wtorek, 16 czerwca 2009

Niebieskie motylki zrobione szydełkiem

Świętowałam sama (chyba?).
Robótkujące z mojego miasta albo wyjechały na weekend albo nie chciały brać udziału w Światowym Dniu Dziania Publicznego.
Objechałam ważniejsze, częściej odwiedzane punkty miasta i nie spotkałam żadnej robótkującej osoby.
Na koniec wojaży przysiadłam przy pięknej fontannie (jednej z młodszych) i wyjęłam z torebki nici i szydełko.
Miałam też druty i rozpoczętą robótkę, ale zorientowałam się, że pakując druty nie zabrałam ze sobą gazetki z opisem wykonywanej serwetki.
Nie zabrałam też aparatu, więc zdjęć plenerowych nie ma.

Spojrzenia przechodzących obok mnie były różne - jedne ironiczne, inne wskazujące na zaciekawienie i podziw.
Jedna z przechodzących kobiet (młoda mama) zagadnęła - co ładnego robię?
Odpowiedziałam, że będzie to motylek, który może być zawieszony np. w oknie albo na suchych gałązkach umieszczonych w wazonie.
Moja rozmówczyni stwierdziła, że chętnie nauczyłaby się robić takie motylki.
Umówiłyśmy się na naukę - przy tej samej fontannie.

Robiłam więc szydełkowe motylki, a w zasadzie elementy, które odpowiednio złożone i złączone dają właściwy efekt.
Do łączenia zastosowałam powlekany drucik - fotkę wykonałam już w domu.
Przypomniał mi się film o niebieskim motylu i chłopcu, który poszukiwał tego motyla- czy ktoś pamięta film?

Moje niebieskie - cieniowane - motyle.
Jeden jeszcze ma postać "kwiatka", a drugi jest już motylkiem.


Próbnego motylka zrobiłam wcześniej (schemat zaczerpnęłam z gazetki "Diana Robótki Extra" nr 2/2006) , ale pofrunął do koleżanki zanim zdążyłam zrobić fotkę.

*****
Zaczęłam trochę robić szydełkiem i na drutach, ale bez przesady.
Ból ręki jest już niewielki, mogę wykonywać coraz więcej czynności, których ostatnio unikałam.
Nie mam ochoty wracać to tego co było, więc z robótkami nie będę przesadzać, ale będzie mi bardzo miło, gdy nadal będziecie tu do mnie zaglądać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz