sobota, 3 marca 2007

Wiosna... pierwsze oznaki

Dzień zaczął się bardzo przyjemnie. Po całym tygodniu prawie ciągłego padania deszczu, rano było sucho i nawet słoneczko usiłowało poświecić.

Przed obiadem skorzystaliśmy z pięknej pogody i poszliśmy na działkę, zobaczyć jak tam wygląda po dwóch tygodniach naszej niebytności.

Okazało się, że sikorki nadal korzystają ze "stołówki". Jedna z sikorek odleciała, gdy znaleźliśmy się w jej pobliżu, a druga spokojne kontynuowała jedzonko.
Rybkom zdjęliśmy zimową, styropianową "przykrywkę".
Przycięliśmy drzewkom trochę niepotrzebnych gałęzi.

Pozaglądałam tu i ówdzie w miejsca obsadzone kwiatami i zobaczyłam, że przebiśniegi są w pełni kwitnienia.


Rok temu były bardzo spóźnione.

Krokusy, żonkile, narcyzy, hiacynty, lilie i tulipany wychodzą spod ziemi.
Niebieskie cebuliczki zaczynają rozwijać pączki.


Krzewy pokryte są pąkami liściowymi.
Pięknie zakwitły śnieżyce wiosenne - dwie cebulki posadzone jesienią.


A skoro te kwiatki zakwitły to znak, że wiosna już się zbliża wielkimi krokami.

Poza działkowymi oznakami wiosny mam pewną informację od mojej Suni. Od tygodnia skutecznie "porządkuje" swoje futerko i zrzuca zbędną warstwę sierści.
Dla mnie jest to pewnik, że wiosna tuż, tuż - zmiana sierści to sprawdzony symptom.

Jeszcze inne oznaki:
- dwa dni temu widziałam i słyszałam przelatujące bociany,
- dziś, gdy byliśmy na działce, przeleciał nad nami spory, gęgający  klucz.

Teraz, gdy piszę tę notkę, słyszę stukające o parapet krople deszczu - daaaaawno nie padało!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza