poniedziałek, 14 maja 2007

Jakby mało było...



Kalorii - oczywiście!

Do najszczuplejszych nie należę.
Wczoraj, po prostu zachciało mi się czegoś słodkiego.
Mogłam sięgnąć po miód, ale nie (!), to nie było to.
Otworzyłam mój pisany przez lata "kapownik " z przepisami otrzymanymi od wszystkich, u których kiedyś jadłam jakieś smakołyki.
W nim mam trochę przepisów na super słodkie (kaloryczne!!!) cosie.
To coś przypomina smakiem takie czekoladowe kulki obsypane wiórkami kokosowymi.
Już nie pamiętam, kto mnie uraczył tym przepisem.
Nazwałam go:

 Kalorik
Na smakołyk potrzebujemy:
- biszkopt - należy upiec dużo wcześniej, aby był zimny;
- 3 tabliczki białej czekolady;
- 0,5 litra  śmietany 18%;
- 3 śnieżki;
- 3 paczki wiórek kokosowych.

Gdy już to wszystko zgromadzimy, przystępujemy do działania:
Rozpuszczamy 2,5 tabliczki czekolady w 0,5 szkl. śmietany - delikatnie podgrzewając.
Pozostałą śmietanę ubijamy ze śnieżkami.
Rozpuszczoną czekoladę studzimy, po czym powolutku wlewamy do ubitej śmietany i nadal ubijamy.
Do masy dodajemy 2,5 paczki wiórków kokosowych i delikatnie mieszamy.
Gotową masę rozkładamy na biszkopcie i posypujemy pozostałą, startą czekoladą i resztą wiórków.
Gotowy przysmak wstawiamy do lodówki przynajmniej na pół dnia, a najlepiej dzień przed podaniem.

Smacznego!!!
Wczoraj wybrałam przepis, a dziś biegnę do sklepu po konieczne produkty - chęć na ten smakołyk nie opuściła mnie mimo nocnych burz, których się boję.
A kalorie?
Myślę, że dadzą spalić się przy pracy w ogródku.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza