wtorek, 24 lipca 2012

Taka mała zmiana i jak nowy

Po dniach zimnych i deszczowych zagościły dni upalne - fajnie.
Czasami chce się posiedzieć na balkonie zamiast na działce - szczególnie wieczorem.
Do takiego posiedzenia potrzebne są foteliki, ale te wysłużone odmówiły posłuszeństwa, a właściwie jeden z nich.

Materiał przetarł się na rurce z przodu siedziska i nijak nie dało się w takim foteliku usiąść.
A dni i wieczory zapowiadają się piękne...
Padło pytanie: kupić nowe krzesełka/foteliki czy nowy materiał...
Wyszło, że kupić materiał i moje zdolne rączki oraz wysłużony Łucznik, zrobimy co należy, znaczy należy uszyć nowe ubranka dla fotelików.
Dawniej Łucznik pomagał mi uszyć różne drobiazgi, ciuszki, pościel i takie tam różności, a teraz pomaga sporadycznie w takich jak ta właśnie sytuacjach.

Skoro się rzekło A, nie pozostało nic innego jak powiedzieć B i wykonać objazd sklepów, i wybrać materiał, i zdemontować (tu przydał się mąż i jego silne ręce) poprzednie ubranko - na przymiarkę - i uszyć nowe.

Tak wyglądał fotelik (ten lepszy) przed odnowieniem...


A tak prezentuje się teraz (drugi też)...


Ponieważ kupiłam pas materiału o parę, no może paręnaście centymetrów więcej, więc wykombinowałam dwie serwetki - podkładki obszywając każdy kwadrat tęczową taśmą.


Tak przypadkiem wyszedł całkiem fajny komplecik balkonowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz