środa, 27 maja 2015

Zanim przekwitną konwalie...

Po skończeniu obrazka ze zwierzaczkami zastanawiałam się, czym dalej zająć ręce, by nie było uciążliwe i... nie było zbyt duże i... można odłożyć do szuflady na ewentualny upominek.

Wymyśliłam sobie, że takimi małymi rzeczami są zakładki, które zawsze mogą być upominkiem lub dodatkiem do upominku, mogą leżeć w szufladzie i czekać na odpowiednią chwilę.
Zatem przez jakiś czas będę wyszywać zakładki.

Robię teraz zakładki frywolitkowe (o nich piszę w drugim blogu), więc haftowane będą wykonywane na zmianę z frywolitkowymi i w ten prosty sposób może mi się za szybko nie znudzą.

Postanowiłam wyszywać zakładki z kwiatami i na pierwszy ogień poszła zakładka z konwaliami, jako że teraz właśnie kwitną.
Myślę, że uda mi się skończyć wyszywanie tej zakładki, zanim przekwitną konwalie.
Jestem na etapie wyszywania drugiej strony zakładki, a ta główna wygląda tak:


Trochę słabe zdjęcie wyszło, bo słonka nie ma tylko chmury, ale następnym razem może uda się zrobić lepszą fotkę.

A w domu pachnie konwaliami przyniesionymi właśnie z ogródka.




I jeszcze coś... zapomniałabym odnotować.
Kilka dni temu otrzymałam śliczną szydełkową zakładkę od Fusilli.
Kiedyś chciałam zrobić takim właśnie wzorkiem, a teraz mam bez robienia :)))


Fusilla - zrobiłaś mi ogromną niespodziankę - bardzo, bardzo Ci dziękuję :)

Moje zakładki (szczególnie te frywolitkowe), przy tej niespodziankowej, to takie zakładeczki. :)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz