niedziela, 21 marca 2010

Pierwsze kroczki Wiosenki

Po bardzo długaśnej zimie Wiosenka postawiła pierwsze, jeszcze nieśmiałe kroczki, ale za dni kilka, gdy słoneczko poświeci, powolne kroczki zmienią się w bieg.

W piątek była dość ładna pogoda (mimo nie najlepszych prognoz), więc krótki wypad na działkę pozwolił sprawdzić, czy wiosna jest już "za zakrętem".

Okazało się, że w porównaniu z poprzednim rokiem ma niewielki poślizg.
Cyknęłam kilka fotek i... aparat zamknął się - wyszło, że zapomniałam naładować akumulatorki - muszę kupić nowe, bo te już są zużyte.

Następnego dnia, czyli w sobotę o godz. 12.44 nastała astronomiczna wiosna.
Ranek zapowiadał ładny dzień, ale stało się inaczej - przed południem niebo zachmurzyło się i zaczęło kropić.

Jednak tuż przed deszczykiem zdążyłam zajrzeć jeszcze do ogródka i sprawdzić, czy wiosna wyszła na prostą.

Kilka wybranych fotek pozwala odpowiedzieć na to pytanie.

Najpierw poranek i słoneczko "na sznurku" :)

Śnieżyca wiosenna
- w piątek

- w sobotę

Krokus
- w piątek

- w sobotę

Przebiśniegi - w piątek były zamknięte, a w sobotę były takie:


Na spacerze z pieskiem (w sobotę) nie miałam aparatu, ale miałam komórkę, dzięki której mogłam "złapać" to, co leciało nad moją głową.

Kluczy było kilka, a może kilkanaście - jedne mniejsze inne większe.
Poruszały się tak szybko, że nie nadążyłam pstrykać, więc fotek jest zaledwie kilka i nie najlepszej jakości.
W sobotę - widać, że niebo było zachmurzone.




Jeszcze ciekawostka - jedno z kilku gniazdek piegży.



Tego ptaszka (piegżę) sfotografowałam w zeszłym roku w pobliżu tego gniazdka, ale stałam zbyt daleko i zdjęcie trochę mało wyraźne wyszło.


Mam nadzieję, że w tym roku ptaszki wrócą do gniazdek :)

Nie przywitaliśmy (niestety) wiosny, jak tradycja nakazuje, bo od rana padał deszcz - wypogodziło się dopiero późnym popołudniem.
Za to wieczorny spacer z pieskiem był nieco wydłużony.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza