poniedziałek, 13 października 2008

Moja wersja choineczki

Po zgłoszeniu się do zabawy, zaczęłam intensywnie myśleć nad projektem.
Jaki kolor muliny, jaka kanwa i jakie przeznaczenie wyszywanki?

Wybrałam kolor zielony, ponieważ pasuje do wnętrza.
Poza tym jest to część zapasów muliny zakupionej baaardzo dawno temu, gdy na banderolkach nie było numeracji kolorów.
Wtedy wybierało się stosując zasadę - potrzebuję "taki" kolor w "takim" odcieniu...

Wybrałam kanwę sztywną - siatkową, ponieważ wymyśliłam sobie lampionik podświetlony od środka świeczką.

Zaczęłam wyszywać nitką potrójną, ale wydało mi się zbyt grubo, więc sprułam i zaczęłam raz jeszcze, ale tym razem podwójną niteczką.

Na zdjęciu, pod kanwą widać schemat, według którego wyszywałam.


Wyszywanie szło bardzo wolno, ponieważ miałam problemy z oczami.
Jednak każdego dnia, przy naturalnym świetle, stawiałam kilka lub kilkanaście iksików.

Tak osiągnęłam półmetek.


W schemacie wprowadziłam mini zmiany, ale zrobiłam to za zgodą autorki - MałgosiP.
Zmiany dotyczą dolnej części choinki:
1)  stojaczek (tuż pod serduszkiem) ma szerszy środek o jeden x,
2) zakrętasy w gałązkach nad stojaczkiem są ujednolicone przy ich środku.

W dalszej części choineczki - utrzymałam symetrię, dzięki dodaniu jednego x w odpowiednim miejscu.

Robótka zdjęta z tamborka prezentowała się tak:


Jak to u mnie bywa, w trakcie wyszywania powstał pomysł, aby choineczkę umieścić  w ramce.
Z podświetlenia jednak nie zrezygnowałam.
Jednakże stworzyłam sobie możliwość, by w zależności od potrzeby lub nastroju, wyszywankę postawić jako zwykły obrazek.
Wystarczy tylko zamocować tylną ściankę z podpórką.

Ponieważ choineczka ma być podświetlona, więc musiałam wszystkie elementy, które nie łączą się ze sobą, wyszywać tak, aby zaczynać i kończyć nitkę w danym fragmencie.
Dzięki temu nie ma nitek przechodzących np. od serduszka do serduszka.

Oczywiście moja lewa strona nie jest tak doskonała, jak w mistrzowskim wykonaniu Małgosi, ale starałam się - jak widać.

Moja lewa strona robótki wygląda tak:


Wymagana fotka wyszytej choinki.


Gdy umieściłam choinkę w ramce i ustawiłam przed podświetlającą lampką, stwierdziłam, że w górnej części jest trochę pusto.
Postanowiłam, że dodam (wyszyję) wstążkę na podobieństwo tej, która jest na choineczce.

Uzyskałam taki efekt wykończenia góry obrazka:



Po wypraniu i wyprasowaniu, umieściłam choinkę w ramce.
Na tylną ściankę zastosowałam zieloną, grubszą folię i gotowe.

Choineczka podświetlona lampką solną wygląda tak:


Wymagane fotki są już od kilku dni u Organizatorki zabawy.

sobota, 11 października 2008

Igielnik - niemal krok po kroku

Inspiracją do wykonania tego igielnika był składany kartonik z igłami, jaki kupujemy w pasmanterii.

Pomyślałam, że warto zrobić taki igielnik, w którym można chować igły, a nie tylko wkłuwać je jak w poduszeczkę.

Brałam pod uwagę kilka wzorków do ozdobienia igielnika, ale ostatecznie przeważył (nomem omen) motylek.

Jeszcze na tamborku - wyszywałam na większym kawałku kanwy, bo bałam się, że wpadnę na jakiś inny pomysł...


Jednak, gdy kończyłam wyszywać, byłam na 100% pewna, że to będzie igielnik.

Wykroiłam 4 kwadraciki kanwy - wszystkie tej samej wielkości oraz 2 nieco mniejsze prostokąty z filcu.


Położyłam elementy na stoliku i chwilkę przyglądałam się.
Czułam, że czegoś mi tu brakuje i...
Postanowiłam, że na tylnej "okładce" igielnika wyszyję drugiego, mniejszego motylka.

Teraz komplet elementów był gotowy do dalszej obróbki.


Każdy kwadracik obramowałam ściegiem stębnowym.


Nadszedł czas połączyć kwadraciki.
Zrobiłam to w taki oto sposób:


Tak to wygląda z bliska:


Przed zszyciem ostatniego boku każdej części, w kieszonkę włożyłam filc.
Po zszyciu obu części, połączyłam je na podobieństwo zszywek.


Pozostałe fotki igielnika są w poprzedniej notce.

Jeszcze tylko zapięcie i igielnik gotowy.
Aby wykonać fotkę zapięcia, celowo wygięłam igielnik - jak widać.


Uwaga!
Gdy skorzystasz z powyższej instrukcji, podaj mój blog (link do notki), jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.

środa, 8 października 2008

Gdy dogasa ognisko

Wczorajszy pobyt w ogródku wiązał się przede wszystkim z paleniem ogniska.
W ognisku spalone zostały wszystkie zbędne rzeczy pochodzenia naturalnego - oczywiście.

Fajnie było "podwędzić się" pachnącym dymkiem i pogapić w połyskujące płomyki ognia.
Gdy ognisko dogasało, rozmarzyłam się.



Przypomniałam sobie piosenki śpiewane niegdyś przy ognisku w czasie pobytu na obozie bądź na spływie kajakowym.

Usiądźcie, proszę, ze mną przy ognisku i zaśpiewajcie, chyba najpiękniejszą piosenkę (cyt.):

"Ogniska już dogasa blask,
braterski splećmy krąg,
w wieczornej ciszy, w świetle gwiazd
ostatni uścisk rąk.

Kto raz przyjaźni poznał moc,
nie będzie trwonić słów.
Przy innym ogniu, w inną noc
do zobaczenia znów.

Nie zgaśnie tej przyjaźni żar,
co połączyła nas.
Nie pozwolimy by ją starł
nieubłagany czas.

Przed nami jasnych ścieżek moc
za nami tyle dróg
Przy innym ogniu w inną noc
do zobaczenia już."

Pamiętam, że na spływach kajakowych, gdy ognisko zgasło,siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciemnościach i śpiewaliśmy na dobranoc (ściszonym głosem) "Modlitwę" Bułata Okudżawy (cyt.):

"Dopóki ziemia kręci się,
dopóki jest tak, czy siak,
Panie, ofiaruj każdemu z nas,
czego mu w życiu brak:
Mędrcowi darować głowę racz,
tchórzowi dać konia chciej.
Sypnij grosza szczęściarzom
i mnie w opiece swej miej.

Dopóki ziemia kręci się,
o Panie, daj nam znak,
Władzy spragnionym uczyń,
by władza im poszła w smak.
Hojnych puść między żebraków,
niech się poczują lżej!
Daj Kainowi skruchę,
i mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
wierzę w Twą moc i gest,
Jak wierzy żołnierz zabity,
że w siódmym niebie jest.
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą
Twój ledwie słyszalny głos,
Tak wszyscy wierzymy w Ciebie,
nie wiedząc, co niesie los.

Panie zielonooki mój,
Boże jedyny, spraw,
Dopóki ziemia toczy się,
zdumiona obrotem spraw,
Dopóki czasu i prochu
wciąż jeszcze wystarczy jej,
Daj nam każdemu po trochu,
i mnie w opiece swej miej!"

Moją zadumę przerwał hałaśliwie przelatujący nad głową taki oto klucz:



To były prawdopodobnie żurawie - sądzę po odgłosach.
Niestety mam za słaby aparat, aby robić lepsze przybliżenia.

wtorek, 7 października 2008

Za chwileczkę, za momencik...

już za momencik, czyli jeszcze dziś pewnie uda się postawić ostatni iksik w choineczce.
Pozostanie wykończenie - pranie, prasowanie i zamontowanie.
Później już tylko cyknąć odpowiednie fotki, wysłać do Małgosi i czekać na werdykt.

UDAŁO SIĘ!
Choinka skończona!

piątek, 3 października 2008

Igielnik - upominek

Dziś, gdy mam potwierdzenie, że przesyłka dotarła do zwycięzcy, mogę ją zaprezentować.

Igielnik składany - z motylkami dla Motylka
Tak wygląda z przodu,


a tak prezentuje się z tyłu.


Tak wygląda rozłożony;
z zewnątrz,


a tak w środku.


Jak widać, sesja zdjęciowa odbyła się z udziałem mojej nowej zabawki.

Następny wpis będzie o tym, jak igielnik powstawał.