piątek, 3 lipca 2009

Piękne i pięknie pachnące

Dzisiejszą notkę poświęcam moim różom.

Ogólnie róż jest bez liku, a jedna piękniejsza od drugiej.
Nie można mieć wszystkiego - szkoda, bo chciałabym mieć każdą różę, która mi się podoba, a której nie mam w ogródku.

Mam kilkanaście, a dokładnie 15 krzewów róż rozmaitych.

Są bialutkie, są też białe o kremowym odcieniu.




Są żółte, jasne (cytrynowe) i zbliżone do pomarańczy.




Mam także różowe róże różniące się nie tylko kolorem, ale także rodzajem kwiatów.



 



Mam cztery krzewy róż czerwonych, których kwiaty są mniej lub bardziej aksamitne.


Jest jedna róża purpurowa, która ma tak ciężki kwiat, że opada on jakby kłaniał się.



Aż dziwne, że tak pięknie i obficie obsypały się  pąkami i kwiatami, bo w zimie przymarzły i musiałam je przyciąć do samej ziemi.
W większości róże rosną wzdłuż ścieżki głównej, prowadzącej od furtki do altanki.
Idąc alejką w czasie pełnego rozkwitu i w bezchmurny dzień czuje się ich piękny, przyjemny zapach.

Mszyce też uwielbiają róże, dlatego staramy się nie dopuszczać, by te maluchy zadomowiły się na kłujących pięknościach.

 A tu w wazonikach cieszą oko i pachną w pokoju.





Ten bukiecik dedykuję w podziękowaniu wszystkim, którzy mnie odwiedzają i dodają otuchy z powodu niedomagania ręki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza