Właściwie wpadłam tu na chwilkę, by dać znać, że jestem zdrowa, ale bardzo,
bardzo zmęczona.
Fachowców już pożegnałam, przez tydzień po nich wycierałam kurze, pyły, myłam,
myłam...
Teraz pakuję i pakuję i po kilka kartoników przewożę w nowe miejsce.
Później przyjdzie czas na meble.
Ostatnie tygodnie z fachowcami i po nich, byłam tak zakręcona, że
zapomniałam o całym świecie.
Dopiero dziś dotarło do mnie, że Święta za dwa tygodnie, a ja nieprzygotowana
jestem - ani jednej ozdoby, ani jednej kartki i pustki w sakiewce.
Mam nadzieję, że jakoś przeżyję te Święta, ale przyznaję się, że to będą
wyjątkowe Święta, na które nie wyślę żadnej kartki pocztą tradycyjną,
ale wyślę kartki wirtualne.
Bardzo dziękuję Wszystkim osobom, które z obawy, że kartki mnie nie
znajdą, już teraz przysyłają je na stary adres, który zmienię dopiero
po Świętach.
Do tego całego zamieszania doszła praca na działce - przyroda nie pyta, czy
jestem wypoczęta, czy mnie ręce nie bolą.
Tu nie mogę odłożyć niczego na później - zielsko rośnie tam gdzie go nie
proszą i muszę z tym powalczyć.
Radością dla oczu są widoki kwitnących i rozkwitających kwiatów
i kręcących się w pobliżu sikorek.
Natomiast odłożyć mogłam robótki i to zrobiłam - wszystko leży i czeka, nawet
delfinki, którym ostatnio dodałam kilkanaście krzyżyków, ale nie pokażę efektu,
bo niewiele zmienił się od ostatniej odsłony.
I to by było na tyle i znów znikam na... - trudno powiedzieć.
Oj, oj! Kiedy ja nadrobię blogowe zaległości?
Czy to się w ogóle da nadrobić?
Moje robótki - blog o wyszywaniu, szydełkowaniu, papierowej wiklinie, kartkach okolicznościowych oraz o ogródku i urokach natury.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
niedziela, 27 marca 2011
Delfinki - odsłona 7
Miałam napisać o postępach tydzień temu, ale nie
udało się i to nie dlatego, że nadal żyję na najwyższym biegu, ale z
innych powodów i o nich dziś piszę.
Postępy z delfinkami są, choć część postępów odbyło się na wstecznym biegu.
Wsteczny bieg wrzucił mi się po wyszyciu fragmentu A.
Ten kolor absolutnie mi tu nie pasował.
Był za "ciepły" do tej części obrazka.
Tak wybrał zmieniacz kolorów, ale ja się na tę zamianę nie zgodziłam i zajęło mi kilka dni, by dopasować odpowiedni odcień.
Miałam spore problemy z doborem odcienia spośród palety Ariadny, ale wybrnęłam z tego stosując zmieszanie dwóch kolorów.
Efekt mnie zaskoczył i zadowolił.
Nie pasował mi także kolor wybrany przez zmieniacza dla fragmentu B.
Jednak w tym przypadku znalazłam w palecie Ariadny odpowiedni odcień, który także przyniósł zadowalający efekt.
W poletkach oznaczonych literą C powinien być zastosowany kolor fragmentu B.
Kolory w tych poletkach zostały już zmienione, choć na fotce widać tylko wymienioną część - przy czerwonej rybce.
Poprawki na pewno nie przyczyniły się do postępu wyszywania - w sensie ilości, ale przyczyniły się do poprawienia efektu obrazka - ku mojemu zadowoleniu :))
Takie wypruwanie zamocowanych już nitek, to ogromnie ciężkie zajęcie, ale warto było pomęczyć się, by poczuć zadowolenie z efektu.
Chyba nie wybaczyłabym sobie, gdybym skończyła wyszywać z przeświadczeniem, że mogłam w odpowiednim czasie zrobić poprawki, bo zamienione kolory pojawiają się w innych częściach obrazka i całość mogłaby nieciekawie wyglądać.
Pokuszę się o stwierdzenie, że zamienniki kolorów są pomocne, ale nie należy ślepo wierzyć w ich dokładność.
Postępy z delfinkami są, choć część postępów odbyło się na wstecznym biegu.
Wsteczny bieg wrzucił mi się po wyszyciu fragmentu A.
Ten kolor absolutnie mi tu nie pasował.
Był za "ciepły" do tej części obrazka.
Tak wybrał zmieniacz kolorów, ale ja się na tę zamianę nie zgodziłam i zajęło mi kilka dni, by dopasować odpowiedni odcień.
Miałam spore problemy z doborem odcienia spośród palety Ariadny, ale wybrnęłam z tego stosując zmieszanie dwóch kolorów.
Efekt mnie zaskoczył i zadowolił.
Nie pasował mi także kolor wybrany przez zmieniacza dla fragmentu B.
Jednak w tym przypadku znalazłam w palecie Ariadny odpowiedni odcień, który także przyniósł zadowalający efekt.
W poletkach oznaczonych literą C powinien być zastosowany kolor fragmentu B.
Kolory w tych poletkach zostały już zmienione, choć na fotce widać tylko wymienioną część - przy czerwonej rybce.
Poprawki na pewno nie przyczyniły się do postępu wyszywania - w sensie ilości, ale przyczyniły się do poprawienia efektu obrazka - ku mojemu zadowoleniu :))
Takie wypruwanie zamocowanych już nitek, to ogromnie ciężkie zajęcie, ale warto było pomęczyć się, by poczuć zadowolenie z efektu.
Chyba nie wybaczyłabym sobie, gdybym skończyła wyszywać z przeświadczeniem, że mogłam w odpowiednim czasie zrobić poprawki, bo zamienione kolory pojawiają się w innych częściach obrazka i całość mogłaby nieciekawie wyglądać.
Pokuszę się o stwierdzenie, że zamienniki kolorów są pomocne, ale nie należy ślepo wierzyć w ich dokładność.
środa, 16 marca 2011
Krótko o wszystkim...
Nie mogę zebrać myśli, aby napisać tę notkę, bo jest kilka tematów, a
ja padam ze zmęczenia.
Już niedługo sytuacja wyprostuje się i może wtedy będę mogła pisać, jak dawniej.
Może teraz napiszę w punktach, z których jeden rozwinę.
1. Prace fachowców zbliżają się do końca - nie poganiam ich, bo nie mam pośpiechu.
2. Delfinków ciągle przybywa - niebawem pokażę efekty.
3. Serwetka - szaraczek drugi - skończona, ale napiszę o niej za kilka dni w odpowiednim blogu.
4. Motyw świąteczny nadal w planach i być może tak pozostanie.
5. Gdy delfinki odpoczywały, powstawał mały hafcik.
- najpierw wyszyłam gałązkę,
- do gałązki przyfrunął motylek - błękitny, delikatny jak mgiełka,
- widoczek zamknęłam w ramce i...
wysłałam za Ocean z życzeniami dla... Motylka.
Nie pisałam o tej wyszywance wcześniej, bo chciałam, aby to była niespodzianka.
Otrzymałam informację, że przesyłka dotarła i niespodzianka udała się.
Miałam nadzieję, że przesyłka dotrze na czas - jednak spóźniła się kilka dni, ale najważniejsze, że dotarła i spodobała się.
6. Klucze na niebie pojawiły się - widziałam 4 dni temu, a dziś taki klucz dużych ptaków przeleciał nad moją głową. Nie mogłam pstryknąć fotki, bo siedziałam za kierownicą. Idzie/leci wiosna :)
Już niedługo sytuacja wyprostuje się i może wtedy będę mogła pisać, jak dawniej.
Może teraz napiszę w punktach, z których jeden rozwinę.
1. Prace fachowców zbliżają się do końca - nie poganiam ich, bo nie mam pośpiechu.
2. Delfinków ciągle przybywa - niebawem pokażę efekty.
3. Serwetka - szaraczek drugi - skończona, ale napiszę o niej za kilka dni w odpowiednim blogu.
4. Motyw świąteczny nadal w planach i być może tak pozostanie.
5. Gdy delfinki odpoczywały, powstawał mały hafcik.
- najpierw wyszyłam gałązkę,
- do gałązki przyfrunął motylek - błękitny, delikatny jak mgiełka,
- widoczek zamknęłam w ramce i...
wysłałam za Ocean z życzeniami dla... Motylka.
Nie pisałam o tej wyszywance wcześniej, bo chciałam, aby to była niespodzianka.
Otrzymałam informację, że przesyłka dotarła i niespodzianka udała się.
Miałam nadzieję, że przesyłka dotrze na czas - jednak spóźniła się kilka dni, ale najważniejsze, że dotarła i spodobała się.
6. Klucze na niebie pojawiły się - widziałam 4 dni temu, a dziś taki klucz dużych ptaków przeleciał nad moją głową. Nie mogłam pstryknąć fotki, bo siedziałam za kierownicą. Idzie/leci wiosna :)
sobota, 5 marca 2011
Delfinki - odsłona 6
Myślałam, że w tym ferworze walki z czasem i sprawami "na już" i
"na wczoraj" zgubiłam piątek, ale nieee :)))
To było dwa tygodnie temu, zatem widać, że zgubiłam dwa tygodnie.
Ciągłe bieganie między sklepami, wykończanym gniazdkiem, bycie na każde zawołanie fachowców, by dostarczyć to i owo, trochę mnie zmęczyło.
Teraz mam chwilkę wytchnienia, więc krótko zapiszę, że inne planowane robótki stoją w miejscu, jedynie dwie rzeczy robię na zmianę.
Są to:
- serweta (szaraczek) - robiona na drutach;
- delfinki - wyszywanie krzyżykami.
Delfinków przybyło trochę, ale jeszcze brakuje sporo do pierwszej ćwierci :)
To było dwa tygodnie temu, zatem widać, że zgubiłam dwa tygodnie.
Ciągłe bieganie między sklepami, wykończanym gniazdkiem, bycie na każde zawołanie fachowców, by dostarczyć to i owo, trochę mnie zmęczyło.
Teraz mam chwilkę wytchnienia, więc krótko zapiszę, że inne planowane robótki stoją w miejscu, jedynie dwie rzeczy robię na zmianę.
Są to:
- serweta (szaraczek) - robiona na drutach;
- delfinki - wyszywanie krzyżykami.
Delfinków przybyło trochę, ale jeszcze brakuje sporo do pierwszej ćwierci :)
Pani Irena - kobieta pracująca...
Kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi...
Dziś już trzeba powiedzieć, że żadnej pracy się nie bała...
Pani Irena Kwiatkowska odeszła pracować w innym świecie...
W mojej pamięci zawsze będzie tą sympatyczną osobą, która wykreowała wiele ciekawych postaci.
Była wszędzie - w radio, w telewizji, w teatrze i na scenie kabaretowej - jak to kobieta pracująca...
Dla Pani Ireny na ostatnie pożegnanie - kwiatek z mojego ogródka.
Dziś już trzeba powiedzieć, że żadnej pracy się nie bała...
Pani Irena Kwiatkowska odeszła pracować w innym świecie...
W mojej pamięci zawsze będzie tą sympatyczną osobą, która wykreowała wiele ciekawych postaci.
Była wszędzie - w radio, w telewizji, w teatrze i na scenie kabaretowej - jak to kobieta pracująca...
Dla Pani Ireny na ostatnie pożegnanie - kwiatek z mojego ogródka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)