środa, 6 maja 2009

Czasami wychodzi na dobre

Mówi się, że "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" i coś w tym jest, ponieważ zawsze brakowało mi czasu na zrobienie porządku z czasopismami.
Teraz, z braku możliwości aktywnego robótkowania mogę zająć się tym, co zawsze odkładałam "na później".

Kiedyś systematycznie kupowałam kilka tytułów miesięczników, a teraz zalegają one na półkach.
Półki z gazetkami robótkowymi już uporządkowałam - przy okazji okazało się, że mam kilka podwójnych numerów. Teraz robótkowe czasopisma ułożone są w segregatorach, co daje łatwiejszy do nich dostęp.

Stolik z półkami pełnymi różnych czasopism - teraz zajmuję się nim, ale jest jeszcze jeden taki.


Owszem, zaglądam na te półki, ale częściej po to, by zetrzeć kurz, bo po gazetki sięgam tylko z jednego stosu - widać, do którego.
Podsumowałam wszystkie za i przeciw, i podjęłam decyzję: gazety, do których już nie zaglądam, oddam komuś, kto wyrazi chęć ich przygarnięcia, w przeciwnym przypadku czeka je wtórny przerób.

Zanim jednak pożegnam się na zawsze z czasopismami, przeglądam je i skanuję wybrane, ciekawe artykuły.
Mając je w komputerze - może (?) kiedyś wykorzystam.

Jak widać zakaz robótkowania, a właściwie jego konieczne ograniczenie, wychodzi na dobre "sferze porządków" odkładanych ciągle i ciągle... i ciągle.

Co się zaś tyczy robótek dozwolonych, to nadal pracuję (lewą i troszeczkę prawą ręką) nad samplerkiem i powoli zbliżam się do zakończenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz