środa, 1 lutego 2006

Czy ktoś jeszcze pamięta... ciastka kryzysowe?


W czasach, kiedy na sklepowych półkach widziało się paprotki i butelki z octem, o wykwintnych ciastkach można było tylko pomarzyć.
Wpadł mi w ręce, a właściwie w oczy przepis na kryzysowe ciastka. A stało się to z powodu podjęcia czynności porządkowych w przepisach kulinarnych. Postanowiłam je wpisać do komputera i pogrupować, a potem może zgrać na płytkę.

Wracając do ciastek. Nazywały się one kryzysowe (chyba ze względu na czasy), ale trzeba było mieć kakao - nie zawsze dostępne. No ale jak już ktoś je miał, to mógł uraczyć gości czymś słodkim - do kawy na kartki.

Pamiętam, że pierwsze ciastka schowałam i musiałam je zjeść sama, bo mimo że są łatwe do zrobienia, to mi nie wyszły. Były zbyt suche i rozsypujące się, a goście już następnego dnia mieli zawitać. Szybko więc wykonałam następną porcję, jeszcze tego samego dnia i ... wyszły wspaniałe. Goście nie mogli się nadziwić, że z takich produktów mogą być taaakie ciasteczka.

Dziś jeden ze składników uznawany jest jako baaardzo dietetyczny - myślę, że wszyscy odgadną, który to składnik.
A teraz przepis.

Ciastka kryzysowe

Składniki:

½ kostki margaryny (kiedyś - Palma, dziś pewnie może być inna)
8 łyżek mleka
1 ½ szklanki cukru
4 kopczaste łyżki kakao
3 szklanki płatków owsianych
½ łyżeczki esencji migdałowej i arakowej

Wykonanie:

Margarynę, mleko, cukier i kakao mieszać na wolnym ogniu, aż ukażą się pęcherzyki. Zestawić z ognia, dodać esencję, płatki owsiane i szybko mieszać. Uwaga! Masa gęstnieje w zawrotnym tempie. Układać łyżką na pergamin i pozostawić do stężenia.

Smacznego!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz