Cała kupka kolorowych cekinów nic mi nie mówiła o ilości kolorów i ilości cekinów poszczególnych barw.
To sprawiło, że zabawiłam się w Kopciuszka i podzieliłam cekiny na kolory.
Trwało to około 1,5 godz i okazało się, że najwięcej jest czerwonych, a najmniej - jedna, dwie, trzy sztuki niektórych kolorów.
Skoro cekiny zostały mi niespodziewanie dane i teraz podzieliłam je na
jednokolorowe kupki, to nie pozostało nic innego, jak zrobić z nich
użytek.
Widziałam u blogerek śliczne bombki i
jajka cekinowe, więc postanowiłam spróbować swoich sił w tej technice,
do której nigdy w życiu nie sięgałam.
Znalazłam zapas zwykłych szpilek i przystąpiłam do działania.
Jest to mój zupełny debiut w tym temacie.
Najpierw zamocowałam tasiemkę, po czym przystąpiłam do upinania cekinów.
Układanie cekinów nie jest może zbyt równe i dokładne, ale to w końcu moja pierwsza praca w tej technice.
Jeszcze spojrzenie na jajko w pozycji wiszącej.
W taki oto sposób Ania zmobilizowała mnie do rozpoczęcia przygody z cekinami.
Przyznam, że nawet spodobało mi się takie cekinowanie. :)))
Teraz pewnie będę od czasu do czasu ( w chwilach natchnienia) używać cekinów do wykonywania niektórych ozdób świątecznych.
Pamiętam, że z cekinami miałam już do czynienia... w dzieciństwie. :)))
Należałam do kółka tanecznego i miałam strój krakowianki, którego najozdobniejszą częścią był serdaczek wyszywany cekinami i obowiązkowo szklane korale.
Szkoda, że kości nie wyrzuciły mi cekinów, ale zupełnie coś innego.