wtorek, 14 lipca 2015

Apatia, letarg, niemoc...

Jak zwał, tak zwał...
Po prostu ogarnęła mnie jakaś niemoc..., ale nie do wszystkiego, bo wyszywać mi się chce i trochę frywolitkuję, mam trochę zdjęć...

Jednak, gdy mam zabrać się za wykończenie wykonanych drobiazgów, to już gorzej...
Z niczym też nie zdążam na czas... nawet ten wyznaczony samej sobie, robię porządki tylko te  konieczne...
Gdy siadam do komputera, to przechodzi mi ochota, by zdjęcia przygotować, wstawić do blogów i napisać notki.
Ogólnie z komputera korzystam, ale na krótko i tylko, gdy muszę...

Odeszła ode mnie ta dawna radość i chęć bycia "na okrągło" z komputerem i na blogowisku...

Czy to jest oznaka, że blogowanie dla mnie już się kończy (?) (we wrześniu stuknie 10 lat blogowania), że nastąpiło zmęczenie materiału (?), bo zmęczenie rąk nastąpiło na pewno...
Już nie robię tak dużo i dużych formatów, ale robótek nie zostawiłam i nie zostawię, tylko, że robię mniej i mniejsze formaty.

Pewnikiem muszę złapać oddech, poszukać natchnienia, a przede wszystkim energii wewnętrznej.
Jeśli to wszystko uda mi się odnaleźć, to wrócę do częstszego blogowania, a jeśli nie, to... zobaczymy...
Mam nadzieję, że to nie potrwa zbyt długo...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza