poniedziałek, 10 października 2011

Jestem u siebie - w końcu

Uff...
Trochę to trwało, zanim wybudowali, wykończyli (mnie prawie też), zanim się przeprowadziłam, poustawiałam i poukładałam, zanim wszystkie papierowe sprawy uregulowałam...
Mimo, że jakiś czas jestem w nowym miejscu, to dopiero teraz mogę głęboko odetchnąć - jestem u siebie  juupiii :)))
Dziś zaczęli grzać :)))

Przez ostatni rok zaniedbałam wiele spraw, a między innymi kontakty między blogowe, korespondencję, ogródek i robótki  - jest mi przykro z tego powodu.
Choć starałam się robić drobne postępy w każdym zagadnieniu, to jednak czuję niedosyt tego wszystkiego, do czego przywykłam przez poprzednie lata.
Ten rok sprawił, że na wiele rzeczy spojrzałam z innej strony i być może zmienię nieco sposób prowadzenia moich blogów, ale nie zarzekam się, że na pewno.

Od niedawna działa też mój nowy adres (kilka osób go zna), na który przyszła parę dni temu bardzo sympatyczna przesyłka.

Z puchatej koperty wyjęłam piękności, które wykonała Gaga1957.

Szydełkowa - czarna broszka z białą perłą.
Ależ namęczyłam się, by rozjaśnić fotkę na tyle, na ile to było możliwe - wiadomo, jak trudno fotografować czerń.
W rzeczywistości broszka jest koloru głębokiej czerni (z jedwabistym połyskiem) z perłowym koralem w środku.


Inne drobiazgi są w ciepłych kolorach - żółty (saszetka i zakładka falista) i brąz (zakładka prostokątna).


Gaga - prześlicznie dziękuję (buziaki) - sprawiłaś mi ogromną przyjemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz