środa, 25 sierpnia 2010

Świat się kręci, a ja...



Jestem tak zakręcona, że nie mam czasu na nic.

Moja nieobecność blogowa najpierw spowodowana była awarią sprzętu.
Gdy sprzęt odzyskał pełnię sprawności, wpadłam z odwiedzinami do kilku blogowiczek, ale po przeczytaniu wpisu u Vivi, zrobiło mi się ogromnie smutno i zaniechałam dalszych odwiedzin, by uspokoić myśli.
VIVI - NIE PODDAWAJ SIĘ!
Jednak nie dane było mi spokojne pozbieranie się, bo nieoczekiwanie wpadł wyjazd na kilka dni.
Po powrocie wydarzyło się coś, co sprawiło, że moja głowa weszła nową orbitę i pracuje na najwyższych obrotach, a myśli kłębią się jak bąbelki w ukropie.
Jak już będzie po wszystkim, to napiszę, co takiego mną zawładnęło :)

Jedno jest pewne - mam bardzo mało czasu na robótki - jedynie krótko wieczorem w ruch idą druty.
Czasami dla wytchnienia stawiam kilka krzyżyków w tonacji lawendy albo blue.
Brak też czasu na siedzenie przy komputerze - zmęczenie nie nastraja do tej czynności.

Jednak, gdy dziś włączyłam komputer, zobaczyłam, że mimo mojej nieobecności licznik odwiedzin nie stoi w miejscu, a w skrzynce mailowej jest sporo listów z pytaniem: co się stało?

Dla mnie jest to bardzo miły znak, że o mnie pamiętacie.

Zatem spieszę donieść, że zdrowie mi dopisuje, a cierpię jedynie na totalny brak czasu.
Może ktoś ma go nadmiar - chętnie przygarnę :)))

BARDZO DZIĘKUJĘ za odwiedziny i przemiłe maile.

Proszę o cierpliwość - termin odpowiedzi na maile dla mnie samej jest dziś trudny do określenia.
Tak samo trudno mi podać jakiś sensowny termin przygotowania i wysłania zapowiedzianych niespodzianek - ale gdy już dojdą, będą prawdziwą niespodzianką :)
Wszelkie zobowiązania także ulegają przesunięciu - przepraszam.

Teraz wracam do tego, co mnie najbardziej absorbuje, a gdy znajdę chwilkę wolnego czasu, to wiadomo - napiszę o hafcikach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza