czwartek, 4 lutego 2016

W Czwartek Tłusty diety idą w las

Ułożyłam taki wierszyk - chyba mam trochę zdolności...? :)))))))

Dzisiaj tłustej tradycji staje się zadość,
i wszystkie diety są daleko w lesie,

bo widok pączków sprawia nam radość,
a ich zjedzenie pomyślność nam niesie. :)
                                                Splocik
Dawno, dawno temu...
w Tłusty Czwartek objadano się boczkiem i słoniną, a wszystko to zapijano alkoholem.
Dziś najbardziej tłustą, czwartkową potrawą są pączki drożdżowe i serowe, oponki oraz faworki, które obowiązkowo goszczą na stołach i biurkach.
Dziś nikt nie liczy kalorii, bo trudno ustrzec się pokusy, gdy w sklepie, w pracy, w domu, posypane cukrem pudrem lub polane lukrem, słodziutkie pączki uśmiechają się do nas i cicho szepczą... "zjedz mnie" :))

Dziś nikt nie myśli o kaloriach, za to jutro wszyscy będą spalać te słodziutkie, okrąglutkie kaloryczne pokusy, bo w końcu 1 pączek (ok. 65g) to 250 - 300 kcal, a porcja wagowo równa temu pączkowi, to 350 kcal.

Żeby po takiej jednej okrąglutkiej pokusie spalić połknięte kalorie, wystarczy wykonać jedną z poniższych czynności.

Oto kilka przykładów:

2,5 godz. pracować przy komputerze,
2 godz. jeździć na rowerze,
1,5 - 2 godz. sprzątać mieszkanie,
1,5 godz. tańczyć,
50 min. szybko spacerować,
40 min. biegać,
30 min. skakać na skakance,
20 min. szybko wchodzić po schodach.

Czynności trzeba zwielokrotnić po zjedzeniu większej ilości pączków.

Dzisiaj jednak kalorie wysyłamy do lasu, a sami delektujemy się faworkami, pączusiami...



Z ciasta serowego nie smażyłam pączków, ale upiekłam rogaliki i całuski.
Rogaliki mają nadzienie z powideł śliwkowych własnej roboty, a całuski są z jabłkami z naszego ogródka. 


Smacznego :)))

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza