Zatem, po wykonaniu dalszych prac porządkowych, odbyła się sesja foto z udziałem motylków.
Na wrzoścach przysiadało ich kilka, więc udało mi się uchwycić niektóre momenty ich odpoczynku.
Uprzedzam - będzie dużo zdjęć...
Tu był motyl, a gdy zrobiłam pstryk, w miejscu motyla pojawiła się główka pszczoły - czary?
Motyl pojawił się w innym miejscu...
Zrobiłam zbliżenie i...pstryk, i znów motyl uciekł, a w jego miejscu pojawiło się coś włochatego i bzyczącego.
Znalazłam go w innym miejscu i tu był przez chwile dwie...

po czym znów "zmienił się" w bzyka...

Podążałam za nim zerkając okiem poza aparatem i znów go znalazłam.
I znów zmiana - tak się bawił ze mną w ciuciubabkę...


I pojawił się drugi motylek...
Za tym też musiałam szybko podążać, bo jak to motylek szybciutko z kwiatka na kwiatek...
Trochę się zmęczył i postanowił wygrzać się na kamieniu... w słoneczku
Z bliska wygląda fascynująco... ach te oczka..., ten aksamit...
I wrócił uciekinier...
Jeszcze na chwilkę powrót (ostatnie spojrzenie) do krokusów...
przekwitają już...

































