niedziela, 2 października 2016

Pory roku w prezencie

Mało ostatnio piszę o innych robótkach niż haftowanych.
Tak się dzieje z prostego powodu, najwięcej czasu poświęcam wyszywaniu.

Zaledwie skończyłam wyszywać koliberki, a już chwyciłam za tamborek z trzecią porą roku - jesienią.



Przestałam wyszywać pory roku, gdy okazało się, że nie zdążę na czas wyszyć, by wykorzystać obrazki na prezent.
Prezentem stały się pory roku wyszyte kilka lat temu, które przeczekały w szufladzie na oprawę i swoje miejsce w świecie. 

O tych porach roku pisałam:
o wiośnie - TUTAJ oraz TUTAJ,
o lecie - TUTAJ
o jesieni i zimie - TUTAJ


Teraz, przy okazji wyszywania nowej jesieni, wpadłam po uszy czytanie/słuchanie książek.
Najpierw sprawdziłam, jak mi będzie szło wyszywanie i słuchanie...
Okazało się, że to wspaniała sprawa, ponieważ mogę połączyć przyjemne z pożytecznym i tym sposobem wpadłam po uszy w czytanie z jednoczesnym robótkowaniem.
Przy słuchaniu książki wyszywa się przyjemnie i mam wrażenie, że praca posuwa się szybciej...

W pierwszych dwóch porach roku, pojawiły się kreseczki...

wiosna

lato
... i kropeczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz