Wyszywanie w ramach Świątecznego SAL 2010 - skończone.
Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła czegoś po swojemu mimo, że starałam się
trzymać dokładnie schematu i legendy.
Trzy odcienie kolorów zmieniłam na zbliżone, ponieważ potrzebne były niewielkie
odcinki nici, więc zdecydowałam, że w ramach oszczędności zakupu całych motków
nie będzie.
Co jeszcze zmieniłam?
Biały kominek wydał mi się taki mało ciepły, więc "okleiłam" go
piaskowcem.
Cyferblat zegara także zyskał kolor piaskowy :)
Teraz nie tylko ogień w kominku, ale cały kominek wydaje się być cieplutki :)
Poproszę męża o przygotowanie - odnowienie starej ramki, a ja w
międzyczasie przygotuję wyszywankę do oprawy.
Od jakiegoś czasu przygotowuję wyszywanki przeznaczone do umieszczenia
w ramkach, w taki oto sposób:
1. wyszywankę piorę, a gdy jakiś kolor puszcza, to wyszywankę gotuję;
2. wyciskam z wody w ręczniku;
3. prasuję po lewej stronie na kocyku przykrytym płótnem bawełnianym -
zaczynam prasować wyszywankę jeszcze wilgotną i doprowadzam ją do
wysuszenia;
4. podklejam flizeliną;
5. przycinam do kształtu i wielkości ramki;
6. wstawiam wyszywankę w ramkę, dokładam "plecy" czyli twardą pytkę
lub tekturkę i oklejam taśmą pakową lub zapinam haczykami, o ile ramka takowe
posiada.
Takie usztywnianie wyszywanki przeznaczonej na obrazek jest o tyle dobre
(sprawdziłam), że nie trzeba stosować ochronnej szybki, bo obrazek można co
jakiś czas odświeżyć praniem.
Poza tym zawsze można zmienić zastosowanie wyszywanki i zamiast obrazka
wyszywankę wmontować/wszyć w poszewkę na poduchę, bądź wykorzystać w jakiś inny
sposób :)