Trwało trochę dłużej niż tydzień, ponieważ miałam nieco mniej czasu na haftowanie.
Ale wiadomo, że "co się odwlecze, to nie uciecze".
Powód odłożenia haftu na dłuższy czas, to testowanie - o nim napisałam TUTAJ.
W pierwszej odsłonie (TUTAJ) przedstawiłam początkowy fragment obrazka (Luty) z serii Kalendarz natury, z którego wyszywam tylko trzy pierwsze miesiące, bo z pozostałych były dostępne jeszcze tylko dwa miesiące i to nie w kolejności.
Zakończyłam poprzednio haftowanie na takim etapie.
Po przerwie, z małymi przerwami, wyszyłam tyle, ile widać poniżej, ale krzyżyków nie liczę, więc nie wiem, czy wyszyłam dużo, czy mało.
Mam nadzieję, że przez tydzień trochę przybędzie, chyba, że pogoda pozwoli na prace porządkowe na działce, bo na razie przelatujące kropienie niewiele zmiękcza twardą ziemię, ale susza zielsku nie przeszkadza.
Podczas wyszywania lub innego robótkowania najczęściej słucham audiobooków.
Książkę, o której pisałam przy odsłonie 1, skończyłam słuchać przy okazji innej robótki.
Teraz zaczęłam słuchać kolejną książkę, której autorem jest Nance John J., a jej tytuł to: Dziecko Meduzy.
Szkoda, że tylko trzy książki tego autora dostępne są w języku polskim, bo chętnie sięgnęłabym po inne Jego książki, które są tak fajnie napisane, że trudno się od nich oderwać i cały czas trzymają w napięciu.
Tyle na dziś, a za ok. tydzień postaram się o ciąg dalszy.
Dziękuję za każde pozostawione słowo w komentarzu. :)




).jpg)
