środa, 11 października 2006

Grzybobranie krzyżykowe

Tak się jakoś stało, że nie "weszło mi w krew" zbieranie grzybów.
Nie znaczy to, że nie stosuję ich w mojej kuchni.
Zawsze mam świeże lub suszone grzybki "podrzucane" mi przez znajomych grzybiarzy lub kogoś z rodzinki.

Żeby tak całkowicie nie odwyknąć od widoku grzybków, zabrałam się za dokończenie jednej z robótek krzyżykowych (o których pisałam wcześnie) - znalezionych przy okazji przekładania rzeczy w szafie.
Jest skończona i prezentuje się całkiem fajnie.



 Tak się rozkręciłam, że zrobiłam jeszcze inne grzybki.
Z tymi jeszcze muszę "powalczyć" - wyprać, wyprasować i oprawić (jak te powyżej).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz