wtorek, 31 października 2006

Minęło...

Jak ja nie lubię jesiennych chłodów!!!
Jestem stworzeniem wybitnie ciepłolubnym, ale bez przesady.
Najlepiej funkcjonuje mi się w temperaturach 20-27o C.

Ostatnie dwa tygodnie, to wyrwany kawałek mojego normalnego życia.
Najpierw przewiało mnie podczas prac działkowych, w związku z czym miałam usztywniony kręgosłup i problem z siedzeniem, więc trudno było mi usiedzieć przy komputerze dłużej 10-15 minut.

Gdy już wydawało się, że kręgosłup robi się "normalny", to oko zalało się krwią (coś tam pękło) i znów były ograniczenia w kontaktach z ukochanym kompusiem.

Na koniec dochodzenia oka "do siebie" przypętał się katar i patrzenie w monitor było utrudnione, ponieważ łzy były nieubłagane - leciały, gdy tylko spojrzałam w oświetlony ekranik.

Było, minęło i mam nadzieję, że nie prędko takie problemy pojawią się przy mnie ponownie.

Jedno, co w tych perypetiach wyszło na dobre, to możliwość robienia na drutach w pozycji półleżącej lub (później) siedzącej.
Ponieważ przy robieniu na drutach prawie nie patrzę na robótkę, więc problemy związane z oczami nie przeszkadzały mi.
Natomiast robótki szydełkowe i krzyżykowe może nie "w kąt", ale na pewno przeszły na dalszy plan, a przecież Święta "za pasem".
Ostatnio robiłam tylko na drutach i w najbliższych planach mam kolejne robótki na drutach, ponieważ nie tylko Święta, ale i zima już coraz bliżej.
Szaliki i czapki są na pierwszym miejscu w zapotrzebowaniach moich bliskich.

Myślę, że drobne ozdoby świąteczne zdążę zrobić między kolejnymi szalikami, czapkami i rękawiczkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz