Temat świąteczny przeminął, ale postanowiłam
dokończyć rozpoczęte wyszywanie, by w przyszłym roku tylko oprawić obrazek.
Poza tym i tak w tej chwili mogę zajmować się tylko lekką makramą i
wyszywaniem, choć tu też mam ograniczenie - nie przesadzać z ilością i
prędkością robótek.
Gdy patrzę na piękne wytwory blogowiczek, żal serce ściska, że mam
zakaz na pewne prace, ale już wolę żółwie tempo, niż nie robić nic i mieć rękę
unieruchomioną.
Postanowiłam, że dostosuję się do wymogów i uzbroję się w cierpliwość, której
mi ostatnio brakuje.
Brakuje mi też ochoty na zabawy blogowe, które są zachęcające i wspaniałe.
Może i miałabym ochotę na udział w nich, ale obawiam się, że nie nadążę i
nie zmieszczę się w terminach.
Opanowała mnie jakaś ogólna niechęć do wielu rzeczy, do buszowania po necie i
pisania też.
Jednak dość o tym.
Skończyłam drugą część historyjki kurczaczkowej.
Zabieram się za wyszywanie alfabetu, więc następna fotka będzie po
ukończeniu całego samplerka.
Moje robótki - blog o wyszywaniu, szydełkowaniu, papierowej wiklinie, kartkach okolicznościowych oraz o ogródku i urokach natury.
środa, 29 kwietnia 2009
piątek, 17 kwietnia 2009
Koszyczek, ozdoby świąteczne i złośliwość rzeczy martwych
Złośliwość rzeczy martwych jest niezbadana i
przytrafia się w najmniej oczekiwanym momencie.
Tak było tym razem (przed Świętami), gdy chciałam uwiecznić zawartość koszyczka ze święconką.
Gdy pstryknęłam zdjęcie koszyczka przykrytego serwetką aparat wyłączył się i grzecznie poinformował, że należy się zmiana baterii.
Ponieważ jadę na jednym komplecie akumulatorków, więc wyjęłam je z aparatu i umieściłam w ładowarce, a tu... niespodzianka.
Ładowarka nie zadziałała, a mąż stwierdził, że nie będzie działać.
Mieliśmy zamiar po obiedzie zrobić mały wypad na działkę (rekreacyjnie) i po drodze kupić akumulatorki - zamienny komplet.
Plany pokrzyżowali znajomi, którzy wpadli (po drodze) na kawkę.
Takim sposobem ostało się tylko zdjęcie koszyczka takie jak niżej.
Koszyczek nie jest duży - w tym roku był skromny (jak zawsze), a wszystkie specjały do poświęcenia (nie będę wymieniać, bo u wszystkich są podobne) były miniaturowe.
Tym razem mój koszyczek przykryty był żółtą serwetką z kurczaczkami (wykonaną w zeszłym roku) i przez ten kolor był taki słoneczny.
Po świętach, gdy nabyłam nowy komplet akumulatorków, pstryknęłam fotki niektórym ozdobom.
Koszyczek - stroik stał na serwetce z zajączkiem.
Zajączek z urzekającymi ślepkami oprawiony trochę inaczej niż pierwotnie planowałam.
Kokoszki przysiadły w gromadce i zastanawiały się, skąd wziął się malutki kurczaczek, bo przecież one dopiero usiadły na jajkach.
Po cichu zdradzę tajemnicę - przybył od koleżanki, która nie bloguje, ale robi piękne drobiazgi.
Wszystkie pisanki wykonane różnymi technikami zawisły u sufitu w postaci pająka (próba), na powykręcanych gałązkach wierzbowych i wszędzie tam, gdzie dało się je zawiesić.
Tak było tym razem (przed Świętami), gdy chciałam uwiecznić zawartość koszyczka ze święconką.
Gdy pstryknęłam zdjęcie koszyczka przykrytego serwetką aparat wyłączył się i grzecznie poinformował, że należy się zmiana baterii.
Ponieważ jadę na jednym komplecie akumulatorków, więc wyjęłam je z aparatu i umieściłam w ładowarce, a tu... niespodzianka.
Ładowarka nie zadziałała, a mąż stwierdził, że nie będzie działać.
Mieliśmy zamiar po obiedzie zrobić mały wypad na działkę (rekreacyjnie) i po drodze kupić akumulatorki - zamienny komplet.
Plany pokrzyżowali znajomi, którzy wpadli (po drodze) na kawkę.
Takim sposobem ostało się tylko zdjęcie koszyczka takie jak niżej.
Koszyczek nie jest duży - w tym roku był skromny (jak zawsze), a wszystkie specjały do poświęcenia (nie będę wymieniać, bo u wszystkich są podobne) były miniaturowe.
Tym razem mój koszyczek przykryty był żółtą serwetką z kurczaczkami (wykonaną w zeszłym roku) i przez ten kolor był taki słoneczny.
Po świętach, gdy nabyłam nowy komplet akumulatorków, pstryknęłam fotki niektórym ozdobom.
Koszyczek - stroik stał na serwetce z zajączkiem.
Zajączek z urzekającymi ślepkami oprawiony trochę inaczej niż pierwotnie planowałam.
Kokoszki przysiadły w gromadce i zastanawiały się, skąd wziął się malutki kurczaczek, bo przecież one dopiero usiadły na jajkach.
Po cichu zdradzę tajemnicę - przybył od koleżanki, która nie bloguje, ale robi piękne drobiazgi.
Wszystkie pisanki wykonane różnymi technikami zawisły u sufitu w postaci pająka (próba), na powykręcanych gałązkach wierzbowych i wszędzie tam, gdzie dało się je zawiesić.
środa, 15 kwietnia 2009
Dziękuję za pamięć i życzenia
Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za przemiłe i przesympatyczne
życzenia świąteczne napisane w komentarzach, w mailach, przekazane pocztą
tradycyjną oraz drogą telefoniczną, jak też innymi sposobami.
Jednocześnie przepraszam, że nie dotarłam z życzeniami do każdej z Was z osobna.
Bardzo dziękuję Wam (Kochani moi) za wszystkie dotychczasowe słowa otuchy, za życzenia powrotu do zdrowia mojej ręki oraz za wsparcie w tym trudnym dla mnie, bo mało robótkowym czasie.
Cieszę się, że jesteście, że do mnie zaglądacie mimo małego zastoju na polu robótkowym.
Ściskam Was z całych sił.
Przed Świętami otrzymałam kilka ślicznych kartek, z których trzy wykonane zostały własnoręcznie przez nadawczynie.
Bardzo dziękuję Wam za te karteczki i życzenia, które sprawiły, że słoneczko zaświeciło jaśniej i miło zrobiło się na duszy.
Jednocześnie przepraszam, że nie dotarłam z życzeniami do każdej z Was z osobna.
Bardzo dziękuję Wam (Kochani moi) za wszystkie dotychczasowe słowa otuchy, za życzenia powrotu do zdrowia mojej ręki oraz za wsparcie w tym trudnym dla mnie, bo mało robótkowym czasie.
Cieszę się, że jesteście, że do mnie zaglądacie mimo małego zastoju na polu robótkowym.
Ściskam Was z całych sił.
Przed Świętami otrzymałam kilka ślicznych kartek, z których trzy wykonane zostały własnoręcznie przez nadawczynie.
Bardzo dziękuję Wam za te karteczki i życzenia, które sprawiły, że słoneczko zaświeciło jaśniej i miło zrobiło się na duszy.
piątek, 10 kwietnia 2009
Życzenia WN 2009
Niech króliczek wielkanocny
przyniesie Wam w prezencie to,
czego najbardziej pragniecie.
To "coś" nie musi być
ani widoczne, ani dotykalne,
może nawet nie pachnieć,
ale niech będzie "czymś",
bez czego nie można i nie warto żyć...
przyniesie Wam w prezencie to,
czego najbardziej pragniecie.
To "coś" nie musi być
ani widoczne, ani dotykalne,
może nawet nie pachnieć,
ale niech będzie "czymś",
bez czego nie można i nie warto żyć...
czwartek, 9 kwietnia 2009
Mazurek, mazureczek... smaczny
Wielkanocne Święta tuż, tuż, więc pora na mazurki.
Przepisów na mazurki mam w swoich zasobach gazetowych i książkowych sporo, ale szczególnie upodobałam sobie jeden ze spisanych dawno temu od koleżanki, której już nie ma.
- 30 dag mąki,
- 15 dag margaryny lub masła,
- 10 dag cukru pudru,
- 2 jajka,
- pół łyżeczki proszku do pieczenia,
- dżem słodko-kwaśny (wiśniowy, porzeczkowy lub aroniowy),
- bakalie (orzechy, suszone śliwki, figi, rodzynki, migdały),
- polewa czekoladowa.
Wykonanie:
Mąkę z tłuszczem dokładnie posiekać nożem, dodać cukier i jajka. Szybko wyrobić ciasto i odstawić do lodówki na około 45 minut.
Po wyjęciu z lodówki, ciasto podzielić na dwie części i delikatnie rozwałkować formując owale lub prostokąty.
Oba kawałki ułożyć na lekko natłuszczonej blasze. Ciasto nakłuć widelcem, co zapobiegnie tworzeniu się pęcherzyków.
Ciasto piec na złoty kolor w nagrzanym piekarniku (180o C) przez około 30 minut.
Po lekkim ostudzeniu, równomiernie posmarować placki cienką warstwą dżemu.
Następnie jeden z placków posypać dużą ilością posiekanych bakalii.
Drugi placek ułożyć posmarowaną stroną do dołu (do placka z bakaliami).
Teraz polać mazurek rozgrzaną polewą czekoladową, na której (po lekkim ostygnięciu) umieścić dowolną dekorację
Przepisów na mazurki mam w swoich zasobach gazetowych i książkowych sporo, ale szczególnie upodobałam sobie jeden ze spisanych dawno temu od koleżanki, której już nie ma.
Mazurek
(przepis od... Przyjaciółki)
Składniki:- 30 dag mąki,
- 15 dag margaryny lub masła,
- 10 dag cukru pudru,
- 2 jajka,
- pół łyżeczki proszku do pieczenia,
- dżem słodko-kwaśny (wiśniowy, porzeczkowy lub aroniowy),
- bakalie (orzechy, suszone śliwki, figi, rodzynki, migdały),
- polewa czekoladowa.
Wykonanie:
Mąkę z tłuszczem dokładnie posiekać nożem, dodać cukier i jajka. Szybko wyrobić ciasto i odstawić do lodówki na około 45 minut.
Po wyjęciu z lodówki, ciasto podzielić na dwie części i delikatnie rozwałkować formując owale lub prostokąty.
Oba kawałki ułożyć na lekko natłuszczonej blasze. Ciasto nakłuć widelcem, co zapobiegnie tworzeniu się pęcherzyków.
Ciasto piec na złoty kolor w nagrzanym piekarniku (180o C) przez około 30 minut.
Po lekkim ostudzeniu, równomiernie posmarować placki cienką warstwą dżemu.
Następnie jeden z placków posypać dużą ilością posiekanych bakalii.
Drugi placek ułożyć posmarowaną stroną do dołu (do placka z bakaliami).
Teraz polać mazurek rozgrzaną polewą czekoladową, na której (po lekkim ostygnięciu) umieścić dowolną dekorację
Smacznego!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








