piątek, 23 maja 2008

Ptasi spór i walka...

o mieszkanko - jedno z kilku, jakie są na naszym ogródku.
Pisałam wcześniej, że byłam świadkiem tego zdarzenia.

Mazurki oraz sikorki są podobnej wielkości i przechodzą przez otwór (wejście do budki) o określonej średnicy.
To powoduje coroczne spory między tymi ptaszkami o pierwszeństwo do danego mieszkanka.
Udało mi się uchwycić szczególne momenty tego sporu.

Pierwsza fotka
Siedząca po prawej stronie sikorka, cały czas tłumaczyła mazurkom, że to jest jej zeszłoroczny, osobiście umeblowany domek.
Myślę, że proponowała im jedną z dwóch pozostałych budek.






Druga fotka
Widocznie samo tłumaczenie nic nie pomagało, bo sikorka przeszła do działania.
Zaczęła wydawać głośniejsze "okrzyki" i nawet pokusiła się o "skrzydłoczyn".



Trzecia fotka
Sikorka przyfrunęła bliżej budki i podjęła (jedną z wielu) próbę odstraszenia mazurków.
Jeden mazurek, widocznie zmęczony hałasem oddalił się na chwilę.
Natomiast drugi był nieugięty i trwał na straży wejścia do domku.



Gdy kończyłam ogrodowe prace, zaobserwowałam, że z budki wychodzi (wylatuje), a po krótkim czasie do niej wraca... mazurek.

Zatem okazało się, że spór o mieszkanko został rozstrzygnięty na korzyść mazurków.
Zauważyłam też, że sikorki zajęły domek (starszy) na sąsiednim drzewie.
Trzeci domek jest chyba zbyt nasłoneczniony, bo nie został zasiedlony.

Teraz w obu budkach słychać małe głodomorki i można zauważyć uwijających się rodziców przynoszących smakołyki.

Zatem w tym roku nastąpiła zamiana domków - ciekawe czy w następnym roku wrócą do tegorocznych, czy znów zamienią się miejscami.

wtorek, 20 maja 2008

Drugi wyróżniony kolor - niebieski

Fajnie jest mieć działkę uporządkowaną, na której można poleniuchować lub zająć się innym hobby.
Wczoraj, po ostatnim deszczu, trochę spulchniłam ziemię między kwiatami i mogłam posiedzieć nad kolejną zakładeczką.
Dziś miałam na działce jeszcze mniej pracy, zatem z przyjemnością posiedziałam pod przekwitniętą czereśnią i dokończyłam robótkę.
Pozostało tylko wyprać i usztywnić, ale nie mogłam powstrzymać się i już pstryknęłam fotkę - przecież nic się nie zmieni.

Tym razem na zakładeczce pojawiły się drobne niebieskie kwiatki, trochę przypominające niezapominajki.
Trochę, bo kwiatki mają o jeden płatek mniej.




niedziela, 18 maja 2008

Ślubny obrazek - 6

O mały włos zapomniałabym o obrazku ślubnym,  a wszystkiemu winien katar, kaszel i ból gardła.
Całe szczęście, że to już historia.

Motyw ślubny otoczyłam chmurką zaczerpniętą z innego obrazka.
W górnej części tak uformowałam obłoczki, aby ułożyły napisy imion.
W wolnym miejscu nad ptaszkiem wpisałam (wyszyłam) datę ślubu.
Ramka i napisy zostały celowo ukryte.



czwartek, 15 maja 2008

Pierwszy wyróżniony kolor - żółty

Był katar, był kaszel, był ból gardła i trochę temperatury - czyli przeziębienie... w Maju!!!
Dziękuję wszystkim za życzenia - te w komentarzach i te w mailach.

Kto to wymyślił???
Kto to widział, aby przeziębienie przychodziło w maju???
Przecież to taki piękny miesiąc - a w dodatku to...
MIESIĄC  ZAKOCHANYCH.

Wszystkim zakochanym, kochającym i kochanym, życzę dużo zdrówka i niech Was przeziębienia omijają szerokim łukiem.

W czasie gardłowo-katarowej przerwy wszystkie robótki zostały odstawione do koszyka.

Teraz, w ramach rozgrzewki, wyszyłam maleństwo - zakładkę z żółtymi kwiatkami.
Wykorzystałam do tego celu przysłany mi ozdobny pasek kanwy.

Długość całej zakładki wynosi 23 cm, zaś część wyszywana - 13 cm.


Zamierzam wyszyć kolejne zakładeczki w innej kolorystyce.
Pasek kanwy podzieliłam na 4 części, zatem powstaną jeszcze trzy zakładeczki.

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Cały tydziń...

w ogródku, a teraz mały odpoczynek.

Cały poprzedni tydzień pogoda była prześliczna (mimo zapowiadanych burz), więc wszystkie popołudnia spędziłam w ogródku.
Ten czas poświęciłam  na odnowienie nasadzeń na rabatach, które najdłużej czekały na "odmłodzenie".
Z ogródka wracałam do domu zmęczona, ale zadowolona.
Oczywiście robótki zostały odłożone do koszyka, jednak nie wszystkie - wieczorem sięgałam po druty, by zrobić choć parę rządków.

Wracając do pracy na działce.
Najpierw roślinki wybierałam ze "starego miejsca pobytu", przeczyszczałam i rozdzielałam.
W tym czasie mąż przekopywał rabatę, zasilał  nawozem i kompostem.



Następnie, wybrane sadzonki wędrowały na "nowe miejsce pobytu".


W miejscach odnawianych dwa lata temu rozrastają się i pięknie kwitną różne kwiaty.

Pierwiosnki zwane też kluczykami.



Omiegi jak miniaturowe słoneczka.


Żółte piękności - tulipanki.


O innych kwiatkach pisałam wcześniej.

Pięknie zakwitły drzewa owocowe i jest nadzieja, że w tym roku będzie więcej owoców.

Tu gałązka czereśni obsypana kwiatkami.


W końcu, po kilku tygodniach zimnej i deszczowej pogody, mogłam nareszcie wykonać to, co było zaplanowane już w zeszłym roku.
Wówczas w realizacji planów przeszkodził mi mały problem zdrowotny.
Teraz na działce pozostały mi bieżące prace pielęgnacyjne i odpoczynek z robótką.