Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa Niedziela z fotografią. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa Niedziela z fotografią. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 grudnia 2018

Chcę pokazać... w ostatniej Niedzieli z fotografią...

El podała tematy z wyprzedzeniem, tak dla ułatwienia, by móc sobie zorganizować czas przedświąteczny i w międzyczasie przygotować fotki do poszczególnych tematów.
Jednak to niewiele pomogło, ponieważ mnóstwo spraw różnych nie pozwoliło na spokojnie zdecydować się na wybór fotek.

Jeśli chodzi o ostatni temat, który El przypomniała w poprzednią niedzielę, czyli:

Chcę pokazać...,

to przyznam, że mam ogromny problem, bo przeglądając zdjęcia, tak wiele chciałabym załączyć do tego tematu.

Ostatecznie podjęłam decyzję, że pokażę moją tegoroczną choinkę, ponieważ choinka jest w tej chwili tym, co jest na czasie (Święta) i co cieszy oczy, co pozwala przenieść się w świat dzieciństwa, gdy tylko oczy przymknę na chwilę...
Choinka wówczas była prawdziwa, pachnąca, a na niej bombki, jabłka, cukierki, orzeszki, anielskie włosy, papierowe łańcuchy, łańcuszki ze słomy z papierowymi kokardkami i... prawdziwe świeczuszki mocowane w specjalnych żabkach, które przypinało się do gałązek choinki.
Trzeba było bardzo uważać, by palące się świeczki nie spowodowały pożaru.

To tyle wspomnień, a teraz moja choinka 2018r. - w dwóch odsłonach.


El - dziękuję za wspaniałą zabawę, dającą sporo radości podczas przygotowywania fotek na zadany temat. Miło było bawić się z Tobą. :)))


piątek, 21 grudnia 2018

Na okrągło w 21 Niedzielę z fotografią

Gdy El podała tematy z wyprzedzeniem, nie zastanawiałam się nad szczegółami, ale gdy nadszedł moment wybrania fotki do tematu:

Na okrągło

to natychmiast przyszło skojarzenie.

Od dziecka robiłam na drutach, najczęściej na dwóch prostych, ale były też robótki na pięciu drutach pończoszniczych, a w późniejszym i ostatnim czasie bardzo dużo robiłam na drutach z żyłką.
Na drutach pończoszniczych robiłam, gdy nie było drutów z żyłką i powstawały wówczas czapki, rękawiczki i skarpetki.
Później robiłam przy pomocy drutów z żyłką bluzki i swetry, czapki, golfy (szyjogrzeje), aż w końcu zabrałam się za serwetki.
O moich poczynaniach z drutami piszę w moim osobnym drugim blogu: Moje, splocikowe oczka -  lewe, prawe i...

Wszystkie rzeczy wykonywane przy pomocy pięciu drutów i w większości przy pomocy drutów z żyłką wykonywane były na okrągło.
Dlatego skojarzenie tych robótek z tematem było dla mnie oczywiste - dzianina na okrągło.

Do tematu wybrałam wykonywanie jednej serwetki, a o jej wykonywaniu pisałam w drugim blogu.


O innych serwetkach też tam pisałam.

To może jeszcze coś innego robionego na okrągło.
Bluzeczka top wykonana bez szycia, czyli w całości na okrągło.
Jak o wszystkich dzianinach, tak o niej też pisałam w drugim blogu.



niedziela, 16 grudnia 2018

Stare i nowe, czyli 20 Niedziela z fotografią

Czasu coraz mniej na poszukiwaniu fotek do zabawy, ale skoro powiedziałam A, to powiem też Z, czyli dotrwam do końca zabawy, bo uważam, że tylko zły los mógłby wpłynąć na przerwanie decyzji o wspólnym bawieniu się.
Do końca zabawy zostały dwa tematy oprócz dzisiejszego i po opublikowaniu tego wpisu przygotuję sobie fotki do pozostałych tematów, by potem spokojnie zająć się pracami około-świątecznymi.

Publikując zdjęcia 19-tej Niedzieli z fotografią, El podała temat na dziś:

Stare i nowe

Tak dużo jest rzeczy starych i nowych, które pokazują upływ czasu i postęp techniki, że trudno wybrać coś jednego.
Ja skupiłam się na dwóch urządzeniach z mojego gospodarstwa domowego.

Na pierwszym miejscu postawiłam maszyny do szycia.

Zestawiłam dwie maszyny - przedwojennego Singera i obecnie produkowaną maszynę Husqvarna Viking.


Oddzielnie

Na maszynie Singer uczyłam się szyć i początki były takie, że po kilku drobnych próbach szycia, "przeszyłam" sobie palec wskazujący - oj, bolało!
Głowicę maszyny Singer mam do oddania, gdyby był ktoś chętny na jej posiadanie - jest na chodzie, tylko, że jest bez stołu.

Kolejne zestawienie, to maszyny Łucznik - moja ponad 40-to letnia i obecnie produkowana.


Oddzielnie

Myślałam, o zmianie mojej maszyny na nowszy model, ale stwierdziłam, że na tyle szycia, ile obecnie potrzebuję, to moja "staruszka" mi wystarczy, tym bardziej, że była na przeglądzie i pan ocenił jej stan jako wspaniały, jak na jej wiek. :)


Zdjęcia maszyn, które określiłam jako "obecnie produkowane", wykonałam w sklepie.

Drugie zestawienie starego i nowego, to żelazka.

Jedno z żelazek, jakie znajdują się w zbiorach mojej rodziny, to żelazko na węgiel.
Zestawiłam je z żelazkiem na stacji parowej - zdjęcie tego żelazka również wykonałam w sklepie.


Oddzielnie



Moje domowe żelazko jest zbliżone do tego nowego, tyle, że bez stacji parowej.
 

sobota, 8 grudnia 2018

Słodka Niedziela z fotografią

Wcześniej w Niedzieli z fotografią El podała wszystkie tematy na grudzień.
W poprzednią niedzielę zaproponowała temat:

Słodkie
Temat jest bardzo szeroki, ponieważ pod tym pojęciem kryje się mnóstwo słodkości.
Pierwsze skojarzenie, to słodkie ciasteczka, słodki napój...
Inne skojarzenia to: słodkie maleństwo, słodka minka, słodkie życie, słodkie słówka, słodkie oczka i wiele innych słodkości.
Zastanawiałam się, z której strony podejść do tematu...
Ostatecznie wybrałam dwie słodkości..., moje nałogi, z których jednego już nie ma...; biega po polance za tęczowym mostkiem.

Jestem niepoprawnym łasuchem i często muszę się pilnować przed takimi pokusami - to jest pierwszy nałóg. Uwielbiam wszystko co ma bitą śmietanę, galaretkę i dodatki w postaci owoców.
Nie lubię ciast z kremami, chociaż czasami się skuszę. :)
Lubię za to ciasta i ciastka z owocami.
Te poniżej, to takie "słodkie całuski" - ciasto twarogowe, wykrojone krążki złożone na pół na ósemce z jabłka. Pod całuskami są rogaliki z tego samego ciasta, nadziane powidłami własnej produkcji.


Drugi nałóg, to słodycz kochanego zwierzaczka..., któremu bardzo lubiłam robić fotki przy różnych okazjach. 
Fakt, że Sunia często jakby pozowała do zdjęć, ale są też takie zrobione znienacka i tu zdarzają się bardzo śmieszne pozy zwierzaczka.
Dziś jednak nie będzie tych śmiesznych, ale jedno i to chyba najsłodsze zdjęcie - miała wtedy pół roku.


Takie minki są rozbrajające :)))


środa, 28 listopada 2018

Psia natura i 18 Niedziela z fotografią

Gdy przeglądałam zdjęcia do zabaw blogowych, natknęłam się na zapomnianą fotkę, która podpowiedziała mi temat na 18 Niedzielę z fotografią:

Psia natura

Wybrałam trzy zdjęcia trzech różnych piesków.

Moje osobiste dwie psinki miały sporo zdjęć, a ta, która była u nas ostatnio, miała tych zdjęć setki.
Jej poprzedniczka nie miała tyle fotek cyfrowych, ponieważ wówczas takiego aparatu foto nie miałam i większość zdjęć jest w formie papierowej, a niektóre jeszcze czarno-białe.

Wracając do zdjęcia tematycznego, to zrobiłam je, gdy mieszkaliśmy w poprzednim miejscu.
Piesek widoczny na zdjęciu wzruszył mnie do tego stopnia, że w pewnej chwili (po kilku godzinach zaglądania przez okno) chwyciłam za aparat i uwieczniłam to, co widać.
Dzień, jak widać, był mokry, deszczowy, a piesio tak siedział przez kilka godzin. Nie ruszył się na krok i tylko przejeżdżający samochód sprawiał, że odwracał się na moment, by natychmiast zwrócić spojrzenie w poprzednie miejsce, czyli w kierunku na klatkę obok mojej.
Tak było przez kilka dni, tyle, że następne były z lepszą pogodą.
Jak się później dowiedziałam, w sąsiedniej klatce pojawiła się śliczna sunia i wszystko stało się jasne - miłość nie zna niepogody...


Moja druga Sunia była ciekawa wszystkiego, zaglądała wszędzie, gdzie nos ją zawiódł.
Gdy na stole pojawiały się jakieś smakołyki, to stawała na dwóch łapkach i starała się zajrzeć na stół, który niestety był dla niej za wysoki.
Gdy pojawiała się choinka, asystowała mi przy ubieraniu sprawdzając, co i gdzie zawieszam.
Dużo by wymieniać przypadków pokazujących jej naturę, coś tam już pisałam, a może będzie jeszcze kiedyś okazja, to znów coś o niej napiszę.
Wracając do ciekawości, to gdy tylko coś nowego pojawiło się w mieszkaniu, ona musiała obejrzeć, powąchać...
Ta fotka pokazuje jej ciekawość.


Poprzedniczka tej ciekawskiej też była ciekawa wszystkiego, ale była jej odwrotnością.
Natomiast często wspominamy, jaka była z niej kombinatorka.
Gdy był a sytuacja, że miała bardzo ograniczoną dietę, to wtedy to kombinatorstwo dawało o sobie znać.
Zdarzało się, że będąc z nami na działce podkradała z koszyka zerwane ogórki lub wyrwaną marchew.
Jeśli nie było takiej sposobności, bo nie było koszyka ze zbiorami, to zawsze potrafiła znaleźć grządkę z marchewkami i po prostu wyrywała.
Śmiechu przy tym było sporo, bo szukając pieska, zauważaliśmy, jak chyłkiem przemyka, by się gdzieś ukryć, a w pyszczku niesie marchewkę z natką.
Niestety fotki z całą rośliną nie udało się nigdy zrobić, ale trafiła się fotka z marchewką bez naci.


O tych dwóch Suniach mogłabym książkę napisać... obie były kochane i obie były wspaniałe, ale były diametralnie różne.
 

sobota, 24 listopada 2018

W bramie...

W bramie..., to temat, jaki El zadała w poprzedniej Niedzieli z fotografią.

Nie miałam pojęcia, jak "ugryźć" temat, ponieważ mieszkam na osiedlu z nowymi domami/blokami i takich bram tu nie ma.
Pojechałam więc do śródmieścia w poszukiwaniu ciekawych bram.
Zrobiłam sobie spacer po starych ulicach i... okazało się, że jest  kilkanaście bardzo fajnych bram zdobionych płaskorzeźbami, a drzwi bram o ciekawych fakturach, ale... niestety, te bramy nie nadają się do pokazania, bo są niemiłosiernie pobazgrolone. W bramach mury również zabazgrane, podrapane, przedstawiające opłakany widok. To SMUTNE widoki...

Byłam bliska rezygnacji z tematu, ale wracając do samochodu zaparkowanego kilka przecznic wcześniej, zobaczyłam bramę ozdobioną maszkaronem z CZYSTYMI drzwiami.


Znalazłam też taką z maszkaronem, bez zamknięcia, ale musiałam zamalować część widoku za bramą, bo nie należał do najciekawszych.


Na koniec mijałam bramę uwspółcześnioną z opuszczanym zamknięciem.
Poprosiłam pana, by stanął w tej bramie i tak powstała ta fotka.



niedziela, 18 listopada 2018

Czarno-biała współczesność w Niedzieli z fotografią

El zaproponowała temat szesnastej już Niedzieli z fotografią:

Czarno-biała współczesność

Tak oto potraktowałam ten temat.

Dawno, dawno temu, gdy nie było na fotografiach koloru, to zapamiętane aparatem obrazy przedstawiały się jako plamy we wszystkich odcieniach szarości od koloru białego do czarnego.
Jakże trudno było wyobrazić sobie kolory patrząc na te szarości i to wspomnienie podsunęło mi pomysł na porównanie, jak oglądalibyśmy zdjęcia czarno-białe, które mają mnóstwo kolorów.

Oto dwa przykłady, jak trudno wyobrazić sobie współcześnie kolory na fotografii czarno-białej.

Przykład 1

Obrazek z delfinkami haftowałam ponad rok z przerwami, a gdy go skończyłam i oprawiłam, byłam z siebie bardzo dumna.
Obrazek mieści się w ramce 40 x 40 cm i jest to mój największy obrazek z ilością kolorów przekraczających liczbę 40 i do tego jeszcze kilkanaście kolorów mieszanych - tu jest jego historia.

Nie wyobrażam sobie oglądać go na takim zdjęciu. 

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiSvD39waEDq4cveDDZ9BiDND9ZDRz1BmpmzXduqVB1oGXQO8JaUpAnrw_DWsQhu6lyEv1TbVSGefmQgWYCpKhu31gcWfuq-42lJxe_A6ODsbtUYhEz4dp7_TmheRVIoeOTkgeuJfZzGyUp/h120/niedzfot16a.jpg 

 A tak wygląda obrazek na kolorowo.


Przykład 2

Wszystkie nasze działki, a mieliśmy ich kolejno 3, uwieczniałam na fotografiach.
Zdjęcia te przedstawiają działki w różnych okresach roku, a także wydarzenia, jakie miały miejsce na tych ogródkach.
Pierwsze zdjęcia z pierwszej działki są czarno-białe i przypominają jedynie, jak zmieniała się działka podczas jej zagospodarowywania i podczas użytkowania.
Po kilku latach, gdy rozstawaliśmy się z pierwszą działką, zdjęcie były już kolorowe i przynajmniej ten czas mamy uwieczniony w kolorach.

Już nie wyobrażam sobie oglądać zdjęcia kolorowego ogródka w takiej wersji.
Zdjęcie obecnej działki sprzed kilku lat - teraz tu jest nieco inaczej.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1JolhqFcPCh-YsbaQQliZ3a5jbWtUyNiBqowfmoJk88HTm9JMNYtOVIF5eQL-mBHxSvviKO70QUuIjVLq0sdxvhhsG4PmOTN3oW-Hjgr_Q5azwAyYOstJiHSFFq2Eomqmmfq5RSX7cGqK/h120/niedzfot16b.jpg 

Tak to wygląda w kolorach.


Tak przedstawia się Niedziela z fotografią nr 16.



sobota, 10 listopada 2018

Ślady przeszłości czyli kartki z tamtych lat

W poprzednią niedzielę El zadała zadanie pt.

Ślady przeszłości

Zaczęłam intensywnie myśleć, jaką przeszłość wziąć pod uwagę.
Zastanawiałam się, czy poszukać czegoś z czasu, gdy mnie jeszcze nie było na świecie...
Czy znaleźć coś z lat młodości (do czasu pełnoletności), czy raczej sięgnąć pamięcią do lat, gdy byłam już samodzielna i niezależna.
Przeważyło to ostatnie, ponieważ gdzieś w głębi serca tkwi to, co przeżywałam w tamtym czasie.

Był to czas, gdy brakowało wszystkiego..., gdy podstawowe produkty spożywcze (i nie tylko) można było kupić jedynie po okazaniu odpowiednich talonów.
W sklepach z odzieżą, z tkaninami, z różnym sprzętem... było pusto...
Gdy pojawiał się jakiś towar, tworzyły się długaśne kolejki...
Dużo mogłabym pisać, jak było, ale to już przeszłość... teraz bez kolejki można przebierać i wybierać w różnorodnych artykułach spożywczych i przemysłowych.

Wyszperałam z moich "pamiątkowych" zbiorów kilka z premedytacją niewykorzystanych kartek, ale pozostawionych na pamiątkę...
Te kartki, to właśnie ślad niezbyt przyjemnej przeszłości, ale mimo trudności i problemów, jakie wówczas były na porządku dziennym, nie brakuje z tamtego okresu miłych wspomnień...
O tych kartkach wiele osób wolało już zapomnieć, a znaczna część osób, zwłaszcza młodych, nawet nie wie, że takie kartki istniały.
Postanowiłam je przypomnieć, ale na zdjęciu nie ma wszystkich kartek, ponieważ nie wszystkie udało mi się zatrzymać.


Mam w dokumentach zezwolenie na pobyt w Kuźnicy, jako w strefie nadgranicznej, co jest śladem, że w tamtym czasie nie można było tak sobie pojechać nad morze, przebywać tam do woli i poruszać się poza zgłoszone miejsce pobytu.
Jednak fotki dokumentu nie umieszczę, bo musiałabym sporo danych zamazywać i dokument wyglądałby nieciekawie, ale wspominam o nim przy okazji tego tematu.

Z tamtego czasu mam serwetki - bieżniki, które wyszywałam na tkaninie jutowej, bo nie było kanwy, płótna lnianego... i nie było też tylu różnych nici do wyszywania i tylu kolorów, co dziś.

Do tego bieżnika są jeszcze mniejsze serwetki z mniejszym motywem kwiatów.


Do poniższej serwetki jest bieżnik, ale on ucierpiał nieco od papierosów spadających z popielniczki, gdy zajęta jakąś pracą papierową albo robótką zapominałam o papierosie, bo wtedy trochę popalałam, a juta łatwo się przypala.
Nie przypuszczałam, że gdy nie będzie już kartek na papierosy, to ja (przekorna dusza) przestanę palić. :)))))


Dzięki tej zabawie i temu tematowi, powspominaliśmy sobie z Ktosiem tamte czasy..., oczywiście wspominaliśmy tylko te miłe sytuacje. :)


Zapraszam do wspomnień... tych sympatyczniejszych mimo wszystko... :)

niedziela, 4 listopada 2018

Liść... jesienny w 14 Niedzieli z fotografią

Podając temat na kolejną Niedzielę z fotografią u El, miałam inną wizję.
A temat na 14 Niedzielę z fotografią, to:
Liść... jesienny
Jednak, gdy zaczęłam przyglądać się sfotografowanym listkom, okazało się, że mam duże trudności z wyborem tego jednego.

Ponieważ ustalone zostało, że do galerii El wybierze tylko jedną, pierwszą fotkę, więc postanowiłam zrobić kolaż kształtów i kolorów liści.

W środki, na tle liści klonowych, których żółty kolor podkreśliło słońce, umieściłam cytat z piosenki pt. Barwy jesieni, wykonywanej  (tu można posłuchać) przez Czerwone Gitary.



Nie mogę jednak oprzeć się, by nie dodać tu oddzielnych fotek listków.
Oto one...











niedziela, 28 października 2018

Chleb w 13 Niedzielę z fotografią

Ostatnio El zaproponowała temat:
Chleb
O historii chleba nie będę pisać...
Co roku staramy się odwiedzić niedaleką miejscowość w której organizowane jest Święto Chleba.
Przy okazji tego święta jest także kiermasz wyrobów rękodzielniczych, choć przyznam, że w tym roku tego rękodzieła było bardzo mało i trochę szkoda, bo pogoda dopisała i sporo osób przewinęło się przez teren przeznaczony pod stoiska z różnościami, ale nie o tym jest temat.

Na przestrzeni lat zgromadziłam trochę zdjęć z wypiekami prezentowanymi podczas Świąt Chleba.
Za każdym razem podziwiam pomysłowość zdobienia chleba i innego pieczywa oraz nadawania kształtów wypiekom.
Oto kilka fotek z wielu.





Każdego roku nie może zabraknąć wieńców dożynkowych.


Z tego, co zostanie po żniwach i oddzieleniu ziaren od słomy, powstają takie oto stworki.



Za każdym razem na Święto Chleba zapraszają wielkie słomiane ludki.



Zabawa Niedziela z Fotografią trwa i zapraszamy chętnych do naszego grona.