czwartek, 25 listopada 2010

Kartki, jak obrazki

Wpadłam na dobre w matematyczny haft, ale to już tak jest, że fascynacja musi minąć albo przynajmniej jej temperatura nieco spaść, by zacząć robić coś innego.

A wsiąkłam po wyszyciu pierwszego widoczku, do którego przymierzałam się kilka jeśli nie kilkanaście razy i zawsze odkładałam na potem.

Po pierwszym widoczku powstały dwa następne - takie same.
Przy okazji zauważyłam na wcześniejszej fotce, że wieża kościółka jest niekompletna.
Uzupełniłam ją na pierwszym obrazku (wskazuje strzałka) i nie zapomniałam o tym na kolejnych.


Następny widoczek wyszyty został w dwóch egzemplarzach


Dołączył do nich domek.

Nie mogłam oprzeć się, by nie pokazać, w jaki sposób zmienia się obrazek wyszyty perłową, metalizowaną nitką.
Zmiana ta zależy od kąta patrzenia, kąta ustawienia obrazka względem światła (dziennego inaczej i sztucznego inaczej) oraz od kolorystyki otoczenia.

To tylko dwa ujęcia, a mam ich więcej i każde inne.



Teraz muszę pomyśleć o zmontowaniu kartek, by były gotowe do wysłania - już niedługo :)

Z widoczków powstaną kartki - obrazki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz