piątek, 30 kwietnia 2010

Z opóźnieniem, ale dotarła...

Wczoraj, późnym popołudniem, do moich drzwi zapukała sąsiadka.
Gdy otworzyłam, wręczyła mi kopertę mówiąc, że znalazła ją w swojej skrzynce na listy.
Dlaczego nie byłam zdziwiona?

Otóż średnio raz w miesiącu ja znajduję w mojej skrzynce list adresowany do osoby z tej samej lub sąsiedniej klatki, zaś to, co ma mój adres wrzucone zostaje do czyjejś skrzynki - nie mojej!

Zastanawiam się, czy tylko w moim rejonie listonosze albo jak to się teraz nazywa "doręczyciele", nie potrafią czytać??!
Czy tak jest w innych miejscach także?

Wracając do koperty - po podziękowaniu i zamknięciu drzwi, szybko otworzyłam kopertę nie sprawdzając nadawcy.

Nie musiałam też sprawdzać później, ponieważ ukazała mi się zakładeczka, którą widziałam już w kilku blogach.
Była to niespodzianka za zajęcie drugiego miejsca w Qrczaczym konkursie.

Zakładka uszyta z koronki - bardzo ładna jest i taka delikatna.


Aneladgam - ślicznie dziękuję za sympatyczną niespodziankę :)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz