środa, 29 lutego 2012

Nie daruję sobie, bo...

Dziś, gdy byłam na porannym spacerze z pieskiem, przeżyłam szok :)

Najpierw do moich uszu dotarł głos nadlatujących ptaków, a za chwilę moim oczom ukazał się ogromny, przeogromny klucz, jakiego dotąd nie widziałam.

Leciały dość nisko, były duże i było ich baaaaardzo dużo...
a ja nie miałam aparatu, ba, nie miałam nawet komórki wrrrrrrrrr
Druga taka okazja może się nie przytrafić buuuuuuuuu

Postanowiłam, że od teraz na każde wyjście spacerowe z sunią, będę zabierać komórkę.
Może zdjęcie nie będzie najlepsze, ale przynajmniej nie będę żałować, że nie miałam czym pstryknąć fotki.

Jak uda mi się pstryknąć zdjęcie w najbliższych dniach, to tutaj je dodam :)
Takiego klucza chyba już nie zobaczę...

Kochani!!!
Lecą ptaki - kluczami...
Wiosna leci - z ptakami...
To już pewne - zima odpuszcza na rok ))))))

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza