środa, 20 czerwca 2012

Po burzy... wychodzi słońce..

W poniedziałek przewaliła się nade mną burza...
Boję się burzy, ale tego dnia bałam się jakoś dziwnie mniej i nawet trochę zdjęć porobiłam, tylko żałuję, że nie udało mi się uchwycić błyskawic.
Ciężkie chmury napływały dość szybko...
A niebo zmieniało barwy jak w kalejdoskopie...



Spojrzałam burzy w oko - ja widzę to oko na fotce, czy jeszcze ktoś to widzi?



Były błyskawice i grzmoty ...
Zerwał się wiatr...
Na pobliskiej budowie wszystko, co lżejsze - fruwało...



Zaczęło padać... i popadało solidnie.

Gdy chmura przeszła "na drugą stronę",



niebo zaczęło się przejaśniać, a spod drugiego brzegu chmury zaczęło wyłaniać się słoneczko - zachodzące...


Tak wyglądało słoneczko przez zapadaną szybę



A że deszcz padał nadal, to pojawiła się też tęcza...



Za małą chwilkę tęcza nieśmiało podwoiła się...



Deszcz padał nadal, więc czekałam na trzecią tęczę, ale na dwóch się skończyło, a widok tęczy utrzymywał się bardzo długo...

Odchodząca chmura wyglądała jak poduszeczki nierówno wypchane puchem :)



Na koniec - słońce zaszło w towarzystwie spokojniejszych już chmur




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza