piątek, 7 stycznia 2011

Pod choinką - symbolicznie

Jak pisałam - pod choinką nie było wielu prezentów, ale był ten jeden, bardzo ważny choć symboliczny.

W małym opakowaniu z takim pięknym obrazkiem
był taki mały kluczyk...

Kluczyk ten symbolizował duży prezent, który sobie zrobiliśmy.

Lat przybywa, nogi czasami odmawiają posłuszeństwa, dźwiganie zakupów bywa trudne...
Te i inne argumenty sprawiły, że postanowiliśmy przenieść się na niższe poziomy.
Zafundowaliśmy sobie lokum (ale to nie jest to z obrazka na opakowaniu) i to był powód, że w czasie, o którym pisałam, byłam taka zakręcona.
Po prostu trzeba było wykonać mnóstwo wycieczek w różne miejsca, aby sprawdzić, czy damy radę ogarnąć to wszystko, co wiąże się z kasą.
Wyszło, że damy radę, więc rozpoczęły się konkretne działania i znów karuzela ruszyła na pełne obroty.
Dlatego też momentami byłam trochę nieobecna u siebie i u Was.
Mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone :))

Ten symboliczny kluczyk miał być po niedzieli zastąpiony prawdziwym - w moje...  urodziny.
Stało się jednak inaczej i kluczyk będzie wręczony tydzień później i... dopiero się zacznie :))))
Myślę, że będzie to sama przyjemność - kolorystycznie jestem przygotowana :))))

Trzy drzewka bonsai skończyłam wyszywać jako ostatnie pod koniec minionego roku, z myślą o nowym miejscu, a delfinki chcę zacząć teraz i skończyć już tam... :))

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza