No to chyba najtrudniejsze mam za sobą.
Żegnam się z uciążliwymi zieleniami, ale jestem z siebie zadowolona, bo mimo trudów wyszyłam te piękne drzewa.
Teraz nieco przyjemniejsze kolorki i... do przodu. :)
Nabieram ochoty by skończyć do końca czerwca i widzę, że to będzie możliwe, ale póki co, trzymam się ustalonej systematyczności.
Ciąg dalszy za tydzień - nadal staram się trzymać tych terminów.
- odsłona 7 - TUTAJ
- odsłona 8 - TUTAJ
druga połowa obrazu
- odsłona 9 - TUTAJ
- odsłona 10 - TUTAJ
- odsłona 11 - TUTAJ
- odsłona 12 - TUTAJ
- odsłona 13 - TUTAJ
- odsłona 14 - TUTAJ
- odsłona 15 - TUTAJ
- odsłona 16 - TUTAJ
- odsłona 17 - TUTAJ
- odsłona 18 - TUTAJ
Dziękuję za każde pozostawione słowo w komentarzu. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz