poniedziałek, 9 listopada 2015

Obrazek prawie skończony i... ciekawostki

Jeden obrazek już rozpoznany...
Jeszcze tylko trochę kreseczek wyszyć i będzie gotowy.
Teraz wygląda jak rozmazane plamy, a kreseczki mają dodać właśnie tej wyrazistości.
Kreseczki to, jak wisienka na torcie, jak kropka postawiona nad i... :)
Można nie lubić kreskowania (ja czasami nie lubię), ale bez kreseczek sie nie da.

Przy takich plamach, nawet gdy bardzo nie lubi się kreskowania, aż chce się postawić kolejną kreseczkę, bo dopiero po niej wyłania się to, co przyciąga wzrok.


A teraz kolejne odsłony drugiego obrazka.
Czy teraz da się rozpoznać, co będzie przedstawiał?



Przy okazji pokażę, jak zaczynam haftowanie - ktoś kiedyś mnie o to pytał.
Dawno, dawno temu, gdy byłam małą dziewczynką robiłam supełki i po lewek stronie haftowanki było mnóstwo grudek, ale wraz z wiekiem i doświadczeniem zaczęłam sobie radzić z tymi końcami nitek na początku i końcu wyszywania daną nitkę.

Zaczynając nową nitkę, zostawiam po lewej stronie robótki koniuszek, który przytwierdzam pętlą przy wykonywaniu ściegu.


Przy szyciu następnych ściegów staram się obszyć ten koniuszek nitki, a gdy kończę wyszywać dany fragment igłę wraz z nitką przeciągam pod kilkoma ściegami wyszytej części.


Gdy mam fragment wyszyty, to rozpoczynam wyszywanie nową nitką tak, jak kończyłam wyszywać, czyi wprowadzam nitkę pod kilka istniejących już ściegów.


Teraz mogę wykonać po prawej stronie pierwszy krzyżyk przytrzymując koniuszek nitki, by przy zaciąganiu krzyżyka nie wyciągnąć nowo wprowadzonej nitki.


Skoro jestem przy ciekawostkach, to jeszcze jedna.
Kiedyś nawet nie pomyślałam, że można do jednej igły "włączyć" dwa różne kolory, by uzyskać efekt pośredni we fragmencie wzoru. Ten myk stosuję już od jakiegoś czasu tam, gdzie wymaga tego wzór albo tam, gdzie chcę uzyskać efekt przenikania się koloru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz