czwartek, 21 października 2010

Ałłłłłaaa... boli...

W pośpiechu zdarzyć się może... wszystko.
Zdarzyło się w samo południe.
Chyba w tym zakręceniu i pośpiechu wyszło, że gapa ze mnie.
Zupełnie nie wiem, jak to się stało, że nie zdążyłam cofnąć ręki i drzwi od samochodu przycięły mi palec.
Przecięcie od strony opuszki, nie zahaczyło o paznokieć, ale na paznokciu trochę sino też jest.
Ojjjj, lała się krew :(

Wychodzi na to, że niektóre robótki będą musiały poczekać - szczególnie te na drutach.
Jedynie (chyba?) haftowanie będzie możliwe, ale najpierw musi przestać boleć.

Paluszek, jak widać, to nie jest wymówka.



A może to sprawi, że będę miała więcej czasu, by Was odwiedzić... :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza