lubiłam też słuchać radiowych audycji z udziałem Pani Marii...
Dziękuję, że Pani była, a teraz pozostanie Pani w mojej pamięci...
Dla Pani Marii na ostatnie pożegnanie, róża z mojego ogródka...
Odeszła Pani Maria Czubaszek...
Będzie mi brakowało specyficznego poczucia humoru w Szkle Kontaktowym, ale nie tylko tam... dużo, by wymieniać...
Lubiłam też słuchać radiowych audycji z udziałem Pani Marii...
Dziękuję, że Pani była, a teraz pozostanie Pani w mojej pamięci...
Dla Pani Marii na ostatnie pożegnanie, róża z mojego ogródka...
poniedziałek, 9 maja 2016
Tulipany... przekwitają
Tulipany przekwitają, niektóre kwiatki już
przekwitły, niektóre jeszcze kwitną, inne dopiero zaczynają swoje kwitnienie...
ciągle się coś zmienia.
Trzeba nadążyć z usuwaniem przekwitniętych kwiatostanów i suchych badylków, więc nie można narzekać na nudę.
Odpoczywając od tych prac ogrodowych, siadam i podziwiam to, co aktualnie kwitnie, słucham śpiewu ptaszków i troszeczkę frywolitkuję, więc powstają kolejne zakładki.
Nie mogłam zdecydować się na kilka fotek, więc załączam wszystkie wykonane od końca marca do końca kwietnia.
Co roku pojawiają się motylki w czasie kwitnienia wrzośców.
Jest ich zawsze dużo i ciągle przemieszczają się, że trudno je uchwycić pstrykadełkiem.
Na dłużej przysiadł na hiacyncie motyl inwalida. Pewnie stoczył walkę... czy wygraną?
Tylko on zna odpowiedź.
Mówi piosenka: ...na betonie kwiaty nie rosną...
U mnie urosły, bo złożyły się na to okoliczności - trochę ziemi i nasionko...
Było też trochę pszczółek, szczególnie dało się je słyszeć na kwitnących wrzoścach... tam miały uciechę w zbieraniu pyłków.
Na koniec tulipany posadzone jesienią w okolicy domu przez bardzo miłego
sąsiada.
Nasadził ich ponad setkę, ale nie doczekał... teraz oglądał je z nieba.
Trzeba nadążyć z usuwaniem przekwitniętych kwiatostanów i suchych badylków, więc nie można narzekać na nudę.
Odpoczywając od tych prac ogrodowych, siadam i podziwiam to, co aktualnie kwitnie, słucham śpiewu ptaszków i troszeczkę frywolitkuję, więc powstają kolejne zakładki.
Nie mogłam zdecydować się na kilka fotek, więc załączam wszystkie wykonane od końca marca do końca kwietnia.
Co roku pojawiają się motylki w czasie kwitnienia wrzośców.
Jest ich zawsze dużo i ciągle przemieszczają się, że trudno je uchwycić pstrykadełkiem.
Na dłużej przysiadł na hiacyncie motyl inwalida. Pewnie stoczył walkę... czy wygraną?
Tylko on zna odpowiedź.
Mówi piosenka: ...na betonie kwiaty nie rosną...
U mnie urosły, bo złożyły się na to okoliczności - trochę ziemi i nasionko...
Było też trochę pszczółek, szczególnie dało się je słyszeć na kwitnących wrzoścach... tam miały uciechę w zbieraniu pyłków.
Nasadził ich ponad setkę, ale nie doczekał... teraz oglądał je z nieba.
czwartek, 5 maja 2016
Część wiosenna pór roku
Parę lat temu ten obrazek czterech pór roku cieszył się bardzo dużym
powodzeniem, bo naprawdę jest piękny.
Po kilku latach zabrałam się za jego wyszycie, ponieważ zawsze chciałam go wyszyć, ale zawsze coś wysunęło się na pierwszy plan.
Teraz pojawił się powód i dość krótki, jak dla mnie termin - do końca czerwca.
Postanowiłam wyszyć go w prezencie i zważywszy, że wszywam koliberki, to jednak zrobię wszystko, by zdążyć.
Mam nadzieję, że uda mi się i obrazek będzie wykonany na czas.
Zaczęłam wyszywać 27.o4.2016.
Dzisiaj 05.05.2016. jestem na takim etapie haftowania, czyli zbliżam się do końca pierwszej pory roku.
Schemat przygotowany jest na mulinę DMC, więc na początku miałam trochę zabawy z zamianą na mulinę Ariadna, ale patrząc na efekt dochodzę do wniosku, że zamiana wyszła mi bardzo dobrze.
Po kilku latach zabrałam się za jego wyszycie, ponieważ zawsze chciałam go wyszyć, ale zawsze coś wysunęło się na pierwszy plan.
Teraz pojawił się powód i dość krótki, jak dla mnie termin - do końca czerwca.
Postanowiłam wyszyć go w prezencie i zważywszy, że wszywam koliberki, to jednak zrobię wszystko, by zdążyć.
Mam nadzieję, że uda mi się i obrazek będzie wykonany na czas.
Zaczęłam wyszywać 27.o4.2016.
Dzisiaj 05.05.2016. jestem na takim etapie haftowania, czyli zbliżam się do końca pierwszej pory roku.
Schemat przygotowany jest na mulinę DMC, więc na początku miałam trochę zabawy z zamianą na mulinę Ariadna, ale patrząc na efekt dochodzę do wniosku, że zamiana wyszła mi bardzo dobrze.
piątek, 29 kwietnia 2016
Trzeci koliberek - w lustrzanym odbiciu
Miałam zrobić wpis jutro, czyli na koniec miesiąca, ale jutro mogę nie mieć
czasu, więc robię to dziś.
Trzeci koliberek ma swoje lustrzane odbicie, tylko kwiatki zmieniły kolor...
Może to sprawka lusterka, a może nasze oko tak odbiera odbicie w lustrze..., że coś tam przekłamuje. :))
Ostatecznie koliberek zagościł na kanwie
Jest ich teraz cztery i zajmują pierwszy rząd kwadracików.
Na razie nie wpisuję kolejnych nazw miesięcy, ale zrobię to może hurtem, a może po wyszyciu następnych dwóch koliberków.
Na brzuszkach koliberków zastosowałam kontur, ponieważ kolor brzuszków zlewał się z kanwą i wyglądało, jakby ptaszki miały w tym miejscu dziurę.
Teraz wygląda to tak, jak na fotce - nad adresem blogu.
Następne dwa koliberki przewiduję wyszyć do 15 czerwca i mam nadzieję, że zdążę, ponieważ zaczęłam wyszywać coś na prezent, ale o tym w osobnym wpisie.
Trzeci koliberek ma swoje lustrzane odbicie, tylko kwiatki zmieniły kolor...
Może to sprawka lusterka, a może nasze oko tak odbiera odbicie w lustrze..., że coś tam przekłamuje. :))
Ostatecznie koliberek zagościł na kanwie
Jest ich teraz cztery i zajmują pierwszy rząd kwadracików.
Na razie nie wpisuję kolejnych nazw miesięcy, ale zrobię to może hurtem, a może po wyszyciu następnych dwóch koliberków.
Na brzuszkach koliberków zastosowałam kontur, ponieważ kolor brzuszków zlewał się z kanwą i wyglądało, jakby ptaszki miały w tym miejscu dziurę.
Teraz wygląda to tak, jak na fotce - nad adresem blogu.
Następne dwa koliberki przewiduję wyszyć do 15 czerwca i mam nadzieję, że zdążę, ponieważ zaczęłam wyszywać coś na prezent, ale o tym w osobnym wpisie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































