czwartek, 2 września 2010

Borówki, borówki... wszędzie borówki

W mojej kuchni ostatnio królują borówki.
Na ironię i wbrew wielu sąsiadom działkowym, u nas borówki szaleją i mnożą się.
Jestem zaskoczona, ponieważ u innych jest ich mało i już skończył się zbiór, a w naszym ogródku ciągle są.

Borówka amerykańska dojrzewa partiami i tak też jest zbierana.
W zeszłym roku zrobiłam kilkanaście słoiczków dżemu.
W tym roku poszły i nadal idą do bieżącego spożycia.

Już siedem takich porcji = 0,8 kg (jak na fotce) zebrałam i na trzech krzakach nadal jest co zbierać, więc jeszcze będą pierożki albo placek albo jedno i drugie :)))


Zaczęłam zastanawiać się do czego wykorzystałam owoce i z tej analizy wyszło mi, że zrobiłam:
- 3 razy placek z kruszonką - kruszonka już wychodzi idealnie, więc placek piekę z chęcią, tym bardziej, że bardzo smakuje - każdemu :)))
- 2 razy pierogi,
- 2 razy zupę "jagodziankę", a właściwie "borówczankę",
- 1 raz serniczek piegowaty.

Częstujcie się pieguskiem, bo jutro już go nie będzie:)))
Smacznego!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz