wtorek, 11 lipca 2006

Taka mała chmurka

Wczoraj pojawiło się parę chmurek, ale nie były one z tych deszczowych.


Niemniej były chwile, co ja mówię - chwileńki wytchnienia od słońca.
Uchwyciłam moment, gdy słońce schowało się za jedną z takich mini chmurek i później, gdy przeglądałam zdjęcia w komputerze zwróciłam uwagę na jej kształt.
Przypomina mi delfinka, który czymś się bawi.


Powiał także lekki, leciutki zefirek. 
Wiaterku nie zdołałam uchwycić aparatem, bo był naprawdę tak słabiutki, że listki prawie nie ruszały się.

Dziś późnym popołudniem, nadciągała duuuuża ciemna chmura.
Już myślałam, że coś z niej spadnie, a ona zrobiła tak: popatrzyła tu i tam, rozdzieliła się na dwie części, z których jedna poszła na północny wschód, a druga na południe.
Nam znów zaświeciło słońce.

Ewcia przypomniała mi o moim sposobie zaklinania deszczu.
W taki upał skleroza wzięła górę!
Ten sposób - to mycie okien!
Jutro rano myję wszystkie po przeciwnej stronie słońca, później przejdę na stronę wschodnią.

Tymczasem ten oto zaklinacz, niech trochę popracuje - dla wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz