W zeszłym tygodniu nie miałam zbyt wiele czasu na wyszywanie przy świetle
dziennym, którego jest coraz mniej.
Natomiast przy świetle z żarówki wyszywanie krzyżykami trochę mnie męczyło,
dlatego powstały wyszywanki matematyczne, o których pisałam wcześniej.
Jednak łapiąc światło dzienne, udało mi się ustawić przy kominku choineczkę.
Było z nią trochę zabawy, bo jak nie ta gałązka, to nie z tej strony i nie ten
kolor.
Zatem prucia i poprawek było trochę, ale w końcu stanęła - piękna
i... jeszcze nie ubrana :)))
Chwilkę przyglądałam się efektowi mojej pracy i zauważyłam, że wszystkie
przedmioty mają cień, a choineczka go nie ma.
Szybko poszukałam niesfornego cienia i dałam go choince - teraz
wszystko jest jak należy :)))
W mojej rodzinie zawsze, tradycyjnie, choinkę ubierało się w dniu Wigilii - ja
tę tradycję ostatnio zmieniłam i choinkę ubieram dzień wcześniej.
W przypadku choineczki z obrazka, będę musiała odstąpić od tradycji i ubrać ją
dużo wcześniej, bo na ostatnią chwilkę się nie da.
Moje robótki - blog o wyszywaniu, szydełkowaniu, papierowej wiklinie, kartkach okolicznościowych oraz o ogródku i urokach natury.
czwartek, 11 listopada 2010
wtorek, 9 listopada 2010
Matematycznie i gwiazdkowo
Trochę zmęczyły mnie krzyżyki stawiane
wieczorową porą, przy świetle z żarówki.
Wyszperałam schematy do wyszywania matematycznego - przy świetle sztucznym wyszywanie
takie jest lżejsze.
Schematy gwiazdek były bardzo duże, więc zmniejszyłam je i dopasowałam do moich potrzeb.
Powstały pierwsze trzy gwiazdki z przeznaczeniem - kartki świąteczne.
Kto mnie zna, to już wie, że powstaną trzy kolejne gwiazdki wyszyte na bazie tych samych schematów - jest to fantastyczna zabawa.
Zanim jednak to zrobię i pokażę porównanie, to jeszcze jeden motyw przypominający o zbliżających się Świętach.
Wyszywałam na czarnym kartoniku metalizowaną - perłową nitką.
Bałam się, że trudno będzie uchwycić aparatem tę perłowość, ale udało się :)
Zadowolona z efektu, postanowiłam wyszyć jeszcze jeden taki sam obrazek, bo ten powędruje hen...
Powstanie jeszcze inny widoczek i pewnie także w dwóch egzemplarzach :)
Schematy gwiazdek były bardzo duże, więc zmniejszyłam je i dopasowałam do moich potrzeb.
Powstały pierwsze trzy gwiazdki z przeznaczeniem - kartki świąteczne.
Kto mnie zna, to już wie, że powstaną trzy kolejne gwiazdki wyszyte na bazie tych samych schematów - jest to fantastyczna zabawa.
Zanim jednak to zrobię i pokażę porównanie, to jeszcze jeden motyw przypominający o zbliżających się Świętach.
Wyszywałam na czarnym kartoniku metalizowaną - perłową nitką.
Bałam się, że trudno będzie uchwycić aparatem tę perłowość, ale udało się :)
Zadowolona z efektu, postanowiłam wyszyć jeszcze jeden taki sam obrazek, bo ten powędruje hen...
Powstanie jeszcze inny widoczek i pewnie także w dwóch egzemplarzach :)
sobota, 6 listopada 2010
Drugie drzewko bonsai
W ramach zabawy we wspólne blogowanie w Świątecznym SAL
2010, wyszywam obrazek świąteczny, który zajął pierwsze miejsce przed
pozostałymi robótkami.
Jednak moje drzewka też chcę wyszyć do Świąt, bo na potem mam inne plany.
Niebieskie obrazki chwilowo odpoczywają, a na zmianę wyszywam świąteczny pokój z kominkiem i drzewka :)
Tuż przed rozpoczęciem wspomnianej zabawy, skończyłam wyszywać drugie bonsai.
Tak się rozpędziłam, że wyszyłam donicę - tym kolorem, co na schemacie :)))
Przycięłam więc fotkę, aby nie było widać donicy, bo dopiero po wyszyciu trzeciego drzewka zdecyduję o kolorze doniczek.
Jeśli będzie to ten kolor, to nie będzie prucia, w przeciwnym razie - wiadomo :)))
Jednak moje drzewka też chcę wyszyć do Świąt, bo na potem mam inne plany.
Niebieskie obrazki chwilowo odpoczywają, a na zmianę wyszywam świąteczny pokój z kominkiem i drzewka :)
Tuż przed rozpoczęciem wspomnianej zabawy, skończyłam wyszywać drugie bonsai.
Tak się rozpędziłam, że wyszyłam donicę - tym kolorem, co na schemacie :)))
Przycięłam więc fotkę, aby nie było widać donicy, bo dopiero po wyszyciu trzeciego drzewka zdecyduję o kolorze doniczek.
Jeśli będzie to ten kolor, to nie będzie prucia, w przeciwnym razie - wiadomo :)))
środa, 3 listopada 2010
Kominek -2
Tego samego dnia, gdy zapisałam się do SAL 2010, postawiłam pierwsze
krzyżyki, ale najpierw zaznaczyłam nitkami środek obrazka i jego podstawę.
Zawsze (od lat) tak robię i szczerze podziwiam osoby, które kratkują kanwę.
Może przy dużych rozmiarach jest to dobre, ale dla małych to chyba nie jest potrzebne.
Ja jestem starej szkoły - szkoły liczenia i chyba już się nie zmienię :))))
Zawsze (od lat) tak robię i szczerze podziwiam osoby, które kratkują kanwę.
Może przy dużych rozmiarach jest to dobre, ale dla małych to chyba nie jest potrzebne.
Ja jestem starej szkoły - szkoły liczenia i chyba już się nie zmienię :))))
Po trzech dniach wyszywania w wolnych chwilach
(nawet wieczorem) - wybudowałam kominek, na którym postawiłam zegar i
świecznik.
W kominku podpaliłam drewka i zapłonął ciepły ogień :)
Zapłonęły też świeczki, którym zmieniłam kolor - na schemacie były jasnoszare, ale czerwone wydały mi się weselsze.
Ustawiłam godzinę, o której zwykle (w Wigilię) pojawia się u mnie pierwsza gwiazdka.
Miejsce w fotelu zajął czarny kotek, ale potem ja w nim usiądę i kotka wezmę na kolana :)))
W rodzinnym domu też miałam czarnego kocurka :)
Rozmarzyłam się, oj rozmarzyłam...
W kominku podpaliłam drewka i zapłonął ciepły ogień :)
Zapłonęły też świeczki, którym zmieniłam kolor - na schemacie były jasnoszare, ale czerwone wydały mi się weselsze.
Ustawiłam godzinę, o której zwykle (w Wigilię) pojawia się u mnie pierwsza gwiazdka.
Miejsce w fotelu zajął czarny kotek, ale potem ja w nim usiądę i kotka wezmę na kolana :)))
W rodzinnym domu też miałam czarnego kocurka :)
Rozmarzyłam się, oj rozmarzyłam...
poniedziałek, 1 listopada 2010
Kominek - 1
Ostatnio górę wzięło wyszywanie - bądź matematyczne, bądź krzyżykowe.
To wszystko przez niemoc palca wskazującego prawicy mojej, tak bardzo potrzebnego mi do robótek na drutach.
Druty zatem leżą, o szydełku prawie zapomniałam - leży już chyba ponad rok.
Pozostały więc hafty, a że trochę pomysłów czeka w kolejce, więc mam teraz okazję do ich realizacji.
Niektóre czekały kilka lat, ale w końcu doczekały się - jak to się mówi - co się odwlecze, to nie uciecze :)))
Tak na przykład jest z obrazkiem, który zaczynam wyszywać w ramach Świątecznego SAL 2010.
Jest dowolność dotycząca wyboru pracy, byle tematykę świąteczną zachować, więc uznałam to za wspaniały moment, by obrazek powstał :)
Na dodatek będzie to takie wspólne wyszywanie w sympatycznym towarzystwie.
Zapisałam się - dziękuję Aploch za zaproszenie - wykonałam powitalny wpis i zabrałam się do pracy.
*****
Obrazek, który ciągle był odkładany, bo wpadło mi coś innego w oko albo w ręce, teraz częściowo spełni marzenia.
Zawsze marzyłam o domku, w którym będzie pokój z kominkiem, a przy domku ogródek.
Ogródek mam, ale nie przy domku.
Domku nie będzie, ale marzenie o pokoju z kominkiem zostanie zastąpione obrazkiem, na którym widać kominek, przy nim stoi wystrojona choinka i fotel - dla mnie, bym mogła zasiąść w nim z robótką w rękach :)
Wszystko gotowe - kanwa, schemat, nici i... chęci.
W prawym dolnym rogu widać, co będzie na obrazku.
Jeszcze dziś postawię pierwsze krzyżyki.
Nie będzie to jedyna praca o tematyce świątecznej, ale o tym będę pisać w kolejnych notkach.
To wszystko przez niemoc palca wskazującego prawicy mojej, tak bardzo potrzebnego mi do robótek na drutach.
Druty zatem leżą, o szydełku prawie zapomniałam - leży już chyba ponad rok.
Pozostały więc hafty, a że trochę pomysłów czeka w kolejce, więc mam teraz okazję do ich realizacji.
Niektóre czekały kilka lat, ale w końcu doczekały się - jak to się mówi - co się odwlecze, to nie uciecze :)))
Tak na przykład jest z obrazkiem, który zaczynam wyszywać w ramach Świątecznego SAL 2010.
Jest dowolność dotycząca wyboru pracy, byle tematykę świąteczną zachować, więc uznałam to za wspaniały moment, by obrazek powstał :)
Na dodatek będzie to takie wspólne wyszywanie w sympatycznym towarzystwie.
Zapisałam się - dziękuję Aploch za zaproszenie - wykonałam powitalny wpis i zabrałam się do pracy.
*****
Obrazek, który ciągle był odkładany, bo wpadło mi coś innego w oko albo w ręce, teraz częściowo spełni marzenia.
Zawsze marzyłam o domku, w którym będzie pokój z kominkiem, a przy domku ogródek.
Ogródek mam, ale nie przy domku.
Domku nie będzie, ale marzenie o pokoju z kominkiem zostanie zastąpione obrazkiem, na którym widać kominek, przy nim stoi wystrojona choinka i fotel - dla mnie, bym mogła zasiąść w nim z robótką w rękach :)
Wszystko gotowe - kanwa, schemat, nici i... chęci.
W prawym dolnym rogu widać, co będzie na obrazku.
Jeszcze dziś postawię pierwsze krzyżyki.
Nie będzie to jedyna praca o tematyce świątecznej, ale o tym będę pisać w kolejnych notkach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








