poniedziałek, 19 czerwca 2006

Jak to się mogło stać...


Miałam swego czasu tyle różnych zakładek, z których raz po raz korzystałam. Teraz nie znalazłam żadnej.
Miałam dłuższą przerwę w czytaniu książek odkładanych na doczytanie, w których zaznaczałam tym przydatnym paseczkiem miejsce powrotu do lektury.
Zakładki nie były więc wykorzystywane.

Byłam pewna, że leżą sobie spokojnie na półce robótkowej, aż do tej pory.
Gdy taki drobiazg okazał się potrzebny, stwierdziłam, że nie mam ani jednej, choćby najmniejszej zakładeczki.
Tak się to jakoś stało, że wszystkie "dostały nóżki" i poszły do innych opiekunów.
Wzięłam się więc za robótkę i zrobiłam taką zakładkę. 



W międzyczasie wpadł mi do głowy pomysł  na następną zakładkę.
Już zaczęłam.



Będzie tu motyw..., ale to ujawnię po skończeniu.

A tu gotowa kolejna zakładka.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza