poniedziałek, 29 czerwca 2009

Zaczęło się od jednego... niebieskiego

Przy okazji robótkowego świętowania zrobiłam dwa pierwsze, niebieskie motylki.
Od tamtego dnia, co któregoś wieczoru przylatuje jeden kolorowy motylek.
To znaczy, że szydełko powoli wraca do łask.
Ostatnio pojawił się jeden wielobarwny i zaraz został otoczony przez te, które już zadomowiły się u mnie.
Jak widać zleciała się już spora gromadka, ale widzę, że zbliżają się następne - w innych kolorkach.


Do łączenia zastosowałam "włochate" druciki i z braku koloru czarnego (w sklepie), motylki mają tułów oraz czułki kolorowe - jak widać wyżej.


Druciki z bliska.

Wiem, że przyjdzie taki czas, gdy motylki wyfruną w różne strony świata, ale póki co, pocieszą moje oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz